• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Warto zgrzeszyć. Recenzja filmu "Dziewczyna warta grzechu"

Tomasz Zacharczuk
21 czerwca 2015 (artykuł sprzed 8 lat) 


Najnowsze dzieło Petera Bogdanovicha jest małą, acz lśniącą perłą wśród amerykańskich komedii ostatnich lat. Twórcy filmu dowiedli, jak sprawnie i efektownie można połączyć wzorce sprzed kilkudziesięciu lat ze współczesną formą. "Dziewczyna warta grzechu" z gracją i wdziękiem bawi, a tym samym zapewnia bardzo lekką i świeżą rozrywkę.



Młoda Izzy (Imogen Poots) marzy o karierze na Broadwayu. Ambitne plany przysłania jednak dość monotonna i niezbyt kolorowa rzeczywistość, w której dziewczyna wciela się w rolę call-girl. Wszystko odmienia się, gdy Izzy poznaje reżysera Arnolda Albertsona (Owen Wilson). Mimo że mężczyzna ukrywa przed dziewczyną swoją tożsamość, już wkrótce ich pokrętne ścieżki ponownie się krzyżują, uruchamiając całą lawinę niespodziewanych zwrotów akcji. Izzy mimowolnie zostaje wessana w wir burzliwych romansów, komicznych sesji terapeutycznych i zakulisowych intryg.

Peter Bogdanovich perfekcyjnie połączył magiczny urok dawnego kina ze współczesnym blichtrem. Slapstickowy humor ocierający się o groteskę i infantylność śmiało igra ze wszechobecną seksualnością i bezpruderyjnością. Bohaterowie bezszelestnie przechodzą od przesłodzonej i rozbrajającej naiwności w odważne, wypełnione podtekstami dialogi. "Dziewczyna warta grzechu" jest więc niejako zasłużonym hołdem oddanym z niskim ukłonem w stronę kultowych komedii z Audrey Hepburn czy Marilyn Monroe. Na szczęście hołdem z wyraźną sygnaturą autora, który filmową opowieść ubarwił w zaskakujące zwroty akcji i rewelacyjnie napisane dialogi, niczym za magicznym dotknięciem różdżki Woody'ego Allena.

To, co jest niewątpliwą esencją filmu Bogdanovicha to fantastycznie skrojone postaci, których ekspresja i wyrazistość nie ograniczają się jedynie do pierwszego planu. Oczywiście cały niemal blask roztacza na ekranie fenomenalna Imogen Poots. Brytyjka niczym kameleon zmienia barwy swej bohaterki. Potrafi wzruszyć, zaintrygować, rozczulić swoją nieporadnością i zaskoczyć bezpretensjonalną naturalnością. Przede wszystkim Poots znakomicie wypada w akcentach komediowych. Wydaje się, że Bogdanovich nie mógł celniej trafić z doborem odtwórczyni roli Izzy.

Bardzo poprawnie wypada komediowy wyjadacz Owen Wilson, któremu ani na krok nie ustępuje szelmowski, choć nieco groteskowy Rhys Ifans. Spośród masy interesujących postaci dalszoplanowych z impetem wybija się świetna Jennifer Aniston. Nadpobudliwa terapeutka z wyraźnymi problemami egzystencjalnymi w wykonaniu aktorki wnosi do filmu świeży powiew wariacji i niemałego zamieszania. Choć tak naprawdę przy każdym z bohaterów, niezależnie od częstotliwości pojawiania się na ekranie, można byłoby się zatrzymać na dłuższą chwilę godną uwagi. Okazałą wisienką na tym smakowitym torcie jest także epizodyczna postać pojawiająca się na ekranie w końcowych sekwencjach. To także bardzo umiejętny zabieg spięcia klamrą kultu kina dawnego z tym nowoczesnym.

"Dziewczyna warta grzechu" nie wpisuje się w natrętny nurt współczesnych amerykańskich komedii. W tym przypadku dominuje humor sytuacyjny okraszony doskonałymi, błyskotliwymi i dynamicznymi dialogami. Film zdecydowanie celniej trafi w gust tych, którzy lubią zagłębić się w warstwę słowną, aniżeli fanów ekranowych gagów, choć i takie można tutaj znaleźć. Fabuła, mimo że wypełniona nieco przerysowanymi omyłkami i ciągami zdarzeń, nie nudzi, a co najważniejsze nie wydłuża niepotrzebnie seansu.

W "Dziewczynie wartej grzechu", poza widocznymi odsyłaczami w głąb kinematograficznej historii (co pokazuje już sama forma prologu nawiązująca do kina niemego), twórcy oddają cześć jeszcze jednej sztuce - teatrowi. Film, dzięki kameralnej atmosferze, przypomina wielki spektakl, w którym aktorzy przenikają się nawzajem na scenie i poruszają wśród tej samej scenerii (choćby motyw hotelu). "Dziewczyna warta grzechu" pokazuje więc tym samym, że we współczesnym kinie wciąż jest miejsce na subtelność, wszechstronność i humor na wysokim poziomie. Nawiązując do tytułu - zgrzeszyć warto, a nawet należy.

