Nasze recenzje

W sieci kłamstw. Recenzja filmu "Sala samobójców. Hejter"

Sala samobójców. Hejter - zwiastun filmu:


Diaboliczny jak "Joker", demaskatorski niczym "Parasite". Z lekkim przymrużeniem oka i przy zachowaniu odpowiednich proporcji "Hejtera" można potraktować jak pochodną oscarowych przebojów. Komasa uwypukla międzyklasowe tarcia, a zarazem obrazuje przerażającą wręcz demonizację jednostki, która wszczyna rebelię za pomocą agresywnych hasztagów i manipulatorskich haseł. Autor "Bożego Ciała" potęguję falę internetowej nienawiści do rozmiarów tsunami, przed którym nie ma bezpiecznego schronienia.



Jeden z najbardziej utalentowanych reżyserów młodego pokolenia w Polsce znakomicie wyczuwa współczesne zagrożenia, a co najważniejsze, posiada oryginalny pomysł na pogodzenie wymagającej tematyki z przystępną dla widza formą. Patent sprawdził się po raz pierwszy w pełnometrażowym debiucie, do którego po dziewięciu latach Jan Komasa ponownie nawiązuje. Zamiast depresji motywem przewodnim jest tym razem internetowy hejt. Bodaj największa aktualnie trucizna pulsująca w łączach globalnej sieci.

"Hejter" bez wątpienia poradziłby sobie jako samodzielny tytuł, a nawiązanie do "Sali samobójców" należy potraktować jako oczywisty chwyt marketingowy i raczej luźną inspirację. Poza kilkoma niezobowiązującymi odniesieniami i postacią Beaty Santorskiej (grana przez Agatę Kuleszę matka Dominika) obie części w zasadzie łączy jedynie komputerowa rzeczywistość, w której ponownie rozgrywa się fragment opowieści. Wirtualnych scen na szczęście jest znacznie mniej, a ich wydźwięk i znaczenie nie wydają się już tak infantylne i pretensjonalne jak w przypadku oryginału.

Tomek Giemza (Maciej Musiałowski) jest młodym, ambitnym i inteligentnym chłopakiem z głębokiej prowincji, któremu marzy się społeczny awans i odwzajemnione uczucie dziewczyny z wyższych sfer. Trochę na własne życzenie, a po trochu w wyniku negacji otoczenia porzuca dotychczasowe życie i zaczyna karierę w branży internetowej. Jego profesją jest znajdowanie "haków" na zlecone cele.
Tomek Giemza (Maciej Musiałowski) jest młodym, ambitnym i inteligentnym chłopakiem z głębokiej prowincji, któremu marzy się społeczny awans i odwzajemnione uczucie dziewczyny z wyższych sfer. Trochę na własne życzenie, a po trochu w wyniku negacji otoczenia porzuca dotychczasowe życie i zaczyna karierę w branży internetowej. Jego profesją jest znajdowanie "haków" na zlecone cele. for. Jarosław Sosiński/ Kino Świat
Na poczynania bohaterów i rozwój akcji ponownie jednak wpływa to, co wyświetla się na ekranie komputera. Wszak to główne narzędzie pracy Tomka Giemzy (Maciej Musiałowski), niedoszłego absolwenta prawa, którego uczelnia releguje za plagiat. Chłopak pokątnie dorabia "w internetach" i właśnie z tą branżą wiąże przyszłość. Kariera nabiera rozpędu, gdy Tomek znajduje zatrudnienie w firmie specjalizującej się w czarnym pijarze. Na farmie internetowych trolli główny bohater szybko staje się kurą znoszącą złote jajka. Wprost proporcjonalnie do zysków topnieją jednak pokłady indywidualnej moralności.

