Nasze recenzje

stat

TOP5 filmów i seriali nakręconych w Trójmieście

Borys Szyc i Cezary Pazura zagrali wspólnie w kontynuacji "Sztosu", ale to pierwsza część kręcona głównie w Sopocie zyskała rzesze miłośników komedii Olafa Lubaszenki.
Borys Szyc i Cezary Pazura zagrali wspólnie w kontynuacji "Sztosu", ale to pierwsza część kręcona głównie w Sopocie zyskała rzesze miłośników komedii Olafa Lubaszenki. fot. kadr z filmu/Film Polski/Reż. Olaf Lubaszenko

Orłowski klif, sopockie molo czy gdańska stocznia - te trójmiejskie plenery przewijają się najczęściej w filmach, które kręcono nad Bałtykiem. W cyklu Filmowe Trójmiasto wraz z filmowcami zaglądaliśmy również w mniej oczywiste miejsca na mapie Gdańska, Gdyni i Sopotu. Wybraliśmy 5 filmów i seriali, które Trójmiasto ukazały z różnej perspektywy i które na zawsze wpisały się w polską kinematografię.



Mój ulubiony trójmiejski film to:

Człowiek z żelaza

12%

Sztos

37%

Miłość jest wszystkim

3%

Kamerdyner

7%

Medium

5%

Złodziej tęczy

0%

Wróżby kumaka

2%

Reich

15%

inny

19%
Festiwal Polskich Filmów Fabularnych od przeszło 40 lat co roku ściąga do Gdyni największe gwiazdy rodzimego kina. Do tej pory nie zawsze ranga imprezy i zainteresowanie nią przekładały się na liczbę realizowanych w Trójmieście produkcji. Skoncentrowany w Warszawie filmowy przemysł nie sprzyjał często wielotygodniowym wypadom w dalsze zakątki Polski, co wiązało się ze sporymi nakładami finansowymi i logistycznymi. Nie znaczy to jednak, że nad Bałtykiem filmów i seriali nie kręcono.

Wszak to tu kryminalne zagadki rozwiązywali porucznik Borewicz i ekipa Adama Zawady. W triumfalnym marszu na Berlin przystanek w Trójmieście zrobiła załoga "Rudego 102", a w Gdańsku szpiegował sam Hans Kloss. Nad morzem kręcili Wajda, Polański, Gliński, Bajon czy Pasikowski, a grywali Cybulski, Linda, Janda czy nawet Omar Sharif. Filmowa historia Trójmiasta sięga od "Do widzenia, do jutra" do "Kamerdynera", a niektórym z legendarnych już tytułów przyglądaliśmy się w cyklu Filmowe Trójmiasto. Wybraliśmy 5 produkcji, które Gdańsk, Gdynię i Sopot pokazały w ciekawym, niebanalnym ujęciu.

Najsłynniejsze filmy nakręcone w Grand Hotelu


5. "Medium" w Sopocie, czyli rzeczy, których lepiej nie dotykać



O "Medium" słyszeli zapewne najbardziej dociekliwi miłośnicy polskiego kina, ale warto przy tej okazji nadmienić, że od przeszło 30 lat nikt w Polsce nie nakręcił równie udanego horroru, którego akcja w dodatku rozgrywa się w przedwojennym Sopocie. Nie jest to jednak pocztówkowy kurort ze słoneczną plażą i tłumem turystów, a dość posępne miejsce owiane tajemnicą i zbrodnią, po którym krążą okultystyczne siły, a bohaterowie zatracają się w spirytystycznych seansach.

Reżyser Jacek Koprowicz w hipnotyzującą mieszankę kryminału, horroru i dramatu psychologicznego znakomicie wkomponował trójmiejskie akcenty z mroczną Willą Bergera na czele. Doskonale znany nadmorski krajobraz uzupełniają kadry z gdańskiego Wrzeszcza, oliwskiego dworca, Grand Hotelu i molo, którym przerażony Michał Bajor ucieka przed ścigającym go samochodem. "Medium" to obowiązkowa pozycja dla tych, którzy podczas seansu lubią poczuć dreszczyk niepokoju i zobaczyć Trójmiasto w innym wydaniu niż w turystycznych folderach.


