• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Szpiedzy tacy jak oni. Recenzja filmu "Kryptonim U.N.C.L.E."

Tomasz Zacharczuk
21 sierpnia 2015 (artykuł sprzed 8 lat) 

Twórca kultowego "Przekrętu" i dwóch niezwykle udanych interpretacji literackiego Sherlocka Holmesa wraca na wielki ekran po czterech latach przerwy. I jest to powrót z solidnym przytupem. Guy Ritchie bowiem, jak mało kto, potrafi w tak zgrabny sposób bawić się różnymi konwencjami, eksperymentować z formą i zaskakiwać humorem. "Kryptonim U.N.C.L.E." jest na to najlepszym dowodem.



Brytyjczyk z równie wielką ochotą zarówno sięga po sprawdzone scenariusze, jak i modyfikuje je na własne potrzeby, nasycając opowiadane na ekranie historie charakterystycznym dla siebie stylem. Tak było choćby z filmową wariacją na temat wspomnianego Sherlocka Holmesa. Podobny patent Ritchie stosuje w najnowszym dziele, opartym na popularnym w latach 60. serialu telewizyjnym. I choć reżyser pozostaje wierny stylistyce retro i doskonale oddaje klimat "zimnej wojny", to nie byłby sobą, gdyby nie spróbował starych, sprawdzonych wielokrotnie trików.

Agenci wrogich wywiadów, Napoleon Solo (CIA) i Ilja Kuriakin (KGB), pomimo oczywistej niechęci, muszą podjąć się najtrudniejszej z dotychczasowych misji, jaką ma być współpraca obu panów. Wszystko w imię walki ze wspólnym wrogiem - nazistowską organizacją próbującą doprowadzić do atomowej zagłady.
Kluczem do realizacji karkołomnego zadania staje się Gaby, córka niemieckiego naukowca, która nie tylko ma zapewnić powodzenie zadania, ale przede wszystkim wyhamowywać zapędy obu agentów. A tak silne charaktery wymagają specjalnej strefy buforowej oddzielającej dwa zupełnie przeciwstawne światy.

Lubujący się w markowym alkoholu, pięknych kobietach i szybkich autach Solo przypomina prototyp Jamesa Bonda w wydaniu Seana Connery'ego i Rogera Moore'a. Nienagannie ubrany dżentelmen niestroniący od adrenaliny, karkołomnych popisów i zawadiackich pyskówek. Kuriakin to z kolei wyrachowany, skupiony na zadaniu, aspołeczny mruk ze szwankującą kontrolą agresji i zabawną nieśmiałością wobec kobiet. Każdy z agentów to wulkan destrukcji i wygórowanego ego. W połączeniu - istna eksplozja nuklearna. A mimo początkowych trudności, z czasem agenci zauważają, że poza wydanymi rozkazami, można jeszcze znaleźć czas na trudną, ale niezwykle wartościową przyjaźń.

Trąca naiwnością i wyświechtaną tandetą? Zapewne tak. Czy przeszkadza? Absolutnie nie. Głównie za sprawą niezwykle sprawnej ręki Guya Ritchiego, spod której tradycyjnie już wychodzą oryginalne i błyskotliwe dialogi. "Kryptonim U.N.C.L.E." ujmuje przez to widza wysublimowanym humorem - bez wulgaryzmów, utartych gadek o seksie, głupawych gagów. Ritchie uciera tym samym nosa Amerykanom, którzy zdaje się nie potrafią już nakręcić dobrej komedii bez wyżej wymienionych składników. A można przecież zrobić to choćby w tak dżentelmeński sposób, jak właśnie w przypadku "Kryptonimu U.N.C.L.E.".

Jak przystało na kino szpiegowskie, nie brakuje oczywiście należytej porcji wartkiej akcji, którą i tu Ritchie formuje w swoim stylu. Niezwykłą dynamikę zapewnia ostry i szybki montaż. Eksperymenty z kadrowaniem nadają świeżości. Najbardziej charakterystyczne są jednak fabularne przeskoki. Reżyser bowiem bardzo luźno trzyma się prostej linii fabularnej. Podobnie jak w "Sherlocku", używa miniretrospekcji. Najpierw więc pokazuje efekt końcowy sceny, a dopiero później wyjaśnia widzowi, jak do tego doszło. Istotnym elementem akcji jest świetnie dopasowana muzyka. Dźwięki nie tylko są po to, by być. Biorą integralny udział w tworzeniu scen, wybijają tempo filmowych wydarzeń i uzupełniają aktorskie dialogi.

"Kryptonim U.N.C.L.E." to wzorowo nakręcona komedia szpiegowska, utrzymana w lekkim, przyjemnym i bardzo wakacyjnym tonie.
I choć fabularnie Ritchie daleko odstaje od swoich poprzednich produkcji, to wciąż zachowuje przy tym sprawne oko do technicznych szczegółów. Wizualnie film dorównuje kunsztowi obu agentów, a ci w wydaniu Henry'ego Cavilla i Armiego Hammera (w towarzystwie zjawiskowej Alicii Vikander), bawią i fascynują w równym stopniu. Pozycja obowiązkowa dla tych, którzy doceniają zabawę konwencjami, cięte riposty i ekranowy pastisz w eleganckim opakowaniu.

OCENA: 7/10

Film

7.0
18 ocen

Kryptonim U.N.C.L.E. (6 opinii)

(6 opinii)
Komedia, Akcja

Opinie (12)

  • Vikander

    Dla Alicji na pewno ten film zobaczę ..... :)

    • 7 1

  • Czytelność (1)

    To w końcu 7 na 10 czy 5.4na10

    • 3 3

    • jedno to ocena redakcji

      a drugie to ocena czytelników

      • 3 0

  • co to ma wspólnego z trójmiastem? (3)

    Co z kinem na Długiej?

    • 5 10

    • Co ten film ma wspólnego z trójmiastem? (1)

      Brak tematów? Za mało płacicie dziennikarzom? Zwykłe lenistwo?

      • 4 11

      • Wez mlotek ale ciezki i walnij sie w glowe. Wiem ze nie pomoze ale moze troche rozjasni.

        • 9 1

    • odpowiadam:

      grają go w trójmieście

      • 0 0

  • Byłem

    Widziałem i powiem ze do przekrętu mu daleko. Jednak guy trochę zardzewiał.

    • 4 2

  • ten film to lipa...

    dłużyzny, wymęczone i wcale nie śmieszne żarty, dynamika akcji dopiero w drugiej polowie filmu na poziomie zadowalającym. Nie polecam.. oczekiwałem duzo wiecej.

    • 2 5

  • relaksacyjnie...

    film lekki, łatwy, jasne, ze przewidywalny.. ale mimo to-fajnie się ogląda. Przede wszystkim reżyser nie przesadza z przeciągającymi się scenami wybuchów I strzelaniny. 7/10 spokojnie

    • 3 0

  • Słabiutki

    Spodziewałam się czegoś wyjątkowego a wynudziłam się za wszystkie czasy...

    • 1 1

  • Inny niż się spodziewałem

    Spodziewałem się dobrej komedii, jednak otrzymałem film w miarę poważny z kapką akcji.

    (...)

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Wydarzenia

Art Beats | Tycjan: Imperium barw - Wielka Sztuka w Kinie | Kino Kameralne Cafe

27 zł
impreza filmowa, projekcje filmowe

Kino Seniora w Kameralnym

12 zł
impreza filmowa, projekcje filmowe

Kicia Kocia w przedszkolu - Przedpremierowe seanse z konkursami

29,90 zł
projekcje filmowe