Komasa do spółki z Mateuszem Pacewiczem (duet odpowiedzialny za sukces "Bożego Ciała") precyzyjnie i bez pośpiechu kreśli portret młodego człowieka z prowincji, który napędzany obsesją społecznego awansu, nie cofnie się przed niczym, by udowodnić swoją pozycję. Piekielnie zdolny, błyskotliwy i wrażliwy chłopak bezowocnie walczy o uznanie zaprzyjaźnionej pary inteligentów i względy ich córki. Odtrącenie wywołuje żądzę zemsty, która momentalnie uruchamia proces demoralizacji. Metamorfoza, jaką przechodzi Tomek, w kulminacyjnym punkcie jest wręcz przerażająca. Górnolotnie brzmiące porównania do "Jokera" wcale nie są takie bezpodstawne.

Posługując się fake newsami, zakłamanymi hasztagami i technikami internetowej manipulacji Tomek nie zawaha się przed tym, by zrujnować karierę fitnessowej blogerce (epizodyczna Julia Wieniawa) czy podkopać autorytet kandydata na prezydenta Warszawy (bardzo dobry Maciej Stuhr). Nieczyste zagrywki zawsze znajdują podatny grunt, którym w głównej mierze są społeczne nierówności i różnice klasowe. I to kolejny atut "Hejtera", którego twórcy bezbłędnie w dwugodzinnej formie skondensowali współczesne niepokojące nastroje towarzyszące polskiemu społeczeństwu. Tu z kolei funkcjonują w pełni zasadne odniesienia do mechanizmów oscarowego "Parasite".

"Hejter" to ponura i dość pesymistyczna rejestracja codziennej rzeczywistości naznaczonej internetowym hejtem i bezzasadną krytyką innych. Jan Komasa po raz kolejny bezbłędnie odczytał aktualne trendy i współczesne nastroje.
"Hejter" to ponura i dość pesymistyczna rejestracja codziennej rzeczywistości naznaczonej internetowym hejtem i bezzasadną krytyką innych. Jan Komasa po raz kolejny bezbłędnie odczytał aktualne trendy i współczesne nastroje. for. Jarosław Sosiński/ Kino Świat
Komasa, podobnie jak w "Bożym Ciele", daleki jest od wartościowania i jednoznacznego wytykania palcami. Bezkompromisowo wygarnia prawicowym środowiskom niechęć w stosunku do uchodźców i homoseksualistów. Lewicowym elitom "dostaje się" za dwulicowość, gnuśność, kosmopolityczne zadęcie i tendencje do wywyższania się nad innymi. Na filmowym drugim planie przeplatają się obrazki z narodowościowych marszów i inteligenckich rautów, których uczestników w równej mierze łączy obłuda, krótkowzroczność i uprzedzenia w stosunku do reszty. Przykry i ponury to obrazek, ale niestety zaczerpnięty wprost z ulic, salonów i serwisów informacyjnych.

Obserwacje, którymi inspirują się twórcy "Hejtera" są uzasadnione, środki przekazu nie zawsze jednak trafione. Komasa i Pacewicz brawurowo wyślizgnęli się z bagna stereotypów przy swoim poprzednim projekcie, tutaj jednak nie do końca udało się uniknąć uproszczeń. Przerysowane postaci korporacyjnej "żylety" (Agata Kulesza) czy prawicowego "nerda" (Adam Gradowski), choć świetnie zagrane, to tylko niektóre przykłady drogi na skróty, jaką udali się twórcy filmu.

Druga część "Sali samobójców" ponadto wydaje się przynajmniej o kwadrans przydługa, bo gdzieniegdzie wyraźnie kuleje już tempo opowieści. Konstrukcja postaci i samej fabuły również są aż nadto oczywiste, a to przekłada się na pewną przewidywalność historii. Są jednak w bombowym finale rozwiązania, które potrafią jeszcze zaskoczyć. Opowieści nie warto chyba jednak analizować pod kątem wiarygodności, bo sporo scenariuszowych zagrywek ma niewiele wspólnego z logiką. Głównej postaci po prostu wszystko przychodzi z cudowną wręcz łatwością, w co ciężko uwierzyć.