"Medium" z 1985 roku to unikalna mieszanka kryminału, horroru i kina psychologicznego, którego akcja dzieje się głównie w przedwojennym Sopocie. W obsadzie m.in. Grażyna Szapołowska i Jerzy Zelnik.
"Medium" z 1985 roku to unikalna mieszanka kryminału, horroru i kina psychologicznego, którego akcja dzieje się głównie w przedwojennym Sopocie. W obsadzie m.in. Grażyna Szapołowska i Jerzy Zelnik. mat. prasowe

4. "Kryminalni" na wakacjach



W dobie współczesnych seriali na "Kryminalnych" można byłoby spojrzeć dzisiaj z przymrużeniem oka i potraktować jako ciekawostkę. Kilkanaście lat temu jednak produkcja TVN niepodzielnie rządziła polską widownią telewizyjną, a przez plan zdjęciowy przewinęli się niemal wszyscy zarówno uznani, jak i początkujący dopiero aktorzy. Wielu z tych drugich dziś szczyci się już statusem gwiazdy polskiego kina.

"Gdański dyptyk", co prawda jakością i fabułą nie dorównał śląskiemu tryptykowi "Kryminalnych", ale wizyta Macieja Zakościelnego i Marka Włodarczyka i tak odbiła się szerokim echem nad Bałtykiem, a tłumy fanów nie odstępowały gwiazd serialu. Ekipa szczególnie upodobała sobie okolice Babich Dołów i tamtejszej torpedowni, którą sfotografowano w dwóch odcinkach niemal w każdy możliwy sposób. "Kryminalnych" nie zabrakło też na sopockim molo, nad gdańską Motławą czy na Bulwarze Nadmorskim w Gdyni. Po upływie ponad dekady "Gdański dyptyk" to wciąż nie lada gratka dla fanów Adama Zawady.

Przyjemność w odcinkach. Za co kochamy seriale?


Jedną z najbardziej spektakularnych scen w trójmiejskich odcinkach "Kryminalnych" była wielka eksplozja na terenie torpedowni w Babich Dołach. To jednak tylko jedno z kilku miejsc, w których ekipa TVN kręciła serial przed ponad 10 laty.
Jedną z najbardziej spektakularnych scen w trójmiejskich odcinkach "Kryminalnych" była wielka eksplozja na terenie torpedowni w Babich Dołach. To jednak tylko jedno z kilku miejsc, w których ekipa TVN kręciła serial przed ponad 10 laty. fot. Andrzej J. Gojke/KFP

3. "Sztos", czyli zabawa z cinkciarzami



Cezary Pazura i Jan Nowicki pod okiem Olafa Lubaszenki stworzyli na pewno jeden z najciekawszych filmowych duetów lat 90. Dwaj cinkciarze z Trójmiasta rozbawili miliony widzów, a pierwsza część "Sztosu" do dziś zestawiana jest w równym szeregu z komediami choćby Juliusza Machulskiego. Trójmiasto odegrało w filmie niebagatelną rolę, głównie dzięki zasługom scenarzysty, Jerzego Kolasy, zresztą byłego trójmiejskiego cinkciarza właśnie.

"Synek" i Eryk szwindle kręcili głównie w Sopocie, ale szczególnie w pierwszej części filmu można zauważyć kadry z Gdyni i Gdańska. Da się również dostrzec nawet prawdziwych gangsterów, jak choćby Nikodema "Nikosia" Skotarczaka, który w "Sztosie" zdążył jeszcze epizodycznie się pojawić, zanim został zamordowany. Druga część filmu nakręcona po latach już tak dobrą sławą się nie cieszyła, a i trójmiejskich krajobrazów było w filmie Lubaszenki znacznie mniej. "Jedynka" to dla wielu jednak wciąż klasyk polskiego kina lat 90.

