Nasze recenzje

Szczęście ukryte w większym rozmiarze. Recenzja filmu "Jestem taka piękna"


Beztroska Amy Schumer ostentacyjnie i bez kompleksów udowadnia, że uroda wykracza znacznie dalej niż poza ramy lustra. "Jestem taka piękna" zwiewnie i zabawnie koresponduje z poważnym tematem samoakceptacji, choć twórcom komedii pogodzenie luźnej formuły z ambitnym przesłaniem udaje się tylko fragmentami.



"W sklepie mamy małą rozmiarówkę, ale swój rozmiar znajdzie pani w sklepie internetowym" - słyszy w jednym z modnych nowojorskich butików Renee Bennett. I właśnie rozmiar, znacznie odbiegający od wybiegowych standardów, odgrywa w filmie kluczową rolę. Przeciętna pracownica jednej z kosmetycznych firm ma dość otaczającego ją kultu ciała, a jednocześnie podświadomie marzy o idealnej sylwetce, wymuskanej twarzy i zgrabnych nogach. Droga do samorealizacji wiedzie przez siłownię, choć Renee z treningowego rowerka skorzysta w dość zaskakujący sposób.

Komicznie, choć nieco brutalnie zainscenizowany wypadek kończy się urazem głowy, po którym ambitna kobieta przechodzi niewyobrażalną metamorfozę. Głównie mentalną, bo w lustrzanym odbiciu Renee nie zmieniła się ani trochę. Widzą to wszyscy, lecz nie ona. Przekonana o rzekomym cudzie bohaterka po odzyskaniu przytomności zachwyca się płaskim brzuchem, wyrzeźbionymi udami i fotogeniczną twarzą. Napędzona zastrzykiem pewności siebie rusza na podbój Nowego Jorku, co przyniesie znaczące zmiany zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym.

Renee najlepiej czuje się w towarzystwie przyjaciółek, natomiast pewność siebie i świadomość własnej wartości zupełnie traci podczas normalnego funkcjonowania na zewnątrz. Wkrótce jednak, za sprawą wypadku na siłowni, wszystko się zmieni.
Renee najlepiej czuje się w towarzystwie przyjaciółek, natomiast pewność siebie i świadomość własnej wartości zupełnie traci podczas normalnego funkcjonowania na zewnątrz. Wkrótce jednak, za sprawą wypadku na siłowni, wszystko się zmieni. mat. prasowe/ Kino Świat
Przesłanie filmu jest ze wszech miar oczywiste i banalne: nie szata zdobi człowieka. Reżyserski duet Abby Kohn/Marc Silverstein na każdym kroku co rusz przypomina nam, że kobiece piękno eksponuje tylko część swojego potencjału na zewnątrz. Reszta ukryta jest w psychice, osobowości i sposobie myślenia, którego podstawą jest akceptacja własnych niedoskonałości. Z tym główna bohaterka ma olbrzymi problem, bowiem w ślad za niską samooceną podążają emocjonalna nieśmiałość, życiowa niepewność, zahamowany rozwój zawodowy i świecąca pustkami sypialnia w skromnym mieszkanku.

Twórcy "Jestem taka piękna" z dość niewielką gracją głoszą wśród publiczności dobrą nowinę: uwierz w siebie, a szczęście odnajdziesz. Topornie sformułowany morał można byłoby wypuścić drugim uchem, gdyby nie rezolutna Amy Schumer. Aktorka niemal w pojedynkę ciągnie wózek obładowany banałami do oczywistej stacji końcowej, ale dzięki osobliwemu "one-woman show" znajdzie się całkiem sporo powodów do uśmiechu, a nawet głośnego ubawu.

Schumer, która aktorskie szlify ćwiczyła przez lata podczas stand-upowych popisów, doskonale potrafi bawić się mimiką, gestykulacją i tonem głosu. Na tyle udanie, że nawet czasami marnie rozpisane gagi w jej wykonaniu śmieszą do bólu. Szczególnie w scenach, gdy odmieniona Renee z cichej myszki przeobraża się w duszę towarzystwa, flirtującą na każdym kroku femme fatale i kobietę sukcesu. Poziom samooceny eksploduje na tyle, że zupełnie nieskrępowana gotowa jest stanąć w szranki z wyrzeźbionymi modelkami w konkursie bikini, a szefowej bez ogródek potrafi wytknąć błędy.

Fabularne zgrzyty pojawiają się wówczas, gdy para reżyserów do luźnej, wydawałoby się na pół-improwizowanej formy wrzuca coraz więcej treści. Standardowo przecież nie może się obyć bez wątku miłosnego, aczkolwiek ten - wzbogacony niezłą rolą Rory'ego Scovela - dało się jeszcze ograć stosunkowo nieźle. Zupełnie zbędnym natomiast "upiększeniem" najważniejszej historii wydają się być mało atrakcyjne wtręty o sile przyjaźni, psującym charakter showbiznesie czy braku rodzinnej akceptacji (dotyczącym postaci Avery LeClaire - szefowej Renee, w którą nie do poznania wcieliła się Michelle Williams).

