W związku z oficjalnym rozporządzeniem o odwołaniu wszelkich imprez masowych, wydarzeń kulturalnych oraz pokazów kinowych, wszystkie kina w Trójmieście zdecydowały o zamknięciu swoich obiektów do odwołania.
Szczegółowe informacje o zwrotach zakupionych wcześniej biletów, repertuarze i ponownej dostępności obiektów będą udostępniane na stronach poszczególnych kin.

Nasze recenzje

stat

W grupie raźniej. Recenzja filmu "Swingersi"

Swingersi - zwiastun:


Bohaterowie "Swingersów" zrzucają ubrania, odbezpieczają ukryte pragnienia i idą na żywioł, chcąc zerwać z codzienną rutyną i sypialnianą monotonią. Podobnego ryzyka nie podjęli się niestety twórcy produkcji. Stopień ostrości tego filmowego dania jest ledwie wyczuwalny, a i smak zbyt pospolity, by wzbudzić głębsze doznania i poprosić o dokładkę. Komedia "Swingersi" Andrejsa Ekisa broni się pojedynczymi żartami i kilkoma błyskotliwymi dialogami, ale to raczej niezobowiązująca przygoda na jedną noc niż związek na poważnie.



Do tanga trzeba dwojga, do swingu czworga. Bohaterów "Swingersów" jest tymczasem siedmioro, a każda z postaci ilustruje odrębne podejście do spraw cielesnych i duchowych. Pozszywany z barwnych wątków scenariusz mógłby z łatwością posłużyć do nakręcenia pikantnej satyry na temat seksu powszedniego Polaków. Paliwa wystarczyło jednak tylko na kilka zabawnych sytuacyjnych gagów i garść rozbrajających dialogów. Trudno nie wyczuć w tej amoralnej historii zmarnowanego potencjału.

Reżyserujący "Swingersów" Andrejs Ekis do nietypowego randkowania zaprasza dwie zupełnie odmienne pary z dość znacznym już emocjonalnym stażem. Iwona (Joanna Liszowska) i Fabian (Michał Koterski) opływają w luksusy, błyszczą w social-mediach i prowadzą, najogólniej mówiąc, ekstrawagancki styl życia. Na przeciwległym biegunie znajdują się Dorota (Ilona Ostrowska) i Andrzej (Krzysztof Czeczot). Nieśmiała księgowa próbuje wszelkimi sposobami podratować wygasające uczucie między małżonkami. Pracującemu jako nauczyciel mężowi większej frajdy dostarcza jednak wirtualna rzeczywistość niż nieco zakurzony już sypialniany mebel.

"Swingersi" to przewrotna polska komedia o związkach, seksie, małżeństwie i miłości. Bohaterami są ludzie w różnym wieku, o różnym społecznym statusie i na różnym etapie życia.
"Swingersi" to przewrotna polska komedia o związkach, seksie, małżeństwie i miłości. Bohaterami są ludzie w różnym wieku, o różnym społecznym statusie i na różnym etapie życia. mat. prasowe/ Mówi Serwis
Z różnych powodów i w dość pokrętny fabularnie sposób dochodzi do spotkania obu par, które ma zaowocować wymianą partnerów i przełamaniem seksualnego tabu. Niezręczna sytuacja wymusi na bohaterach zaskakujące często deklaracje prowadzące do niefortunnych wpadek. Równolegle poznajemy historię pogubionego emocjonalnie Bartka (Antoni Królikowski) i porzuconej kochanki, Sylwii (Barbara Kurdej-Szatan), którzy wraz z nieobliczalnym Cezarym (Tomasz Oświeciński) tworzą unikalny miłosny trójkąt. W "Swingersach" mamy więc dwa dominujące wątki, których zestawienie przypomina hybrydę abstrakcyjnej komedii pomyłek z uroczym, melodramatycznym romansem.

Lepiej poprowadzony, bardziej refleksyjny i stonowany jest drugi z tych wątków, lecz to ten pierwszy dostarcza największej zabawy. Przede wszystkim to zasługa świetnie dysponowanych i bezbłędnie obsadzonych aktorów. Paradujący w kiczowatych garniturach lub śnieżnobiałych majtkach Michał Koterski jest po prostu rozwydrzonym, hiper-ekstrawertycznym i niepoprawnym Miśkiem Koterskim. Jeśli nie przytłoczy nas jego energia i styl bycia, to prędko możemy się z jego postacią polubić. Nieprzekonani do talentu aktora natomiast bardzo szybko z tej filmowej randki czmychną, nie oglądając się za siebie.

