Nasze recenzje

Rewia uciech. Recenzja filmu "Pętla" Vegi


Tytuł najnowszej produkcji Patryka Vegi wydaje się być niezwykle sugestywny, gdyż podczas seansu rzeczywiście czuć zaciskającą się wokół szyi niewidzialną pętlę, a widz bliski jest już omdlenia od nadmiaru bezrefleksyjnie eksponowanej przemocy i ostrych scen seksu. Czy można było spodziewać się czegoś więcej? Niekoniecznie, choć marketingowy rozgłos towarzyszący "Pętli" kolejny raz mamił publikę wizją rzetelnego, przenikliwego i demaskatorskiego kina. Z dużej pętli mały supeł.



Nie trzeba zbyt głęboko wgryzać się w dotychczasową twórczość Patryka Vegi, by odkryć, że źródło jego filmowych inspiracji zazwyczaj ukryte jest w internetowych i tabloidowych nagłówkach. Im większa i grubsza czcionka, im większa liczba wykrzykników, tym również większe prawdopodobieństwo, że temat w końcu trafi na reżyserski warsztat pana Krzemienieckiego. Afera podkarpacka, skupiona wokół bezkarnie działającej sieci agencji towarzyskich, w których rzekomo uciech mieli szukać przedstawiciele showbiznesu, świata polityki, duchowieństwa i organów ścigania, przypominała więc róg obfitości, którym Vega mógłby podlewać swoje ego.

Reżyser bowiem kolejny raz stawia siebie w roli naczelnego demaskatora społeczno-politycznych afer, wymachuje niewidzialnymi (póki co) sekstaśmami i chełpi się wielogodzinnymi rozmowami z przestępczym półświatkiem. Z tym że znów z tego nic nie wynika. W "Pętli" Vega zasłania się zasłyszanymi już przez publiczność plotkami, półprawdami i dywagacjami. Podobnie jak w "Polityce", brakuje odkrywczych tez, autorskiego komentarza, nie wspominając już o pogłębionej analizie filmowej tematyki. To niemal dwugodzinny, pełnometrażowy teledysk, którego autor w ekspresowym tempie obwozi nas po świecie zbrodni, seksu i narkotyków.

Daniel Śnieżek (Antoni Królikowski) pracując pod policyjną przykrywką, infiltruje przestępczy świat, do którego sam wkrótce się przyłącza. Zyskuje ogromną władzę, za którą zapłaci jednak znacznie większą cenę.
Daniel Śnieżek (Antoni Królikowski) pracując pod policyjną przykrywką, infiltruje przestępczy świat, do którego sam wkrótce się przyłącza. Zyskuje ogromną władzę, za którą zapłaci jednak znacznie większą cenę. mat. prasowe/ Kino Świat
Przewodnikiem po tych piekielnych kręgach Podkarpacia jest młody funkcjonariusz CBŚP, Daniel Śnieżek (Antoni Królikowski), który współpracując z ukraińskimi bliźniakami, Alexem i Żenią (Marcin i Maciej Zacharzewscy), stopniowo rozbudowuje przestępcze imperium opierające się na działalności agencji towarzyskich. Wykorzystując romans z prokurator Konarską (Katarzyna Warnke), "odwrócony" policjant zapewnia sobie ochronny parasol, który staje się zarazem orężem w walce z szefem konkurencyjnej grupy, Dawidem "Cyganem" Kosteckim (Piotr Stramowski). Śnieżek za pomocą nagrywanych potajemnie taśm, na których rejestruje prominentnych mężczyzn w kompromitujących sytuacjach, zyskuje coraz większą władzę. Wkrótce będzie musiał zapłacić za to jednak sowity rachunek.

Nieświadomie płaci również widz i nie chodzi już tylko o należność pozostawianą w kinowej kasie. Przyglądanie się ordynarnym scenom seksu (przypominającym w pewnym momencie wulgarną pornografię), wysłuchiwanie niekończącej się litanii wulgaryzmów i śledzenie wybrakowanej fabuły kosztuje sporo zdrowia. Szokujące jest wręcz uprzedmiotowienie kobiet w "Pętli", a mamy przecież do czynienia na ekranie z ofiarami karygodnego procederu, jakim jest handel żywym towarem. Problem seksoholizmu głównego bohatera też zostaje zmarginalizowany i zilustrowany za pomocą patologicznych, zapętlanych - nomen omen - orgii. Brakuje choćby szczątkowej psychologicznej analizy (dobrym przykładem jest choćby "Wstyd" z Michaelem Fassbenderem).