Objawieniem jest fenomenalny Maciej Musiałowski, którego brawurową kreację śmiało można postawić na tej samej półce, co rolę Bartosza Bieleni w "Bożym Ciele". Jan Komasa ma niezwykły dar do szlifowania aktorskich diamentów. Ekranowego Tomka nie sposób rozszyfrować. Posągowa twarz skrywa ledwie zauważalne, ale jakże sugestywne znamiona cynizmu, wewnętrznej złości, a wręcz obłędu. Młodemu aktorowi lawirowanie pomiędzy skrajnymi stanami emocjonalnymi nie przysparza żadnych trudności. Jego postać jest jak toksyczny kameleon - znakomicie potrafi wpleść się w otoczenie i niepostrzeżenie wstrzyknąć truciznę wypatrzonej ofierze. Musiałowski robi to bez mrugnięcia okiem. Jest magnetyczny, uzależniający, zachwycający.

W kontynuacji "Sali samobójców" (choć kontynuacja jest w tym przypadku raczej umowna) sporo miejsca twórcy filmu poświęcają zobrazowaniu społecznych nierówności i klasowych różnic, które stanowią podatny grunt na działalność internetowych trolli opłacanych przez wyspecjalizowane w tym segmencie firmy.
W kontynuacji "Sali samobójców" (choć kontynuacja jest w tym przypadku raczej umowna) sporo miejsca twórcy filmu poświęcają zobrazowaniu społecznych nierówności i klasowych różnic, które stanowią podatny grunt na działalność internetowych trolli opłacanych przez wyspecjalizowane w tym segmencie firmy. for. Jarosław Sosiński/ Kino Świat
Magia Musiałowskiego udziela się pozostałym aktorom, choć należy przyznać, że castingowe wybory są trafione w dziesiątkę. Znakomici są Danuta StenkaJacek Koman, świetnie radzą sobie wspomniani Kulesza i Stuhr, sporo energii wprowadza rześka Vanessa Aleksander. Warto docenić również pracę kamery, szczególnie w dwóch rewelacyjnie skręconych scenach tańca, które dynamicznym obrazem i feerią barw mówią więcej o bohaterach (zwłaszcza o Tomku) niż niejeden dialog w filmie.

Hejt u Komasy jest uosobieniem zdeformowanej nienawiści, narzędziem zysku, środkiem do manipulacji i ogłupiania tłumów. Jest niestety również zaczątkiem moralnego upadku, który może prowadzić do zatrważających w skutkach działań. Zupełnie inaczej spojrzymy na oddźwięk tego dzieła, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że film został nakręcony w ostatnich miesiącach 2018 roku. "Hejterowi" brakuje wyrafinowania, przebojowości i artyzmu "Bożego Ciała", ale z pewnością nie można tu narzekać na deficyty emocji czy zakłamywanie rzeczywistości. Rzetelne, piekielnie mocne, odpychające momentami kino, które warto ozdobić pozytywnymi hasztagami i wyniesionymi w górę kciukami.

OCENA: 7,5/10

Film

Sala samobójców. Hejter
6.8 73 oceny

Sala samobójców. Hejter (16 opinii)

produkcja
Polska
premiera
6 marca 2020
czas trwania
2 godz. 10 min.

Opinie (59) ponad 20 zablokowanych

  • Dobry film (1)

    A recenzent trójmiejskiego portalu mógłby także zauważyć bardzo dobrą rolę Piotra Biedronia - aktora Teatru Wybrzeże.

    • 44 14

    • Zgadzam się - P. Biedroń świetny

      To bardzo dobry aktor. Pamiętam wybrzeżowego "Stalkera" - totalny gniot - Piotr Biedroń grał tam wręcz epizodyczną rólkę, ale jak! Naprawdę byłam pod wrażeniem.

      • 0 0

  • nie widzialem (2)

    ale czytajac ponizsze wypociny bohaterskich tytulowych "bohaterow" zdecydpowanie pojde.
    Czemu ludzie maja w sobie tyle nienawisci

    • 70 13

    • nie chcą tego obejrzeć...

