• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Recenzja filmu "Amsterdam". Jedno z większych rozczarowań tego roku

Tomasz Zacharczuk
14 października 2022, godz. 21:15 

Recenzja filmu "Amsterdam". Plejada utalentowanych hollywoodzkich gwiazd, trzykrotnie nominowany do Oscara reżyser, klimat lat 30. XX wieku w obiektywie jednego z najwybitniejszych współczesnych operatorów. Na pierwszym planie kryminalna intryga, a w tle polityczny spisek o faszystowskim zabarwieniu. Wydawało się, że "Amsterdam" to "samograj", który porwie publiczność, zmiecie konkurencję i zdominuje nadchodzący sezon filmowych nagród. W rzeczywistości nowe dzieło Davida O. Russella ma iluzoryczne szanse, by podołać któremukolwiek z tych wyzwań. Zapowiadało się na spektakularny sukces, a jest jedno z największych rozczarowań tego roku w światowym kinie.



Plejada hollywoodzkich gwiazd w filmie "Amsterdam"



Christian Bale, Margot Robbie, John David Washington, Robert De Niro, Chris Rock, Anya Taylor-Joy, Rami Malek, Zoe Saldana, Michael Shannon, Mike Myers i do ozdoby jeszcze Taylor Swift. W nomenklaturze sportowej taki zestaw gwiazd określa się mianem "dream-teamu". Jakim cudem udało się na planie zdjęciowym skompletować tak pokaźną liczbę znanych nazwisk? Dla każdego z nich wspólnym mianownikiem jest David O. Russell, jeden z najbardziej charyzmatycznych i operujących najlepszym warsztatem współczesnych reżyserów, do którego aktorzy po prostu lgną, nawet kosztem niższych gaż. To, co na papierze prezentuje się imponująco, niestety zupełnie nie funkcjonuje na filmowej kliszy. Gdyby "Amsterdam" był piłkarską drużyną, to wyglądałoby to tak, jakby murowany kandydat do mistrzostwa walczył do końca zaledwie o utrzymanie w najwyższej lidze.

Film "Amsterdam" - co poszło nie tak?



Co więc poszło nie tak? Początkowe fragmenty "Amsterdamu" nie dość, że nie podsuwają żadnej trafnej odpowiedzi, to w zasadzie nawet nie prowokują takiego pytania, bo wszystko wydaje się być na swoim miejscu. Główna fabuła dotyczy wydarzeń umiejscowionych w latach 30. XX wieku w Ameryce. Do dwóch wojennych weteranów (granych przez Christiana Bale'aJohna Davida Washingtona) zgłasza się córka ich byłego dowódcy. Kobieta uważa, że ktoś mógł przyczynić się do śmierci jej ojca. Wkrótce ginie również ona, a podejrzenia padają właśnie na Burta (Bale) i Harolda (Washington). Z pomocą swojej przyjaciółki Valerie (Margot Robbie) mężczyźni próbują znaleźć zabójców. Przy okazji odkrywają też spisek mający na celu obalenie prezydenta Roosevelta.

"Amsterdam" to historia trójki przyjaciół, którzy poznają się w Belgii podczas II wojny światowej. Kilkanaście lat później ich losy ponownie się przecinają, gdy próbują rozwikłać zagadkę pewnych morderstw i zdemaskować spiskowców chcących obalić prezydenturę Roosevelta. "Amsterdam" to historia trójki przyjaciół, którzy poznają się w Belgii podczas II wojny światowej. Kilkanaście lat później ich losy ponownie się przecinają, gdy próbują rozwikłać zagadkę pewnych morderstw i zdemaskować spiskowców chcących obalić prezydenturę Roosevelta.

"Amsterdam": chaos, który zwyczajnie przynudza



Dostajemy więc w początkowym kwadransie obietnicę kryminału w klimacie kina noir i komedii absurdu w jednym, ale niestety David O. Russell nie zamierza się trzymać żadnej z tych konwencji. Wraz z wprowadzeniem kolejnych postaci mnożą się poboczne wątki, które spychają główną intrygę w kąt. Pojawiają się liczne dygresje i retrospektywy z czasów wojny, gdy doszło do spotkania Burta, Harolda i Valerie. Dzięki tym zabiegom co prawda poznajemy historię każdego z trojga bohaterów (tytułowe miasto, w którym spędzili kilka powojennych miesięcy, to dla nich niejako raj utracony), ale kompletnie rozbija to fabularny porządek i spowalnia i tak niespieszne już tempo. Bardzo szybko do filmu wkrada się chaos, który będzie towarzyszył ekranowym wydarzeniom do samego końca.