Vega opowiada o wielkich pieniądzach, mafii, służbach specjalnych i uwikłanych w afery celebrytach. Prezentuje przy tym charakterystyczne dla siebie kino pełne przemocy, seksu i wulgarności.
Vega opowiada o wielkich pieniądzach, mafii, służbach specjalnych i uwikłanych w afery celebrytach. Prezentuje przy tym charakterystyczne dla siebie kino pełne przemocy, seksu i wulgarności. mat. prasowe/ Kino Świat
Ogląda się to wszystko nie tylko z coraz większym bólem głowy, ze stopniowo wkradającym się znużeniem (w pewnym momencie film gwałtownie wyhamowuje i traci jeden z nielicznych atutów, czyli szybkie tempo), ale też ze spotęgowanym zmęczeniem. Vega pobił prawdopodobnie rekord Guinessa w liczbie wykorzystanych w filmie scen. Czasami jest ich nawet kilkanaście w ciągu zaledwie minuty. Seans "Pętli" przypomina sytuację, którą zapewne wielu z nas doskonale zna, gdy jeden z naszych domowników zupełnie bezcelowo i mechanicznie zmienia kanały telewizyjne jak w transie. Denerwujące, prawda? Vega serwuje nam to prawie przez dwie godziny na znacznie większym ekranie.

Filmowa fabuła składa się więc głównie z ogromu scen, które wyglądają jak skrót serialu. Takowy zapewne powstanie, ale dlaczego za jego streszczenie mamy płacić, wybierając się do kina? Vega znów marnuje niemały potencjał, jaki posiadają w sobie afera podkarpacka, zagadkowa śmierć "Cygana" czy owiane tajemnicą śledztwo, w które wplątane gdzieś na dalszym planie są rosyjskie służby specjalne. Na całkowite niemal zmarnowanie poszedł też aktorski talent Antoniego Królikowskiego, któremu znów kazano zagrać postać z "Bad Boya". Korzystnie prezentuje się chyba tylko Piotr Stramowski, który wizualnie i charakterologicznie świetnie momentami upodobnił się do Dawida Kosteckiego.

W "Pętli" próżno szukać dobrych aktorskich kreacji. Najkorzystniej prezentuje się chyba Piotr Stramowski jako Dawid "Cygan" Kostecki.
W "Pętli" próżno szukać dobrych aktorskich kreacji. Najkorzystniej prezentuje się chyba Piotr Stramowski jako Dawid "Cygan" Kostecki. mat. prasowe/ Kino Świat
Zupełnie nie funkcjonuje także zakończenie - element reżyserskiego rzemiosła, z którym Vega zawsze miał olbrzymie problemy. W "Pętli" widać to aż nadto. Biblijna symbolika ostatnich scen jest nachalna, infantylna, oderwana od rzeczywistości i filmowej estetyki "Pętli", wręcz komiczna i absurdalna. Do tego stopnia, że ma się wrażenie, że tuż przed końcowymi napisami ktoś umyślnie podmienił filmowe taśmy. Paradoksalnie, gdy Vega chciał odejść na chwilę od obrazkowej "łopatologii" na rzecz teologicznej metaforyki, dostarczył najwięcej powodów do śmiechu.

W "Pętli" widać reżyserską konsekwencję, brawurę i narcystyczną pewność siebie reżysera. Zupełnie nie widać natomiast materiału na choćby porządne kino. Lata temu Vega nieźle poradził sobie z kinem dokumentalnym. Jeżeli rzeczywiście posiada taśmy i nagrania, które już wielokrotnie w swoich wypowiedziach przywoływał, to być może lepszą formą zobrazowania afery podkarpackiej będzie właśnie dokumentalna opowieść. Być może tam poznamy obiecane przez reżysera prawdy objawione. W filmie ich nie znajdziemy.

OCENA: 2,5/10

Film

Pętla
4.6 37 ocen

Pętla (17 opinii)

premiera
4 września 2020
czas trwania
2 godz.

Opinie (52) ponad 10 zablokowanych

  • To nie film to nie reżyser to taki... (2)

    Polo-klip dla szarej masy ludu miast i wsi ..