      ...bo wiedzą ze to o nich...i tego sie boją ;)
      Dlatego -nomen omen- hejtują ;)

      oczywiście wymyślą każdy powód aby sie nie skonfrontować z tym filmem..ot chociażby ze aktor nie taki ;)

      • 8 0

    • zgadzam się

      wydaje mi się, że właśnie o takich ludziach jest ten film. Siać hejt, który jest swoją drogą bezpodstawny. Wg mnie dobry temat do przedstawienia szerszemu gremium. Brawo Komasa

      • 2 0

  • Ktoś jeszcze łapie się na hejt w postaci memow czy fakenewsow? (1)

    Mnie to nie rusza, trzeba być ameba żeby pod tym wpływem zmienić poglądy.

    • 53 12

    • To fakt ale czarnosukienkowcy potrafią zmienić poglądy na jednym niedzielnym seansie!!

      • 1 2

  • Z tą walką z hejtem jest jak z walką o pokój w czasach ZSRR

    Wszyscy walczą o pokój aż się leje krew

    • 64 1

  • Można chodzić do kina teraz? (5)

    poszedłbym ale obawiam się zarazić. Będzie na VOD?

    • 18 20

    • Można (1)

      W Gdańsku nie ma zachorowań

      • 8 6

      • albo są jeszcze nie zdiagnozowane...

        • 19 3

    • Zarazić?? (2)

      Zarazić? Czym ??? Ludzie naprawdę??!! Byłam wczoraj w kinie w Zielonej Górze, jestem zdrowa, świetnie się czuję i co najważniejsze, oglądałam świetny film. Zalecam rozsądek......

      • 5 11

      • Zdrowa (1)

        Po jednym wieczorze wie Pani że jest zdrowa ???

        • 20 3

        • Zdrowa:-)

          Po tygodniu nadal jestem zdrowa , :-))))
          P.S. w dobie zamkniętych kin, film do zobaczenia na Player:-) Miłego oglądania:-))))))

          • 0 0

  • Boję się... (5)

    Boję się tego filmu. Podobno nie daje nadziei. "Boże Ciało" też było mocne, ale był tam promyk nadziei. Boję się hejtu i hejterow. Jestem teraz w Muzeum Powstania Warszawskiego i oglądam dokument WFDiF na dużym ekranie i myślę: jacy Powstańcy byli jasnymi i pięknymi duchem ludźmi. Oni by się nie splamili hejtem... musimy walczyć z tym co niskie w nas i rosnąć jako ludzie w swoim człowieczeństwie. Wszyscy jesteśmy ludźmi z krwi i kości z uczuciami. Pozdrowienia z Wawy :)

    • 61 16

    • Post scriptum albo postscriptum (2)

      Idąc ulicami stolicy przyglądałem się ludziom oraz zmianom w mieście. Warszawa dynamicznie się rozwija - super, z drugiej strony bardzo wyraźnie do mnie doszło jak w zawrotnym tempie zmienia się także mentalność, sposób bycia i... bardzo dobrze, tak musi być, ale myślę że dla wielu starszych czy nawet ludzi w średnim wieku te zmiany - w mentalności i technologii - zachodzą za szybko, niektórzy za nimi nie nadążają i ich nie rozumieją i stąd też może wyplywac frustracja i hejt, właśnie. Dysproporcje, galopujace zmiany - szczególnie w dużych miastach i to może drażnić przez niemożność ogarnięcia tych zmian przez np. takie a nie inne wychowanie, wzorce z domu, nierówne szanse (wieś/ miasto). To może wywoływać poczucie zagrożenia co może skutkować hejtem. Jak temu przeciwdziałać? Oczywiście, niwelujac różnice i poprzez zmianę języka debaty publicznej - nie żerowanie na strachu i nie zbijanie np. kapitału politycznego na tym. Czasy pędzą a będą jeszcze bardziej przyspieszać. Tak musi być. Świat się zmienia i ulegnie dalszym - za naszego życia - niewyobrażalnym zmianom. Dobrej nocy :)

