• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Recenzja filmu "Święto ognia". Film jak kubek kojącej herbaty

Tomasz Zacharczuk
7 października 2023, godz. 08:00 
Opinie (13)

Filmowa adaptacja bestsellerowej powieści Jakuba Małeckiego jest jak kubek przyjemnie rozgrzewającej herbaty, która jednak zanim jeszcze zdążyła się zaparzyć i w pełni uwolnić swój smak, została zasypana nadmiarem cukru. Kinga Dębska już swoimi poprzednimi produkcjami udowodniła, że lubi i potrafi osładzać widzom gorycz codziennych trosk i dramatów. Tym razem reżyserka niezbyt starannie dobrała proporcje ekranowych emocji, dlatego "Świętu ognia" brakuje przede wszystkim odpowiedniej dramaturgii i większej głębi podejmowanych wątków. Nie brakuje na pewno nieposkromionego optymizmu, który wśród publiczności zawsze jest w cenie, a przed którym tak często wzbraniają się w swoich filmach polscy twórcy.



Kinga Dębska od lat jest cenioną reżyserką, której autorskie kino skupia się niekoniecznie na rozwiązaniach formalnych, a przede wszystkim na precyzyjnym sposobie opowiadania historii, konsekwentnym budowaniu postaci i nasączaniu fabuły wielobarwnymi emocjami. Wyznacznikiem jej filmowego stylu jest umiejętne operowanie trudnymi i wymagającymi skupienia tematami, których ciężar bilansowany jest sporą domieszką humoru, życiowymi dialogami i płynną narracją. Ten schemat doskonale sprawdził się w świetnych "Moich córkach krowach", nieco mniej już w zbyt dydaktycznej "Zabawie, zabawie".



Gawędziarskie zapędy Dębskiej czasami też sprawiają, że jej filmy przypominają kolaż przeróżnych scen i wątków, którym brakuje spójności i ogólnego wydźwięku. Tak było w "Planie B" czy "Zupie nic", które choć oglądało się przyjemnie, to trudno podczas seansu wskazać było cel tych ekranowych anegdotek.

Właśnie najbliżej tych dwóch produkcji plasuje się najnowszy projekt reżyserki, która tym razem zamiast autorskiej historii sięgnęła po literacki pierwowzór. "Święto ognia" jest bowiem adaptacją powieści Jakuba Małeckiego, czyli jednej z najlepiej sprzedających się w naszym kraju książek ostatnich lat.

"Święto ognia" to głównie opowieść o siostrzanej miłości, ojcowskim poświęceniu, pokonywaniu trudów codzienności i pogoni za marzeniami, które czasami kryją się pod niepozorną normalnością. "Święto ognia" to głównie opowieść o siostrzanej miłości, ojcowskim poświęceniu, pokonywaniu trudów codzienności i pogoni za marzeniami, które czasami kryją się pod niepozorną normalnością.

Optymizm lekiem na całe zło



Na ekranie poznajemy historię rodziny Łabendowiczów. Poldek (Tomasz Sapryk) od lat samotnie wychowuje dwie córki: 20-letnią Nastkę (Paulina Pytlak), która urodziła się z dziecięcym porażeniem mózgowym, oraz starszą od niej Łucję (Joanna Drabik), która jest świetnie zapowiadającą się baletnicą. Cała trójka tworzy dość zgrany team, który wzajemnie się motywuje i wspiera.

Od początku czuć jednak, że unosi się wokół nich widmo nierozwiązanej zagadki z przeszłości, która ma związek z nagłym zniknięciem matki obu dziewcząt (Karolina Gruszka). Jej rolę dość niespodziewanie próbuje wypełnić niezwykle energiczna sąsiadka Józefina (Kinga Preis), której niezmącony optymizm tchnie w dom Łabendowiczów zupełnie nową świeżość i zapał do działania. A każde z trojga głównych bohaterów potrzebuje właśnie odpowiedniego impulsu. Poldek marzy o stabilizacji i wypełnieniu emocjonalnej pustki, Nastka pragnie zdać maturę, a Łucja marzy o głównej roli w Operze Narodowej.

Realizacja tych celów nie będzie jednak prosta, bo ojca wciąż dręczą konsekwencje wydarzeń z przeszłości, zaś córki zmagają się z ograniczeniami własnych ciał. Błyskotliwa i inteligenta Nastka jest przykuta do wózka, bo jak sama twierdzi choroba "poszła bardziej w ruchy niż głowę". Starsza z sióstr natomiast lekceważy groźną kontuzję pleców i za wszelką cenę, nawet kosztem zdrowia, walczy o spełnienie tanecznych marzeń. "Święto ognia" jest więc dość poczciwą i całkiem oczywistą opowieścią o pokonywaniu przeciwności losu, które najlepiej zwalcza się rodzinną miłością i życiowym optymizmem.

Zaletą filmu Kingi Dębskiej z pewnością jest obsada na czele ze znakomitą Kingą Preis i świetnym Tomaszem Saprykiem. Zaletą filmu Kingi Dębskiej z pewnością jest obsada na czele ze znakomitą Kingą Preis i świetnym Tomaszem Saprykiem.