OCENA: 8/10

Film

6.0
5 ocen

Dziewczyna warta grzechu (5 opinii)

(5 opinii)
Komedia

Opinie (12)

  • Grzech największym nieszczęściem człowieka. (4)

    Nie znam filmu, moja opinia dotyczy końcowego zdania: "Nawiązując do tytułu - zgrzeszyć warto, a nawet należy".
    Można zło ubrać w humor i przedstawiać jako coś niewinnego i wesołego. A dlaczego Chrystus tak wiele mówił o grzechu? Bo jest on największym nieszczęściem człowieka. Ostrzegał też, że szatan jest przebiegły i grzech będzie ukazywać jako miłość. Oczywiście prosił: "Miłujcie się nawzajem jak ja was umiłowałem" - ten fragment lubi cytować masoneria, tylko co ta prośba ma wspólnego z propagowanym przez New Age np. kultem seksu? Zbawiciel mówił dużo o czystości ciała, która jest niezbędnym warunkiem miłości. Nieczystość sprawia, że człowiek - zamiast kochać i wyrażać swoją miłość poprzez ciało - "uprawia seks", szuka zmysłowych doznań, traktując swe ciało lub innych osób w sposób przedmiotowy.

    • 36 37

    • O kurka

      Ale pojechałes :D

      • 7 2

    • czy nawiązujesz do osoby nuncjusza papieskiego, arcybiskupa (1)

      Wesołowskiego? Był niby reprezentantem Boga, a okazał się pedofilem. A może on tylko studiował zagadnienia seksu, podobnie jak arcybiskup Paetz?

      • 13 7

      • Pamiętamy obrzydliwą nagonkę medialną na księdza prałata Henryka Jankowskiego

        "Ci tzw. dziennikarze raz po raz wchodzą w sprawy Kościoła. W tej sprawie nie byli posłuszni Ojcu Świętemu. W III RP pierwszą ofiarą mediów był ojciec Konrad Hejmo, którego zlinczowano medialnie bez żadnego sądu, potem ksiądz Mirosław Drozdek, kustosz sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem. Ten atak medialny przyspieszył jego śmierć. Potem ks. Andrzej ze Szczecina, duszpasterz młodzieży, o nieposzlakowanej opinii, potem ksiądz arcybiskup Juliusz Paetz. Pamiętam, jak TVN i inne stacje pokazywały go przed ołtarzem, komentując po swojemu i zarzucając niesamowite przewinienia. Odebrano mu dobre imię. Ci, którzy je odebrali, odwołali potem zeznania, zaś ten, kto go najbardziej sądził - opuścił stan kapłański i wystąpił z Kościoła. Potem był ksiądz arcybiskup Wielgus, całkiem niedawno ksiądz arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, a ostatnio ksiądz arcybiskup Henryk Hoser. To robią ludzie mieniący się dziennikarzami."

        Znane są relacje świadków którzy z łaski Bożej widzieli piekło, a w nim cierpiący dawni duchowni, w tym arcybiskupi... jest dla ciebie pocieszeniem, że - jak się nie nawrócisz - znajdziesz się w ich towarzystwie na wieczność całą?

        • 6 12

    • Szkoda, że tak rzadko są tu pisane takie mądre rzeczy.

      • 7 6

  • Oglądajcie lepiej Terminatora ;)

    • 23 1

  • Dziewczyna warta grzechu"Niema takich ale komedie mogą byc :)

    • 13 0

  • Kolejny tępy i plastikowy film z Wilsonem.

    Amerykańskie kino.

    Jakie społeczeństwo taka rozrywka.

    • 20 5

  • (1)

    Bardzo słaby film, z bardzo słabym zakończeniem. Główna bohaterka 'call girl' baaardzo irytująca. Jedynie ratuje postać grana przez Jenifer Aniston. Nie wydawać kasy na ten film, lepiej zabrać ukochaną na kawę i spacer :)

    • 8 2

    • blondi pewnie niezrozumiała ani jednego tekstu i teraz płacze

      Co na sępa liczysz by ci tylko kawę stawiać

      • 0 2

  • Słaby

    Nie warto jeśli ktoś liczy, że się pośmieje.

    • 0 1

  • Dziewczyna warta grzechu

    To nie jest komedia w żadnym wypadku.

    • 0 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Wydarzenia

Studenckie poniedziałki w Kameralnym

12 zł
projekcje filmowe

W ułamku sekundy - Klub Filmowy Kosmos

9 zł
impreza filmowa, projekcje filmowe

NT Live: Romeo i Julia

30 zł
spektakl dramatyczny, projekcje filmowe