Nasze recenzje

stat

Rozrywka w rozmiarze XXXL. Recenzja filmu "Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw"


"Szybcy i wściekli" chwilowo zjechali z autostrady prowadzącej wprost do dziewiątego już epizodu, a w rozpędzonej na bocznej drodze maszynie kierownicę przejęli dwaj muskularni twardziele. Zatankowani pod korek Hobbs i Shaw taranują wszelkie prawa fizyki i demolują nawet iluzoryczne zasady zdrowego rozsądku. Robią więc dokładnie to, co do nich należy i wywiązują się ze swoich niszczycielskich obowiązków co najmniej poprawnie. Kino naprężonych muskułów i gołych pięści w rozmiarze XXXL.



Wydawało się, że w hollywoodzkich magazynach nie ma tak pokaźnego filmowego ringu, który mógłby pomieścić jednocześnie dwóch topowych zawodników wagi ciężkiej współczesnego kina akcji. W "Szybkich i wściekłych" widzieliśmy już jednak niemal wszystko - fruwające pomiędzy dubajskimi wieżowcami auta, sportowe cacka ścigające okręt podwodny czy pół-żywego Dwayne'a Johnsona zestrzeliwującego samodzielnie wojskowy śmigłowiec. Żadna inna filmowa seria nie jest w stanie wchłonąć tyle niedorzeczności, absurdów i karkołomnych pomysłów. Mało która jednocześnie może poszczycić się takimi dochodami i niesłabnącym zainteresowaniem.

Weeekend w kinie: repertuar


Podczas gdy spece z Universal Pictures nadal intensywnie, w zaciszu hal produkcyjnych, tuningują dziewiątą i dziesiątą część serii, szefowie wytwórni postanowili dać się wyszaleć dwóm osiłkom, którzy w ostatnich epizodach wyraźnie odciążyli osamotnionego po stracie Paula Walkera Vina Diesela. Jason Statham i Dwayne Johnson udowodnili, że nie tylko mogą funkcjonować na jednym planie, ale potrafią momentami nawet przyćmić ekipę Dominica Toretto. Poboczny projekt reżyserowany przez specjalistę od bezkompromisowego kina akcji, Davida Leitcha ("John Wick", "Deadpool 2"), obarczony więc był stosunkowo niewielkim ryzykiem, które z pewnością się opłaci i zaowocuje (czego nawet nie próbują ukrywać twórcy) kolejnymi epizodami.

Hobbs (Dwayne Johnson) i Shaw (Jason Statham) muszą  uratować najbliższych i świat, choć do współpracy żaden z nich się specjalnie nie garnie. O przyjaźni nie ma mowy, więc wspólna praca będzie okazją do ciągłej wymiany "uprzejmości".
Hobbs (Dwayne Johnson) i Shaw (Jason Statham) muszą uratować najbliższych i świat, choć do współpracy żaden z nich się specjalnie nie garnie. O przyjaźni nie ma mowy, więc wspólna praca będzie okazją do ciągłej wymiany "uprzejmości". mat. prasowe/ UIP
Wiele wskazuje więc na to, że może dojść do sytuacji, w której "Szybcy i wściekli" będą wciąż pruć naprzód, a na równoległym torze własny wyścig rozgrywać będą "Hobbs i Shaw". Niejeden widz w tym gąszczu pogubi trasy lub nie zauważy drogowskazów. Na takie trudności na pewno nie naraża nas film Davida Leitcha, w którym fabuła podporządkowana jest przede wszystkim jednej naczelnej zasadzie: nie szkodzić i nie zagłuszać akcji. Stąd też dobór najbardziej oczywistych patentów i skojarzeń, które jak po sznurku prowadzą widza do efekciarskiego, lecz zupełnie odartego już z emocji finału.

Były członek MI6 i eks-kryminalista Deckard Shaw (Jason Statham) i agent działający tym razem na usługach CIA, Luke Hobbs (Dwayne Johnson) zmuszeni są połączyć siły, by odnaleźć siostrę Shawa, Hattie (Vanessa Kirby). Kobieta świadomie wstrzyknęła sobie zabójczego wirusa po to, by niebezpieczna broń nie wpadła w niepowołane ręce. Jej śladem podąża też cyber-żołnierz XXI wieku, najemnik na usługach tajemniczej organizacji Eteon - wzmocniony technologicznie "czarny Superman" (jak zresztą nazywa sam siebie) - Brixton (Idris Elba).

Resztę filmu uzupełniają już głównie strzelaniny, pojedynki, pościgi, ucieczki, eksplozje, holujący na łańcuchu śmigłowiec Johnson i Statham, który podczas kilkuminutowej przejażdżki autem zalicza więcej powietrznych ewolucji (ani razu nie opuszczając fotela kierowcy) niż akrobata w popisowym numerze. Wszystko powyższe należy jeszcze kilkukrotnie zapętlić, zagęścić i wzmocnić. "Hobbs i Shaw" to bondowska intryga oparta na ratowaniu świata z domieszką ekwilibrystyki "Mission: Impossible", podana w efekciarskim stylu "Transformersów" i z przebojowością produkcji Marvela. Wypisz - wymaluj klimat ostatnich części "Szybkich i wściekłych".

