Nasze recenzje

stat

Wakacje z Marvelem. Recenzja filmu "Spider-Man: Daleko od domu"


Najnowszy artukuł na ten temat

Cudów nie trzeba. Recenzja filmu "Boże Ciało"

Po przytłaczającym emocjonalnie "Końcu gry" spotkanie z podróżującym po Europie Spider-Manem wleje w podziurawione serca fanów Avengersów sporo ciepła i humoru oraz pozwoli uspokoić zszargane nerwy. "Daleko od domu" doskonale wpisuje się w kategorię kolorowego, nieco zwariowanego, wakacyjnego przeboju, w którym nastoletnie hormony buzują w szalonym tempie, a akcja gna na złamanie karku. Spider-Man chyba nigdy na wielkim ekranie nie był tak blisko komiksowego oryginału.



Następca "Homecoming", a zarazem pierwszy po spektakularnym "Końcu gry" film ze stajni Marvela, niejako domyka pewną erę kina superbohaterskiego, a jednocześnie otwiera nowy rozdział w filmowym uniwersum, będącym schedą po Stanie Lee. "Daleko od domu" stanowi zaskakująco optymistyczny i lekki gatunkowo epilog do traumatycznych wydarzeń z ostatniej części "Avengersów", w którym twórcy zgrabnie domykają wątki, na które nie było już miejsca w "Endgame". Głównie po to, by człowieka-pająka, ale i całą marvelowską maszynę sprawnie przekierować na zupełnie nowe tory, bez oglądania się na poprzednie stacje. Nowy "Spider-Man" potwierdza, że na tę i kolejne podróże wciąż warto rezerwować bilety.


Tymczasem biletami na wycieczkę po Europie obdarowany zostaje nie tylko Peter Parker, ale i cała jego szkolna paczka. Młodzież rusza na Stary Kontynent, by na nowo się zintegrować, świętować zbliżający się koniec roku i móc nieco odetchnąć od ostatnich wydarzeń w ojczyźnie. Peter (Tom Holland) pajęczy kostium pragnie zakopać głęboko w szafie, skupić się na sobie i nareszcie powalczyć o serce ukochanej MJ (Zendaya). W malowniczych sceneriach Wenecji, Pragi czy Londynu robi niezgrabne na ogół podchody do dziewczyny, podczas gdy tuż pod jego nosem wyrasta kolejne niebezpieczeństwo. Poniekąd zmuszony przez Nicka Fuy'ego (Samuel L. Jackson) do pojedynku z "żywiołakami" staje u boku tajemniczego Mysterio (Jake Gyllenhaal), ale o wiele trudniejsze od pokonania bestii wydaje się stawienie czoła mącącej umysł iluzji.

Spider-Man w nowym kostiumie i na nowym dla siebie terenie (przeniesienie akcji z nowojorskiego Queens do Europy strzałem w dziesiątkę) znów musi ratować świat, choć tym razem pragnie przede wszystkim zadbać o własne szczęście. Musi też na nowo nauczyć się odpowiedzialności i pogodzić się z wydarzeniami przedstawionymi w "Końcu gry".
Spider-Man w nowym kostiumie i na nowym dla siebie terenie (przeniesienie akcji z nowojorskiego Queens do Europy strzałem w dziesiątkę) znów musi ratować świat, choć tym razem pragnie przede wszystkim zadbać o własne szczęście. Musi też na nowo nauczyć się odpowiedzialności i pogodzić się z wydarzeniami przedstawionymi w "Końcu gry". mat. prasowe/ Disney
"Daleko od domu" jest filmem tak gęsto ponadziewanym zwrotami akcji, iż nie warto przed seansem zawracać sobie głowy opisami fabuły. Jednego można być pewnym - twórcy nie raz i nie dwa wyprowadzą nas daleko w pole, a powrotnej drogi łatwo nie da się znaleźć. O wiele większe szanse na to mają widzowie co najmniej dobrze zaznajomieni z komiksowym światem Marvela. Wówczas dość szybko rozszyfrować można główną intrygę, ale jej finału i tak nie sposób przewidzieć. Zagmatwana, bardzo mocno osadzona w świecie wirtualnej iluzji fabuła stanowi solidny szkielet, do którego reżyser Jon Watts domontowuje imponujące efekty specjalne, wpadającą w ucho muzykę, solidną dawkę humoru i kilka ciekawych wątków pobocznych z bardzo dynamicznym drugim planem.

Wszystkie te trybiki nie od razu jednak się zazębiają, bo aby dotrzeć do wątku dominującego, najpierw trzeba się przekopać przez dość miałkie, a wręcz nijakie pół godziny filmu, które upłyną nam głównie pod znakiem komicznych (umiarkowanie) umizgów Parkera do MJ. Typowy dla "teen-movie" akcent zagarnia zdecydowanie zbyt wiele miejsca w początkowym etapie fabuły. Nastoletnim widzom w to graj, starsi zaczną przebierać i nogami, i oczami. Na szczęście do czasu. Gdy wraz ze szkolną gromadką lądujemy w Wenecji, romantyczny wątek wraca na swoje miejsce (czyli na drugi plan) i możemy skupić się na tym, co wydaje się kluczowe.

A sedno tej filmowej opowieści paradoksalnie nie tkwi w schematycznym starciu dobra ze złem. Pod warstwą fabularnych zawirowań i humorystycznych gagów (nie zawsze trafionych) kryje się bowiem całkiem dojrzała lekcja nauki o dojrzałości i odpowiedzialności, którą pobierać musi 16-latek z potężnym bagażem bolesnych doświadczeń i wspomnień. Peter nie ma czasu na opłakiwanie straconych superbohaterów. Ba, nie ma nawet czasu na zwykłe wakacje, żarty z kumplami i letnie romanse, czyli na to wszystko, co powinno wypełniać przecież życie nastolatka. Pogubiony, osamotniony i zbuntowany młodzieniec popełni wiele błędów, by w końcu dowiedzieć się czegoś o sobie.

