• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

W pułapce czasu. Recenzja filmu "Wiek Adaline"

Tomasz Zacharczuk
16 maja 2015 (artykuł sprzed 8 lat) 

Zobacz zwiastun filmu "Wiek Adaline".

Filmowa opowieść o kobiecie, dla której czas stanął w miejscu łączy w sobie elementy melodramatu i kina sci-fi, dzięki czemu "Wiek Adaline" nabiera uniwersalnego przeznaczenia. Twórcy filmu pokazują, że pędzący nieubłaganie czas może dać w kość, ale prawdziwe problemy i dramaty pojawiają się, kiedy wskazówki zegara zastygną w jednej konfiguracji.



Tytułowa bohaterka na pierwszy rzut oka przypomina zwyczajną dwudziestokilkuletnią kobietę, która niemal w pełni poświęca życie pracy, a codzienne trudy współdzieli z psem, który jest jej jedynym powiernikiem i przyjacielem. Skromna i nieco nieśmiała Adaline Bowman (Blake Lively) w tajemnicy przed światem skrywa jednak wyjątkowy dar. Dar, którym obdarowała ją natura. Zegar biologiczny Adaline zatrzymał się bowiem w pierwszej połowie XX wieku. W istocie kobieta jest więc ponad stuletnią singielką zmuszoną do ciągłej tułaczki i zmiany osobowości w obawie przed ujawnieniem nieśmiertelności.

Sytuacja, w której chciałaby się znaleźć niejedna osoba, dla głównej bohaterki jest wręcz klątwą i przyczyną pustelniczego trybu życia. Aby nie dać się zdekonspirować, Adaline musi porzucić myśli o normalnym życiu, związku, trwałych relacjach z przyjaciółmi, którzy są tylko chwilowi. Niezwykły dar skazuje ją na minimalistyczne, niemal ascetyczne życie i bierne przyglądanie się starości, którą zna jedynie z obserwacji, a nie z autopsji. Życie Adaline przypomina muzeum, do którego zbiorów bohaterka sukcesywnie dokłada kolejne wspomnienia i pamiątki po bliskich.

Te osobliwe "eksponaty", podobnie jak wszystko w życiu bohaterki, nie należą już do niej, pozbawione intymności i ludzkich uczuć przypominają bohaterce, w jakiej czasowej pułapce się znalazła. Wszystko ma zmienić jednak pojawienie się mężczyzny, dla którego Adaline gotowa jest porzucić szaleńczą migrację i ucieczkę przed światem.

"Wiek Adaline" pozwala na wyciszenie, zmusza do refleksji, wyhamowuje pęd codzienności. "Wiek Adaline" pozwala na wyciszenie, zmusza do refleksji, wyhamowuje pęd codzienności.
"Wiek Adaline" jest klasycznym melodramatem, który jego twórca - Lee Toland Krieger - nasycił potężną dawką emocji, wzruszeń i charakterystycznych dla tego gatunku filmowego dylematów uczuciowych. Schemat jest więc aż do bólu klarowny i oczywisty, choć trudno w melodramacie doszukiwać się jakichś fabularnych fajerwerków. Umiejętnie stonowana i niezwykle ekspresyjna w istotnych momentach historia absolutnie nie razi drobnymi niedociągnięciami czy przesłodzeniem, jakże często spotykanym w filmowych romansach. Widz zostaje wessany w wir magicznych wydarzeń, daje się porwać ekranowym emocjom, które ozdobione są dodatkowo świetną obsadą, idealnie podkreślającą ton filmu muzyką i bardzo zręcznie wykonanymi zdjęciami.

Blake Lively, wcielająca się w tytułową rolę, zdaje się być stworzona do kreacji Adaline. Aktorka z lekkością łączy grację i opanowanie bohaterki z wewnętrznym dramatem i cierpieniem samotności. Wie, kiedy warto wyeksponować emocje, a kiedy skrzętnie je przed widzem (i pozostałymi filmowymi postaciami) ukryć. Rolą Adaline udowadnia, iż zdecydowanie zasługuje na kolejne aktorskie popisy w fabryce pod hasłem "Hollywood". Równie mocno lśni gwiazda nieco zakurzonego już Harrisona Forda.

To chyba jedna z najbardziej emocjonalnych i wyrazistych kreacji w jego obfitym dorobku filmowym, który niekoniecznie musi ograniczać się jedynie do kina akcji i stylizacji a'la Indiana Jones czy Han Solo. Pojawienie się Forda w drugiej części filmu jest jak dorzucenia drwa do przygasającego ogniska - emocje i napięcie rozbuchają na nowo z jeszcze większą siłą.