      • 8 0

      • P.S. 2 (1)

        Polecam Państwa uwadze dramat Doroty Masłowskiej "Między nami dobrze jest" - te różnice międzypokoleniowe i brak porozumienia między Metalową Dziewczynką a jej babcią. Świat przyspieszył, przyspiesza wciąż i będzie nadal przyspieszał, ale jak już mówiłem - tak musi być, po prostu. Miłego dnia :)

        • 6 0

        • P.S. 3

          Różnice międzypokoleniowe z ww. dramatu D. Masłowskiej nie tylko są na linii babcia - wnuczka ale również matka - córka - yhm, zgadza się, aż tak przyspieszył świat, ale dzięki temu np. możemy wyleczyć wiele różnych chorób, gdzie kiedyś to tylko kaplica. Zmiany są konieczne... Pozdrawiam!

          • 6 0

    • "Oni by się nie splamili hejtem.."?

      Wtedy do wrogów się po prostu strzelało lub ich zdradzało.
      i nawet w czasie powstania dochodziło do absurdalnych konfrontacji.
      Wokól wojna to Polacy przystswrija sobie nawzajem lufę.

      To co w nas niskie często nas prowadzi..

      • 1 3

    • kk

      Super napisane. kocham Warszawę!!!!! pozdrawiam!!!!!!!!!!!

      • 0 1

  • Bardzo dobry film

    Budzę się, włączam tv ....koronawirus, włączam radio.....koronawirus... W kinie grają film , czekałam na kolejne dzielo Komasy ... dzwonię do znajomych , proponuję wieczorną premierę w kinie , oni zdziwieni że bilety dostępne ( ale przecież koronawirus wiec ludzie wykupując w sklepach się nie zarażą ale w kinie mogą-:) ) zgadzają się. Siadamy w sali kinowej , czekając na seans, patrzymy na ludzi którzy podobnie jak my zdecydowali się wyjść z domów. Żadnej paniki, żadnych maseczek...cola, popcorn-normalny piątkowy wieczór, UFF....dzięki Bogu:-)
    Zaczyna się seans....już pierwsze sceny zapowiadają świetną grę M.Musiałowskiego. Film wciąga,
    i Chociaż niektóre sytuacje widz jest w stanie przewidzieć to film jest wart zobaczenia. J. Komasa nie zawiódł-:) polecam!!! zwłaszcza tym "odważnym " przed klawiaturą komputera ....

    • 41 6

  • Bardzo dobry film, daje do myślenia. Główny bohater przypomniał mi Lutka Danielaka z Wodzireja. Warto zobaczyć

    • 18 3

  • (3)

    szzturowi na starośc wyklrzywia sie twarz bo sam jest hejterem

    • 23 40

    • Kim ty jesteś pokazał wpis...

      • 7 6

    • (1)

      Maciek Stuhr hejterem?! łoł panie, co bierzesz? dawno się tak nie uśmiałem ;-DDD

      • 6 5

      • On z kościoła wrócił , Zenek forever to inny świat. Brakuje zwoju jednego.

        • 1 0

  • Na filmy ze Stuhrami nie chodzę !!!!! (9)

    Jestem Polakiem.

    • 21 65

    • a myślisz, że Stuhr by z tobą gdzieś poszedł? (1)

      • 15 4

      • Stuhr by właśnie poszedł, pogadał

        z ciekawości dla ludzi choćby...

        • 10 1

    • a co nas to obchodzi?!

      • 5 0

    • Wzorowy katolik! (1)

      Biedaku...

      • 4 0

      • Zgłoś Zenka do oskarów to wasz katolicki idol!!

        • 2 2

    • Dla Ciebie nakręcili Smoleńsk...

      • 4 0

    • a może d**ilem

      na Zenka idź sobie wieśniaku

      • 2 0

    • możesz iść na Zenka... jesteś Polakiem

      • 0 0

    • Tak głupiej opinii nie słyszałam. Sthur jest po tysiąckroć Polakiem. Człowieku ciekawe kim jestes

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.