"Daleko od domu" potwierdza tylko, że rola Spider-Mana została wręcz stworzona dla Toma Hollanda. Młodemu aktorowi kroku dotrzymuje debiutujący u Marvela Jake Gyllenhaal. Tym razem jednak nawet drugoplanowi aktorzy mają całkiem sporo ekranowego czasu, który potrafią efektywnie i efektownie wykorzystać.
"Daleko od domu" potwierdza tylko, że rola Spider-Mana została wręcz stworzona dla Toma Hollanda. Młodemu aktorowi kroku dotrzymuje debiutujący u Marvela Jake Gyllenhaal. Tym razem jednak nawet drugoplanowi aktorzy mają całkiem sporo ekranowego czasu, który potrafią efektywnie i efektownie wykorzystać. mat. prasowe/ Disney
Dzięki tym właśnie poszukiwaniom druga połowa filmu skutecznie nadrabia niedociągnięcia pierwszych minut i zdecydowanie zawyża ocenę końcową. Komediowe akcenty nareszcie spełniają swoją rolę, a na deser dostajemy jeszcze wizualną ucztę w postaci batalii w samym sercu Londynu. Z upływem czasu coraz więcej do zagrania mają też poboczne postaci: MJ, Ned (Jacob Batalon), Happy (Jon Favreau), a nawet ciotka May (Marisa Tomei) tworzą solidne wsparcie dla Spider-Mana, który nie musi już całego filmu opierać na rozciągniętych po ekranie sieciach. Klasą samą w sobie jest Jake Gyllenhaal, który udowadnia, że jest w stanie odnaleźć się w każdym filmowym gatunku, nawet jeśli jego postać nie jest należycie dopracowana przez scenarzystów.

"Daleko od domu" to już piąty łącznie film, w którym w postać człowieka-pająka wciela się Tom Holland i jednego można być pewnym: nikt do tej roli nigdy bardziej nie pasował. Holland kapitalnie bawi się swoim bohaterem, ale za każdym razem odnajduje też zupełnie nową energię. To z kolei powoduje, że Spider-Manem nie sposób się znudzić i nie sposób mu nie kibicować. Nieważne, czy w walce o dalszy byt świata, czy w pojedynku z klasowym przystojniakiem o atencję urokliwej, ale i charakternej MJ. Holland daje tak wielką aktorską jakość, iż wystarczy jedynie nie zepsuć scenariusza, by powstał kolejny hit.

Od nowego "Spider-Mana", podobnie jak w przypadku poprzedniej części, bije energia i świeżość typowa dla kina nastoletniego. I właśnie nastoletnie emocje i miłostki są integralną częścią fabułą, a to nie każdemu, zwłaszcza starszemu widzowi, może dostarczyć samych pozytywnych wrażeń. Na szczęście dostajemy też solidną porcję humoru i autoironii, co pozwala przełknąć wiele słabszych momentów.
Od nowego "Spider-Mana", podobnie jak w przypadku poprzedniej części, bije energia i świeżość typowa dla kina nastoletniego. I właśnie nastoletnie emocje i miłostki są integralną częścią fabułą, a to nie każdemu, zwłaszcza starszemu widzowi, może dostarczyć samych pozytywnych wrażeń. Na szczęście dostajemy też solidną porcję humoru i autoironii, co pozwala przełknąć wiele słabszych momentów. mat. prasowe/ Disney
Tym niewątpliwie jest i będzie "Daleko od domu". Młodsi widzowie docenią przede wszystkim nastoletni urok tej wakacyjnej produkcji. Starsi z uznaniem dostrzegą błyskotliwą autoironię, zabawę konwencją i spory dystans twórców oraz aktorów do samych siebie. Filmowi "gadżeciarze" przyklasną po cichu każdej imponującej scenie akcji i zachwycającym efektom. Fani Marvela odnajdą Spider-Mana wprost z kart komiksu, przypadkowi widzowie będą zaś chwytać każdą minutę letniego przeboju, który zapewni im relaksujący ubaw bez wnikania w literacką genezę tytułowego bohatera i znajomość poprzednich części.

Spider-Man, jak przystało na sympatycznego chłopaka z sąsiedztwa, pomoże więc każdemu w zapewnieniu dokładnie takiej rozrywki, jakiej oczekujemy. Nawet jeśli proporcje nie zawsze się zgadzają, a film nieraz gubi tempo i popada w autotematyzm. Najnowszym projektem Marvel udowadnia, iż nawet jeśli sam bohater jest daleko od domu, to największe rozrywkowe przedsiębiorstwo świata nadal jest blisko widza. Jeśli coś w zaciemnionym kinie może nam latem zastąpić błogie wylegiwanie się na słonecznej plaży, to w tym roku jest to właśnie "Spider-Man: Daleko od domu". Wystarczy tylko spakować plecak i zająć miejsce u boku Petera Parkera.

OCENA: 7/10

Film

Spider-Man: Daleko od domu

Spider-Man: Daleko od domu (5 opinii)

6.0
produkcja
USA
premiera
5 lipca 2019
czas trwania
2 godz. 15 min.

Opinie (26) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Gdynia

Rumia

DKFy

Premiery

11.10.2019 r.

04.10.2019 r.

Zapowiedzi