• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Recenzja filmu "Dziewczyna influencera". Nie jest dobrze

Tomasz Zacharczuk
3 lutego 2024, godz. 07:30 
Opinie (56)

Przez trzy czwarte filmu widzimy, jak dwie bohaterki objeżdżają urokliwe zakątki Europy i w najbardziej instagramowych miejscówkach "strzelają" fotki, nagrywają stories i wypuszczają rolki. W pewnym momencie jedna z dziewcząt mówi zrezygnowana: "Nudne to jest". I trudno się z tym nie zgodzić. Wbrew szumnym zapowiedziom producentów, "Dziewczyna influencera" nie odsłania żadnych mrocznych sekretów internetowych celebrytów. Film Szymona Gonery przypomina po prostu wygenerowany przez AI pokaz slajdów, który mógłby zilustrować niejeden nużący wykład o szkodliwości social mediów. Płytkie w treści, banalne w formie.



Czy śledzisz w internecie influencerów?

Zosia (Karina Rezner), używająca w sieci pseudonimu Just Sophie, jest raczej instagramowym "szaraczkiem" pozostającym w cieniu swojego chłopaka, "wykręcającego" niezłe zasięgi gamera i youtubera, "Komfiego" (Kamil Wodka). Jednym zdjęciem dziewczyna zyskuje jednak na popularności, a niedługo potem - za sprawą zdrady partnera - staje się nawet obiektem zainteresowania plotkarskich serwisów. Nie na takiej rozpoznawalności zależało Zosi. Gdy spotyka popularną influencerkę Violę (Olga Kalicka), postanawia razem z nią ruszyć w tournée po europejskich kurortach, a przy okazji odreagować bolesne rozstanie i wypracować swoją markę w sieci.



Dziewczęta podróżują od Izraela, przez Włochy, Ibizę, aż po Grecję. Pomieszkują w luksusowych rezydencjach, bawią się na ekskluzywnych imprezach, opalają na malowniczych plażach. Wszystko oczywiście skrzętnie rejestrują telefonem, a nagrania i zdjęcia publikują w social mediach.

Viola, dzięki spontanicznej i naturalnej Zosi, może w ten sposób odświeżyć swój content, natomiast Zosia, dzięki zasięgom Violi, staje się już zauważalnym graczem na rynku influencerów. Wkrótce jednak przyjaźń obu dziewczyn zostanie wystawiona na próbę, a na przepuszczone przez filtry sielankowe życie padnie cień oziębłej i mało fotogenicznej rzeczywistości.

Viola (Olga Kalicak) i Zosia (Karina Rezner) ruszają we wspólną podróż po Europie, podczas której nie tylko się zaprzyjaźnią, ale - co jest dla nich najistotniejsze - powiększą swoje zasięgi w "socialach". Viola (Olga Kalicak) i Zosia (Karina Rezner) ruszają we wspólną podróż po Europie, podczas której nie tylko się zaprzyjaźnią, ale - co jest dla nich najistotniejsze - powiększą swoje zasięgi w "socialach".

Z dużej chmury mały deszcz



Gdy kilka lat temu w "Tańcu z gwiazdami" pojawiła się jedna z modowych blogerek, fani programu pukali się w czoło. Jakaż to gwiazda? Z internetu? Dziś obecność tego typu celebrytów w mainstreamowej rozrywce nikogo już nie dziwi. Ba, influencerzy, blogerzy, youtuberzy często wyręczają na tym polu gwiazdy ekranu czy estrady. Zresztą tradycyjnym telewizyjnym formatom coraz trudniej jest konkurować z treściami popularnych internetowych serwisów i social mediami. To Instagram czy Tik-Tok wyznaczają dziś trendy i promują ludzi, którzy potrafią wykorzystywać algorytmy i na tym zarabiać.

Czasami uczciwie i transparentnie, a niekiedy za pomocą manipulacji oraz mniej lub bardziej jawnych oszustw. Niegdyś zwykło się mówić, iż "telewizja kłamie". Dziś, to właśnie internet wydaje się być tym medium, którego wiarygodność najtrudniej zweryfikować. A gdy już do takiej weryfikacji dochodzi - tak, jak choćby niedawno przy okazji afery z Blowkiem - prawda okazuje się bolesna i bulwersująca. Być może właśnie w takie emocjonalne rejestry chciał uderzyć twórca "Dziewczyny influencera", ale Szymon Gonera porwał się z motyką na słońce. Jego film nie odsłania żadnych sekretów, a wszelkie "prawdy objawione" to po prostu zlepek wielu niepochlebnych, choć często zgodnych z faktycznym stanem, opinii o działalności instagramowych czy tik-tokowych sław.