Przesłanie twórców komedii jest proste: piękna nie trzeba szukać w szykownych kreacjach, kosmetycznych gadżetach czy na siłowni, bo jego esencja tkwi w pozytywnym nastawieniu. I chyba tylko dzięki świetnej Amy Schumer jesteśmy w stanie uwierzyć, że można mentalnie przestawić się tak szybko i w tak zabawny sposób.
Przesłanie twórców komedii jest proste: piękna nie trzeba szukać w szykownych kreacjach, kosmetycznych gadżetach czy na siłowni, bo jego esencja tkwi w pozytywnym nastawieniu. I chyba tylko dzięki świetnej Amy Schumer jesteśmy w stanie uwierzyć, że można mentalnie przestawić się tak szybko i w tak zabawny sposób. mat. prasowe/ Kino Świat
Konsekwencji brakuje także w podejściu do głównego tematu. Poprzez postać Renee filmowcy poniekąd wytykają palcami zadbanych fizycznie, a pustych emocjonalnie karierowiczów, po czym w scenariuszu kreślą dla swojej bohaterki posadę marzeń - recepcjonistka w firmie kosmetycznej, która obskurne biuro w Chinatown może wreszcie zamienić na szklany wieżowiec w nowojorskim city. Tendencyjne jest również powielanie krzywdzących stereotypów, bo obok normalnych, sympatycznych "nie-modelowych" bohaterek funkcjonują szczupłe cyborgi pozbawione, może poza arogancją, uczuć i ambicji. Zafałszowanego wizerunku nie ociepliło nawet zatrudnienie na planie Naomi Campbell czy Emily Ratajkowski.

Dziwaczne zaprzeczanie i piętrzące się z każdą sceną nieścisłości skutkują pozbawionych większych wrażeń finałem, którego barwnym akcentem miała być płomienna mowa głównej bohaterki. W natłoku scenariuszowych uproszczeń i coraz bardziej rozhisteryzowanej Schumer (która w końcowym fragmencie filmu gubi formę szybciej od polskich piłkarzy) naczelny morał całej opowieści brzmi jak wyreżyserowane przemowy o pokoju na świecie kandydatek na miss świata. Zamysł słuszny, tematyka ważna, ale narzędzia wadliwe.

Zaraz, zaraz, przecież to swobodna, czysto rozrywkowa komedia, więc po co tak się zagłębiać? Ano po to, iż wykładanymi co chwilę morałami i motywacyjnymi przemowami twórcy filmu ambitnie celują w zmianę sposobu myślenia widzów. A skoro mamy myśleć, to najpierw warto przeanalizować sprzeczne komunikaty płynące od strony autorów "Jestem taka piękna". Liczne wady ogólnego, humorystycznego waloru filmu nie psują, ale powodują, że produkcja opatrzona świetną Amy Schumer wakacyjnego repertuaru ani specjalnie nie wzbogaca, ani też nie zaniża poziomu.

Pierwsza połowa filmu to niemal gwarancja udanej rozrywki, gdzie o soczysty żart dba przede wszystkim Amy Schumer. Później jest już znacznie gorzej, za co winę ponoszą głównie scenarzyści, którzy nie mieli najwidoczniej pomysły na oryginalne zakończenie.
Pierwsza połowa filmu to niemal gwarancja udanej rozrywki, gdzie o soczysty żart dba przede wszystkim Amy Schumer. Później jest już znacznie gorzej, za co winę ponoszą głównie scenarzyści, którzy nie mieli najwidoczniej pomysły na oryginalne zakończenie. mat. prasowe/ Kino Świat
Wystarczy zbitka luźno powiązanych ze sobą sytuacyjnych skeczów, by już w początkowej fazie filmu dojść do wniosku, iż "Jestem taka piękna" stylizowany jest na satyryczny manifest środowiska mającego po dziurki w nosie wychudzonych modelek, zaniżanych rozmiarówek i zdrowych diet. Stąd zapewne komedia przypominająca formą rozbudowany stand-up najcelniej trafi do tych, którzy jarmuż kojarzą z elementem staromodnego stroju, a awokado z egzotycznym tańcem. I nie jest to bynajmniej zarzut, bo każdy powinien czuć się pięknym na tyle, ile potrzebuje tego on sam, a nie ktoś obok, a sposobem na to nie musi być zielony talerz czy cud na siłowni.

OCENA: 5/10

Film

Jestem taka piękna!
5.6 38 ocen

Jestem taka piękna! (10 opinii)

produkcja
USA
gatunek
Komedia
premiera
29 czerwca 2018
czas trwania
1 godz. 50 min.

Opinie (49) 6 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.