Nasze recenzje

stat

Skąd wampiry biorą krew? Recenzja "Tylko kochankowie przetrwają"

"Tylko kochankowie przeżyją" Jima Jarmuscha - zwiastun.


Jednych ten film urzeknie swą magią, oniryczną atmosferą, jaką znamy choćby z "Truposza". Innych zanudzi na śmierć swym ociężałym tempem i dość rozrzedzonym scenariuszem. Jim Jarmusch jednak nigdy nie był mistrzem kina akcji. "Tylko kochankowie przetrwają" to piękny przykład kina autorskiego, w którym dotyk reżysera czuć w każdym ujęciu.



Wampiry wróciły do popkultury w postaci upupionej - jako bohaterowie serii "Zmierzch" i serialu dla dzieci "Monster High". Jarmusch o tym wie, dlatego "Tylko kochankowie przetrwają" to film, którego nie sposób traktować na poważnie. Jego bohaterowie nie budzą grozy (jeśli już to dreszcz niepokoju), nie sieją postrachu wśród ludzi (których nazywają zombie). Jeśli się kontaktują z nimi, to tylko po to, by kupić ze szpitala niezbędną do życia krew. Nie piją już krwi prosto z tętnic. "To takie piętnastowieczne..."

Wampiry są zmęczone kilkusetletnim życiem. Nie mają ochoty na wieczne przepychanki z zombie, unikają ich jak mogą. Mają super-zdolności, które jednak nie służą im do terroryzowania okolicznej społeczności. On (Tom Hiddleston) jest wybitnie uzdolniony muzycznie (pisał kwartety smyczkowe dla Schuberta), który ukrywa się przed całym światem i publikuje swoją twórczość anonimowo. Ona (magnetyczna Tilda Swinton) błyskawicznie przyswaja sobie każdą wiedzę. Jest jeszcze stary Christopher Marlowe (John Hurt), którego dzieła publikował podobno pod swoim nazwiskiem sam William Szekspir (Christopher Marlowe był postacią historyczną i faktycznie są tacy, którzy wierzą, że słynny poeta ze Stratford właśnie jemu ukradł dzieła).

Śmieszne? Śmieszne - choć to nie jest komedia, to Jim Jarmusch zdecydował się na formułę bliską poetyki Quentina Tarantino, pełną odniesień intertekstualnych i mrugnięć okiem w kierunku widza. Już imiona głównych bohaterów (Adam i Ewa) sugerują, że "Tylko kochankowie..." są grą, którą reżyser prowadzi z widzem. Gdy Adam jedzie do szpitala po krew, do lekarskiego kitla, pod którym się ukrywa przyczepia znaczek, na którym widnieje napis Dr Faust (jego dostawcą jest zaś Dr Watson). Takich tropów jest w filmie mnóstwo (Adam w pewnym momencie chwyta za skrzypce i gra jeden z kaprysów Paganiniego - czyżby słynny skrzypek w istocie był Adamem?).

Jim Jarmusch jak mało kto potrafi swoje filmy osadzać w niezwykłej, nieco odrealnionej atmosferze. Ten klimat tworzy za pomocą zdjęć opuszczonego Detroit (mrocznych, akcja filmu toczy się nocą, bo w dzień wampiry śpią) i muzyki (cudowne hipnotyczne, slow-core'owe utwory, ale także wysmakowane disco z lat 70. puszczane z winyla, ale także "Can't Hardly Stand It" Charlie Feathers, znane z "Kill Billa" Quentina Tarantino). Atmosferę filmu świetnie budują także główni bohaterowie - choć ich ciała są piękne, to oboje wydają się wyjęci z ram czasu. Choć ich miłość jest niezwykle romantyczna, to mieszkają osobno (ona w Maroku), żyją w zwolnionym tempie. Z przerażeniem obserwują, jak ludzie obchodzą się z planetą Ziemia (na przykład z miastem Detroit).

Oczywiście - to zwolnione tempo ma swoje wady. Scenariusz "Tylko kochankowie..." jest rozrzedzony, w filmie dzieje się niewiele, akcja usypia. Kto się na ten oniryczny klimat "załapie", kto da się Jarmuschowi zaczarować, ten wyjdzie z kina z błogim spokojem w sercu. Jeśli jednak sobie na to nie pozwolisz - film cię znudzi lub uśpi.

Film

Tylko kochankowie przeżyją

Tylko kochankowie przeżyją (9 opinii)

5.4
produkcja
USA
gatunek
Horror
premiera
7 marca 2014
czas trwania
2 godz. 15 min.

Opinie (23)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Gdańsk

Sopot

Gdynia

Rumia

DKFy

Premiery

22.02.2019 r.

20.02.2019 r.

15.02.2019 r.

Zapowiedzi