Nie ma więc tu nic zaskakującego dla kogoś, kto potrafi się domyśleć, że bez wymyślnych filtrów i odpowiedniego kadrowania życie internetowych idoli może wyglądać zupełnie inaczej. To płytkie i jednowymiarowe podjęcie tematu przeszkadza równie mocno, jak demonizowanie i piętnowanie social mediów w ujęciu całościowym. Trudno w wielu miejscach nie przyznać reżyserowi racji i nie zgodzić się z tezą, że wirtualny świat opiera się często na przekłamaniu, ale jednak brak kontrapunktu jest trochę krzywdzący wobec tych, którzy akurat rzetelnie zapracowali na swoją markę w internecie.

Świat internetowych celebrytów reżyser Szymon Gonera ukazał w dość skąpy, ogólnikowy, momentami przerysowany, a gdzieniegdzie nawet niedorzeczny sposób. Świat internetowych celebrytów reżyser Szymon Gonera ukazał w dość skąpy, ogólnikowy, momentami przerysowany, a gdzieniegdzie nawet niedorzeczny sposób.

Algorytmy były, ale zasięgów brak



Oczywiście twórcom "Dziewczyny influencera" nie można odmówić pewnego obserwacyjnego zmysłu. Wykorzystywanie nieletnich followersów, internetowy hejt, zarobek ocierający się o sponsoring, a nawet sex-working, popularyzacja freak-fightów - to wszystko towarzyszy dziś internetowym celebrytom i widać to w filmie Gonery, który jednak po wszystkich tych wątkach jedynie się prześlizguje i bazuje na samych ogólnikach. Tak, jak choćby w portretowaniu trzecioplanowych influencerów (wrzuconych tu bez pomysłu i na siłę), których pokazano w najbardziej karykaturalny sposób z możliwych.

Jeżeli coś w "Dziewczynie influencera" udało się pokazać bez większego lub mniejszego zniekształcenia, to na pewno wpływ mediów społecznościowych na postrzeganie drugiego człowieka. "Fajny jest. No i ma pół miliona" - mówi na widok napotkanego na plaży obcokrajowca jedna z bohaterek filmu. I wcale nie ma na myśli stanu konta mężczyzny. Wspomniane pół miliona to po prostu liczba obserwujących jego profil. Jednak nawet ten ciekawy z socjologicznego punktu widzenia aspekt filmowcy schowali finalnie pod toną pustych frazesów i morału, który na koniec ktoś jedną ręką wbija nam młotkiem do głowy, a drugą przytrzymuje powieki, byleby choćby na sekundę nie mrugnąć.

"Dziewczyna influencera" żadnych mrocznych sekretów internetowych celebrytów nie odsłania. "Dziewczyna influencera" żadnych mrocznych sekretów internetowych celebrytów nie odsłania.

Są pozy, są pozerzy, jest pozerski film



Nie tylko zresztą subtelność jest słabym ogniwem "Dziewczyny influencera". Abstrahując od przekazu, ten film po prostu sam w sobie jest kiepski. Począwszy od - jakby to ujęły same bohaterki - randomowych i pourywanych dialogów, poprzez chaotyczny montaż, aż po nużącą fabułę. Przez trzy czwarte filmu czujemy się, jakbyśmy przeglądali instagramowy profil kogoś, kto nas zupełnie nie interesuje. W skrócie więc: marnowanie czasu, którego nie ożywia nawet "porywająca" niczym z "Benny Hilla" scena ucieczki Violi i Zosi przed kelnerem na skuterze.



Zamierzonego humoru jest tu jak na lekarstwo i gdyby nie króciutka scena z księdzem-influencerem chwalącym się największą na świecie parafią w Minecrafcie, można byłoby w ogóle ten element wykreślić z filmu Szymona Gonery. Niewiele dobrego da się również powiedzieć o aktorach, którzy albo nieporadnie walczą z karykaturalnymi postaciami (Wodka, Koroniewska), albo zwyczajnie nie przekonują (Kalicka). Kilka cieplejszych słów należy się właściwie tylko debiutującej na ekranie Karinie Rezner, którą z pewnością kamera uwielbia. Jej aktorski talent trzeba będzie jednak zweryfikować przy kolejnej okazji, której nie powinno zabraknąć.

"Dziewczynie influencera" zabrakło tymczasem scenariusza i pomysłu na zaangażowanie i zainteresowanie widza. Ani to kino demaskatorskie, ani rozrywkowe. Film o pozach i pozerach sam tak naprawdę jest pozerski.

3/10   Ocena autora
+ Oceń film

Film

4.5
19 ocen

Dziewczyna influencera (7 opinii)

(7 opinii)
dramat, obyczajowy

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (56)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Wydarzenia

Studenckie poniedziałki w Kameralnym

12 zł
projekcje filmowe

W ułamku sekundy - Klub Filmowy Kosmos

9 zł
impreza filmowa, projekcje filmowe

NT Live: Romeo i Julia

30 zł
spektakl dramatyczny, projekcje filmowe