Zaletą "Swingersów" jest z pewnością dobre aktorstwo i soczysty chwilami humor. Przeszkadza natomiast fabularna arytmia, podobnie jak nieudane zestawienie abstrakcyjnego humoru i refleksyjnego finału. Ten zabieg świetnie udał się w "(nie)znajomych". Tu brakuje lepszej reżyserii i zwyczajnej jakości w scenariuszu.
Zaletą "Swingersów" jest z pewnością dobre aktorstwo i soczysty chwilami humor. Przeszkadza natomiast fabularna arytmia, podobnie jak nieudane zestawienie abstrakcyjnego humoru i refleksyjnego finału. Ten zabieg świetnie udał się w "(nie)znajomych". Tu brakuje lepszej reżyserii i zwyczajnej jakości w scenariuszu. mat. prasowe/ Mówi Serwis
Komediowy talent potwierdza Ilona Ostrowska, która rozkwita z każdą kolejną sceną, całkowicie zagarniając dla siebie finał opowieści. W przeciwieństwie do Joanny Liszowskiej i Krzysztofa Czeczota, którzy dość szybko ogołacają swoich bohaterów z największych atutów. Dotychczasowy aktorski image próbują przełamać z kolei Królikowski, Kurdej-Szatan i Oświeciński. Pierwszy z tego tria tworzy kreację stojącą w opozycji do tego, co pokazał choćby w "Bad Boyu". I w tym wydaniu potrafi przekonać. Podobnie jak wyuzdana nieco Kurdej-Szatan. Starający się po trochu sparodiować samego siebie Oświeciński nie zawsze trafia w punkt, ale jego rolę względnie można potraktować jako aktorską ciekawostkę.

Znacznie trudniej tymczasem sklasyfikować sam film Andrejsa Ekisa. Nadmiar abstrakcyjnego humoru i chaotyczna chwilami reżyseria kontrastują z refleksyjnym epilogiem, przez co trudno uwierzyć w szczerość i wkradającą się powagę postaci oraz poszczególnych wątków. Za dużo jest także operowania przerysowanymi do granic możliwości stereotypami i uproszczeniami, na czym traci przede wszystkim wiarygodność poszczególnych historii. Po "Swingersach" można było także spodziewać się bardziej wyostrzonego poczucia humoru. Kilka pikantnych tekstów to zbyt mało, by dać wiarę twórcom, którzy zapewniali, że będzie niemoralnie, niepoprawnie i gorąco. Temperatura "Swingersów" jest tymczasem raczej letnia.

"Swingersi" to raczej niezobowiązująca propozycja dla tych, którzy w kinie szukają przede wszystkim humoru - niekoniecznie powiązanego z fabułą, która w tym przypadku schodzi na dalszy plan.
"Swingersi" to raczej niezobowiązująca propozycja dla tych, którzy w kinie szukają przede wszystkim humoru - niekoniecznie powiązanego z fabułą, która w tym przypadku schodzi na dalszy plan. mat. prasowe/ Mówi Serwis
Wystudzonej atmosferze nie sprzyja też natarczywa przewidywalność fabuły, której kolejne rozdziały sami możemy dopisywać w trakcie seansu i niewiele się przy tym pomylimy. Owszem, szczególnie w ostatnim kwadransie twórcom "Swingersów" udaje się parokrotnie zaskoczyć widza, lecz następuje to chyba zbyt późno, a i same zwroty akcji wydają się być sztuczne i wplecione na siłę. Czasami twórcom filmu trudno nawet zachować logikę i chronologię wydarzeń (akcja rozgrywa się w piątkowy wieczór, a będący nauczycielem Andrzej parokrotnie sugeruje, że musi wstać rano do szkoły, bynajmniej nie wieczorowej).

"Swingersów" do jednego worka z największymi komediowymi pomyłkami polskiego kina nie warto wrzucać, ale biorąc pod uwagę aktorski potencjał i niezły scenariuszowy zarys można byłoby z tej historii stworzyć choćby namiastkę tego, co zobaczyliśmy w ubiegłorocznych "(nie)znajomych". Decydują niuanse, których filmowi Ekisa wyraźnie momentami brakuje. Randkowanie ze "Swingersami" nie zaowocuje zostawieniem numeru telefonu, zjedzeniem wspólnego śniadania czy umówieniem się na kolejne spotkanie. To raczej jednorazowa przygoda, po której może, choć niekoniecznie musi, dokuczać tzw. "moralniak".

OCENA: 5,5/10

Film

Swingersi

Swingersi (26 opinii)

3.5
produkcja
Polska
premiera
28 lutego 2020

Opinie (85) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.