    • 105 5

    • Standardowo muszą być cycki, przemoc, wulgarność... W sumie to na tym polega większość obecnie realizowanych produkcji. Temat gangsterski to wabik polegający na sentymencie ludzi zauroczonych produkcjami z lat 90tych, których to reżyserom dzisiejsza elyta filmowa, konkretniej bananowa warszafka może najwyżej śniadanie na czole nosic. Po tym jak netfix mi zaproponował do obejrzenia słynny gniot "365 dni" to zdałem sobie sprawę, że film to po prostu produkt targetowany na daną kategorie spoleczno-wiekową. Dla przykładu serial "Avengers" to produkt dla gimbusów, maks studenciakow. "365 dni"- cel to portfele "niezależnych" 30 letnich korpo zołz, mających kota i schowanego ogórka pod łóżkiem:) Znajdzie się konsument to i znajdzie się ktoś kto stworzy produkt. 70 proc. produkcji Vegi to "kino" targetowane na Januszy i Sebixow. Ten drugi poświęci sie, zaprosi do kina na "rantke" jakąś Karynę spod żabki, licząc na to, że zaimponuje jej, a po seansie zaliczą wspólnie kierunek kabina WC. Dziękuję. Postoję.

      Ps- jeśli chodzi o 365 dni i jego przeslanie...wystarczy pokazać, że ma się gruby portfel i nadzianego tatusia, to wystarczy 10 minut minut rozmowy, polegającej na tym gdzie byłeś, co kupiłeś i każda "inna niż wszystkie"- malowana insta-paniusia już cię kocha:)

      • 12 2

    • Niesamowita Ilość

      Wulgaryzmów i scen soft porno osiągnęła w tym filmie maximum

      • 5 1

  • Ktoś musi Go mocno promować. Jedno trzeba mu oddać wie pod jaka publikę kręcić filmy by zarobić.

    • 52 4

  • Kolejny film co ma wywrócić życie do góry nogami? XDD (2)

    Gdy widzę tylko to naziwkso to od razu wiem że nie warto oglądać i należy dawać 1 gwiazdkę na filmwebie

    • 63 7

    • Krotko i na temat.

      • 7 2

    • Ocenianie filmu w ciemno z automatu jest tak samo żałosne. Najpierw się ogląda potem ocenia bez sugerowania sie nazwiskiem.

      • 2 7

  • Filmy by nabic kase, bo z kinem to nie ma nic wspolnego.

    Same tematy z pierwszych stron, ubarwione, patologia rzeczywistości i słabe scenariusze. Chodzi o to by zapełnić sale byle kim. Najgorsze, ze fani biorą te filmy za rzeczywistość :d az oczy bolą i uszy pieką od tych "gornolotnych" scen.

    • 50 2

  • A czego spodziewać się po gościu, który filmy robi taśmowo i nie widzi w tym nic złego?

    Przy taśmowym robieniu filmów właśnie takie kupy wychodzą. Normalni reżyserzy nad jednym filmem potrafią pracować kilka lat, z czego kręcenie trwa najmniej czasu, większość to przygotowania, a potem montaż.

    • 57 2

  • I mamy kolejny wyrób filmopodobny...

    • 42 0

  • Vega robi filmy dla mas (1)

    Tak jak dla mas sa tabloidy.
    Mam nadzieje, ze za pare lat ktos inny nakreci film o tej aferze, ale cos bardziej inteligentnego.
    Ja na pewno nie wydam zlotowki na obejrzenie zadnego ''dziela'' Vegi.

    • 52 2

    • Ale na Netflixie chętnie obejrzysz, jak już będzie "za darmo" ;)

      • 1 5

  • Każdemu się należy kultura.
    Patologii Też

    • 40 2

  • Coś tam Breslau...

    Jedyny film Papryka Vegety, który na 6 minut i 38 sekund zwrócił moją uwagę. Może Papryk winien zacząć kręcić seriale bo wszędzie ci sami pseudoaktorzy z burdeli i klubowych bramek. Patologia lubi to.

    • 30 2

  • To po co piszecie o takim g00wnie? (1)

    Jedyny sposób żeby sie tego pozbyć to bojkot. Ale widocznie zalezy wam na promocji tej patologii

    • 46 6

    • Recenzja jest taka

      aby nikt, po jej przeczytaniu, nie wybrał się na ten film do kina. Chyba, że kogoś to właśnie rajcuje.

      • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.