Dużo się dzieje, ale bez odpowiedniej dramaturgii



Najmocniej przekonuje nas do tego Nastka, której wątek w "Święcie ognia" ograno z największą precyzją i wrażliwością. To ona pełni rolę narratorki w filmie i obserwatorki życia rodzinnego Łabendowiczów. To również jej relacje z Józefiną tworzą niejako osobny i najbardziej zgrabny fabularnie wątek tej opowieści. Kinga Dębska, podobnie jak jej koledzy po fachu w "Chce się żyć" czy całkiem świeżej jeszcze "Sonacie", podejmuje udaną próbę oswojenia nas z ludzkimi niepełnosprawnościami i pokazuje, jak wiele chęci do życia i działania mają w sobie osoby teoretycznie pozbawione siły sprawczej (a przynajmniej postrzegane w ten sposób przez otoczenie).

Być może ta jednostronna narracja sprawia, że pozostałe wątki wyraźnie już blakną na tle historii Nastki i zwyczajnie nużą. Mało miejsca pozostawiono na zawiązanie relacji Józefiny z Poldkiem. Postać ojca też w pewnym momencie zmarginalizowano, choć początkowo to jego rodzicielski trud i trochę nieporadne szukanie własnej życiowej przestrzeni zdawały się mieć największy potencjał i ładunek emocjonalny. Zupełnie natomiast już nie funkcjonuje rozdział poświęcony ambitnej Łucji, który wydaje się oderwany od pozostałych wątków. Razi też nielogicznym i destrukcyjnym działaniem samej bohaterki. Właściwie to, co dzieje się z młodą baletnicą, nie wpływa na losy pozostałych postaci i odwrotnie.

Tej poprowadzonej wielotorowo opowieści brakuje więc spójności i konsekwencji. Stąd też "Świętu ognia" najbliżej do "Zupy nic". Tu także umowność pewnych sytuacji i niemal kompletny brak dramaturgii nieustannie spowalniają tempo filmu i rozrzedzają ekranowe emocje. Koncertowo zmarnowano choćby potencjał sceny kolacji, podczas której ojciec z córkami muszą stawić czoła bolesnemu faktowi z przeszłości. Oczywiście reżyserski talent Kingi Dębskiej sprawia, że nawet w tym fabularnym chaosie roześmiejemy się i wzruszymy nie raz. Czasami nawet do łez, lecz trudno "Święto ognia" potraktować jako film spełniony.

Jak to już bywa u Dębskiej sporo w jej filmie jest humoru, który łagodzi spory ładunek emocjonalny towarzyszący trudnym relacjom i codziennym troskom. Jak to już bywa u Dębskiej sporo w jej filmie jest humoru, który łagodzi spory ładunek emocjonalny towarzyszący trudnym relacjom i codziennym troskom.

"Święto ognia" rozgrzeje jak herbata z imbirem, ale tylko na chwilę



Zasadniczo rzadko kiedy produkcja oparta na prozie Małeckiego wybija się ponad przeciętność. Jeśli już do tego dochodzi, to najczęściej z wydatnym wsparciem świetnej obsady. Paulina Pytlak w wymagającej przede wszystkim wyważenia emocji roli Nastki radzi sobie znakomicie. Aktorskim obowiązkom w pełni podołała też prawdziwa baletnica z Opery Narodowej, czyli Joanna Drabik.

Najbardziej jednak błyszczą ci z największym doświadczeniem. Kinga Preis przechodzi przez swoje sceny niczym tornado. I choć to dość jednowymiarowa postać, to trudno sobie wyobrazić ten film bez Józefiny i to właśnie w takim wydaniu. Równie świetny, choć - i tu się powtórzę - niewykorzystany w pełni, jest także Tomasz Sapryk, który główne role powinien otrzymywać znacznie, znacznie częściej.

Wydaje się, że, bazując na tak wysokiej aktorskiej jakości i mając do dyspozycji tak urozmaicony pod kątem postaci i wątków literacki materiał, można było z filmowego "Święta ognia" wykrzesać znacznie więcej niż kilka pojedynczych iskier. Brakuje tu zarówno odpowiedniej kulminacji emocji, jak i głębi poruszanym tematom. Poziom energetyczny filmu również mocno faluje, a w warstwie realizacyjnej (poza scenami baletowymi) nie ma nic ekstra.

Dla większości widzów jednak wystarczającą rekompensatą będzie zapewne niezwykle kojąca aura towarzysząca filmowi Kingi Dębskiej. Szczególnie w kontekście jesiennej szarugi, która zadomowiła się już za oknem. "Święto ognia" rozgrzeje nas bardziej niż herbata z imbirem czy zupa dyniowa i wzmocni lepiej od witaminy C, choć będzie to raczej terapia z krótkim terminem ważności.

6/10   Ocena autora
+ Oceń film

Film

7.5
16 ocen

Święto ognia (6 opinii)

(6 opinii)
obyczajowy, komedia

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (13)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Wydarzenia

Studenckie poniedziałki w Kameralnym

12 zł
projekcje filmowe

W ułamku sekundy - Klub Filmowy Kosmos

9 zł
impreza filmowa, projekcje filmowe

NT Live: Romeo i Julia

30 zł
spektakl dramatyczny, projekcje filmowe