Kadr z drugiej części "Sztosu". Na zdjęciu Bogusław Linda.
Kadr z drugiej części "Sztosu". Na zdjęciu Bogusław Linda. fot. kadr z filmu/Film Polski/Reż. Olaf Lubaszenko

2. 07 melduje się nad morzem



Porucznik Borewicz, choć mógł się pochwalić niezwykle wysoką skutecznością w rozwiązywaniu kryminalnych zagadek, niezbyt chętnie wychylał nosa poza Warszawę. W ponad 20-odcinkowej serii "07 zgłoś się" ekipa zdjęciowa ledwie kilka razy podróżowała w Polskę. Najczęściej właśnie do Trójmiasta, które w mniejszym bądź mniejszym stopniu przewinęło się łącznie w pięciu epizodach, wliczając w to pierwszy odcinek serialu zatytułowany "Major opóźnia akcję".

Później ekipa "07" wracała do Trójmiasta jeszcze kilkukrotnie. Najczęściej do gdyńskiego Orłowa, sopockiego Grand Hotelu i molo, nie brakowało też ujęć przed Stocznią Gdańską i na otwartym Bałtyku. I choć czasami trzeba dość mocno wytężyć oko, to jednak trójmiejskie akcenty w telewizyjnej opowieści o poruczniku Borewiczu stanowią atrakcyjną alternatywę dla dość statycznej i jednostajnej Warszawy.

Porucznik Borewicz (Bronisław Cieślik) gościł w Trójmieście kilkukrotnie. Najczęściej ekipa serialu odwiedzała sopockie molo i gdyńskie Orłowo.
Porucznik Borewicz (Bronisław Cieślik) gościł w Trójmieście kilkukrotnie. Najczęściej ekipa serialu odwiedzała sopockie molo i gdyńskie Orłowo. Screen z serialu/ Zespół Filmowy Kadr/Reż. Krzysztof Szmagie

1. Od Nowej Huty do Stoczni Gdańskiej: "Człowiek z żelaza"



Nie da się chyba w mieście "Solidarności" wskazać ważniejszego filmu niż "Człowiek z żelaza" Andrzeja Wajdy. Nie dałoby się również go nakręcić w innym miejscu, innym czasie i o innych bohaterach. Pomysł na film narodził się błyskawicznie, przez przypadek, przy okazji spotkania Wajdy ze strajkującymi stoczniowcami. I choć scenariusz powstał właściwie w sześć dni, a zdjęcia zajęły mniej niż pół roku, to "Człowiek z żelaza" wykuł sobie na stałe pomnik w polskiej kinematografii.

Dzieło Wajdy to jedyny film, w którym to nie plenery i poszczególne lokalizacje czynią go szczególnym dla Trójmiasta, a przede wszystkim Gdańska. Idea filmu i zbiorczy bohater jakim jest "Solidarność" mają w sobie tak potężny ładunek emocjonalny, że w pełni można go nazwać filmem stąd i o nas. Warto go sobie przypomnieć, szczególnie w okrągłą rocznicę pierwszych demokratycznych wyborów w powojennej Polsce.

Andrzej Wajda z ekipą na planie "Człowieka z żelaza" - filmu, który nie tylko w pamięci wielu gdańszczan uchodzi za dzieło legendarne w polskiej kinematografii.
Andrzej Wajda z ekipą na planie "Człowieka z żelaza" - filmu, który nie tylko w pamięci wielu gdańszczan uchodzi za dzieło legendarne w polskiej kinematografii. fot. Zbigniew Kosycarz/KFP

Opinie (195) 16 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Gdańsk

Sopot

Gdynia

Rumia

DKFy

Premiery

17.05.2019 r.

10.05.2019 r.

Zapowiedzi