"Wiek Adaline" pozwala na wyciszenie, zmusza do refleksji, wyhamowuje pęd codzienności i wzorem choćby "Ciekawego przypadku Benjamina Buttona" podsuwa widzowi rozmyślania na temat czasu i jego roli w ludzkiej linii życia. Lee Toland Krieger na tyle kreatywnie uformował swoje dzieło, że jest ono w stanie zaciekawić zarówno tych, którzy oczekują klasycznego melodramatu, jak i miłośników kina kombinacyjnego. Czas podczas seansu, niczym w filmowym życiu Adaline, zatrzymuje się i otwiera nowe możliwości. Bez obaw (lub niestety) - wszystko po napisach końcowych podąża dalej swoim torem.

Ocena: 7/10

Film

6.2
38 ocen

Wiek Adaline (9 opinii)

(9 opinii)
Melodramat

Opinie (15) 3 zablokowane

  • Uniwersalne przeznaczenie? (3)

    Co to znaczy?

    • 19 1

    • wyjaśnienie dla niekumatych (2)

      pewnie miało być "nabiera uniwersalnego znaczenia"

      • 1 2

      • to jest wersja beta tej recenzji, czy raczej kryptoreklamy (1)

        Poprzednio był jeszcze jeden koszmarek lingwistyczny.
        "nabiera uniwersalnego przeznaczenia" chyba jednak podoba się autorowi poprzez swoją enigmatyczność :)

        • 1 0

        • najwyraźniej, bo już drugi dzień kole w oko :)

          • 0 0

  • Chyba już to kiedyś widziałem ale pod tytułem "Highlander".

    • 11 0

  • Nieśmiertelność porzucona. (1)

    To dobry film aczkolwiek pozostał we mnie pewien niedosyt, który spowodowało zniknięcie zagrożenia ze strony FBI. Agenci, tylko raz się pojawili i oczekiwałem narastającego napięcia poprzez ich nękanie pięknej Adaline - tymczasem namacalnie zagrożenie pojawiło się tylko raz. Dla mnie to zdecydowanie za mało. Taki kaprys...

    • 2 1

    • kaprys

      za duzo naogladales sie tanich amerykanskich seriali typu ja ciebie gonie ale nie che mi sie ciebie zlapac

      • 0 0

  • Film 'Nieśmiertelny'

    Wątek nieśmiertelności był już poruszany w filmie "Nieśmiertelny" z 1986 roku w pięknej oprawie muzycznej w wykonaniu legendarnego już zespołu QUEEN (album "A KInd of Magic"), w tym piosenki o wymownym tytule "Who Wants to Live Forever". Wszystko, co pierwsze, jest najlepsze.

    • 9 0

  • Czy to nie autobiografia Ewy Minge?

    • 24 4

  • Był już film o podobnej tematyce. Nieśmiertelność, ucieczka i zmiana tożsamości w obawie przed demaskacją. "Człowiek z Ziemi" z 2007 r. Całkiem niezły. Zaś "Nieśmiertelny" z Christopherem Lambertem to zupełnie inna bajka.

    • 2 0

  • Byliśmy w kinie I zobaczyliśmy.

    Naszym zdaniem jest to bardzo przyjemna bajka. Ukazana tu zostaje też gorzka prawda o wiecznej młodości i radość z tego ze można się starzec. Drugi raz do kina bym nie poszedł na ten film ale pewnie jeszcze nie raz Google zobaczymy. Przyjemny film po ciężkim dniu.

    • 1 1

  • plagiat????

    Historia niemal identyczna jak w serialu Forever...Pytanie kto od kogo ściągnął scenariusz...

    • 1 0

  • Wiek Adeline

    Miałka fabuła i drętwa gra aktorska z wyjątkiem Harrisona Forda (ale nawet on nie uratował tego filmu)

    • 3 0

  • Fajne kobiece kino

    Mi się film podobał. Patrząc co teraz leci w kinach to na tym tle najciekawszy. Dobry dla wyjścia we dwoje. Polecam.Pozostawia w dobrym nastroju, a to chyba istotne po wyjściu z kina. Takie lekkie kino.

    • 3 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Wydarzenia

Studenckie poniedziałki w Kameralnym

12 zł
projekcje filmowe

W ułamku sekundy - Klub Filmowy Kosmos

9 zł
impreza filmowa, projekcje filmowe

NT Live: Romeo i Julia

30 zł
spektakl dramatyczny, projekcje filmowe