Nieprzeciętna porcja akcji to z pewnością największy atut "Hobbs i Shaw", ale kolejny raz w tego typu filmach  z serii "Szybcy i wściekli" bardzo mocno kuleje scenariusz, a przede wszystkim wprost okropne niekiedy dialogi, nietrafiony do końca humor, a także brak konsekwencji.
Nieprzeciętna porcja akcji to z pewnością największy atut "Hobbs i Shaw", ale kolejny raz w tego typu filmach z serii "Szybcy i wściekli" bardzo mocno kuleje scenariusz, a przede wszystkim wprost okropne niekiedy dialogi, nietrafiony do końca humor, a także brak konsekwencji. mat. prasowe/ UIP
Konsekwencja spowodowana jest angażem do projektu Chrisa Morgana - scenarzysty, który kilka lat temu odratował poniekąd łapiącą już "kapcia" serię. I o ile fantazji Morganowi nie brakuje, jeśli chodzi o projektowanie scen akcji (choć poza "wagonikami" w końcówce filmu raczej nic tym razem nie zostanie na dłużej w pamięci), wykorzystywanie plenerów (po raz kolejny opowieść niemal całkowicie przeniesiona poza USA) czy sięganie po proste i niewymagające wysiłku historie, o tyle zupełnie nie idzie mu pisanie dowcipnych, chwytliwych i soczystych dialogów. Niestety, im częściej aktorzy w "Hobbs i Shaw" otwierają usta, tym więcej bzdur się z nich wylewa.

Humor sytuacyjny rzeczywiście kilka razy powala się uśmiechnąć czy nawet gromko zaśmiać, ale ten słowny wydaje się ciężkawy, sztuczny, zaprogramowany i przede wszystkim pozbawiony pomysłu. Nieustanne utarczki Shawa z Hobbsem przypominają niezdarne pyskówki dwóch łobuziaków kłócących się o prawo do zabawek w osiedlowej piaskownicy. Mówią szybko, dużo, głośno, ale nikt nie jest w stanie drugiemu dopiec, a i widownia ma problem ze wskazaniem faworyta, bo zwyczajnie się nudzi. Gdyby nie charyzma, zawadiacki styl i świetny "feeling" Stathama i Johnsona, nadmiar suchych tekstów mógłby zapchać silnik całej tej filmowej maszyny.

Jeśli coś jest w stanie zaskoczyć w filmie Leitcha, to z pewnością odpowiada za to Vanessa Kirby, po której większość widzów zapewne spodziewała się dość epizodycznej roli. Tymczasem Brytyjka w otoczeniu o wiele bardziej znanych męskich twarzy nie raz i nie dwa z powodzeniem przebija się na pierwszy plan, godząc obu umięśnionych partnerów. Po tym filmie z pewnością nie będzie się już mówiło o duecie Hobbs-Shaw, lecz o tercecie Shaw-Hobbs-Shaw. Poza tym podobieństwo Kirby do filmowej mamy, Helen Mirren, chwilami jest uderzające. Aktorski kwartet uzupełnia jeszcze jak zawsze świetny Idris Elba - w kuloodpornej zbroi, z cybernetycznym wsparciem i wisielczym humorem wyjęty żywcem z produkcji Marvela.

Wyobraźnia producentów "Szybkich i wściekłych" i tym razem przekłada się na zjawiskowe sceny, ale poza finałową potyczką niespecjalnie coś zostanie nam w głowach na dłużej. Okręt atomowy czy fruwanie autami nad Dubajem ciężko przebić, a "Hobbs i Shaw" to dowód na to, że będzie coraz trudniej tego dokonać. Wymagania widza natomiast wciąż rosną.
Wyobraźnia producentów "Szybkich i wściekłych" i tym razem przekłada się na zjawiskowe sceny, ale poza finałową potyczką niespecjalnie coś zostanie nam w głowach na dłużej. Okręt atomowy czy fruwanie autami nad Dubajem ciężko przebić, a "Hobbs i Shaw" to dowód na to, że będzie coraz trudniej tego dokonać. Wymagania widza natomiast wciąż rosną. mat. prasowe/ UIP
"Hobbs i Shaw" mieli przeczyścić szlaki i rozreklamować zaplanowaną na przyszły rok premierę "Szybkich i wściekłych 9", a tymczasem poboczny projekt może przerodzić się w samodzielną serię. Mający patent na kino akcji reżyser i świetnie dopasowane aktorskie trio to już wystarczająca siła napędowa, by ruszyć w dalszą podróż. Tym bardziej, że nigdy nie wiadomo, kogo spotka się po drodze. W tej części twórcy zaserwowali nam dwa dość zaskakujące gościnne występy, które prawdopodobnie na jednorazowym wyskoku się nie skończą. Z ciekawostek można dorzucić jeszcze mikroskopijny, ale jednak, polski wątek.

Pomiędzy panem Shawem a panem Hobbsem jest jeszcze trochę wolnej przestrzeni, by się dosiąść, zapiąć pasy i ruszyć na prawdopodobnie największą filmową rozróbę tego roku. Zanim wciśniemy się na fotel, warto jednak wcześniej zmniejszyć obroty rozumu do minimum i - wzorem bohaterów - "trochę przypakować", bo dotrzymanie tempa rozwścieczonym dżentelmenom wymagać będzie nie lada mocy.

OCENA: 6/10

Film

Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw

Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw (10 opinii)

4.6
produkcja
USA
gatunek
Akcja
premiera
2 sierpnia 2019
czas trwania
2 godz. 14 min.

Opinie (35) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Gdynia

Rumia

DKFy

Premiery

16.08.2019 r.

15.08.2019 r.

09.08.2019 r.

Zapowiedzi