Zadziwiające jest przede wszystkim to, jak niezdarnie Russell próbuje posklejać poszczególne wątki i w jak spektakularny sposób marnuje potencjał swoich postaci. Mówimy przecież o reżyserze, który błyskotliwie tasował filmowymi gatunkami w "American Hustle" i perfekcyjnie niemal operował emocjami w "Fighterze". "Amsterdam" tymczasem jest totalnym zaprzeczeniem walorów reżyserskiego warsztatu filmowca, który był już trzykrotnie nominowany do Oscara (poza wspomnianymi tytułami jeszcze "Poradnik pozytywnego myślenia"). W swoim najnowszym dziele Russell po prostu nie panuje nad nawarstwiającą się fabułą, zupełnie nie trafia z humorem, gubi tempo i sens opowieści, a przede wszystkim, o zgrozo, zwyczajnie przynudza. Natłok dialogów i narracji z offu jest na tyle uciążliwy, że "Amsterdam" mógłby właściwie być audiobookiem. I to takim, który włączamy późnym wieczorem na kilka minut, by szybko usnąć.

Nowym film Davida O. Russella to spore rozczarowanie, bo "Amsterdam" nie funkcjonuje właściwie na żadnym gatunkowym gruncie. Kryminał przysłania pozbawiona humoru komedia, a wątek detektywistyczny zostaje zwyczajnie przegadany i przysłonięty licznymi dygresjami. Nowym film Davida O. Russella to spore rozczarowanie, bo "Amsterdam" nie funkcjonuje właściwie na żadnym gatunkowym gruncie. Kryminał przysłania pozbawiona humoru komedia, a wątek detektywistyczny zostaje zwyczajnie przegadany i przysłonięty licznymi dygresjami.

"Amsterdam": świetne zdjęcia i doborowa obsada idą na marne



Paradoksalnie jednak jest w tym filmie również na co popatrzeć, bo Ameryka w okresie międzywojennym w kadrach Emmanuela Lubezkiego wygląda momentami obłędnie. Trzykrotny laureat Oscara ("Birdman", "Zjawa", "Grawitacja") wykorzystuje różne operatorskie manewry i nie stroni od używania ciemnych, nawet momentami nieco rozmytych filtrów, które świetnie pasują do konwencji kryminału. Szkoda tylko, że większość wizualnych zabiegów może zostać nawet niezauważona, bo przy tak ślamazarnej narracji trudno zachować koncentrację i skupić uwagę na odartej z jakichkolwiek emocji fabule.

Ma to także swoje odbicie w aktorskich kreacjach, które trudno po seansie na dłużej zapamiętać. Może poza Christianem Balem, który dwoi się i troi, ale wyraźnie widać momentami, jak mocno ciąży mu pozbawiony płynności, lekkości i polotu scenariusz. Pozostałym członkom obsady trudno nawet coś zarzucić, bo uzupełniają ramy, które nakreślił im David O. Russell. Odrębną kwestią jest fakt, że są to bardzo wąskie ramy, poza które aktorzy nie mają jak wyjść, gdyż nie pozwala im na to emocjonalny reżim, jakim poddał swoje postaci reżyser i scenarzysta w jednej osobie. Także na etapie ekspozycji bohaterów widać bowiem, jak niewiele swobody Russell pozostawił gwiazdom, które zaangażowały się w ten projekt.

Twórca "Fightera", "Poradnika pozytywnego myślenia" i "American Hustle" tym razem zupełnie przestrzelił z nadmiarem wątków i postaci. Do nielicznych atutów "Amsterdamu" na pewno natomiast zalicza się warstwa wizualna filmu. Twórca "Fightera", "Poradnika pozytywnego myślenia" i "American Hustle" tym razem zupełnie przestrzelił z nadmiarem wątków i postaci. Do nielicznych atutów "Amsterdamu" na pewno natomiast zalicza się warstwa wizualna filmu.
Projekt niestety nieudany, którym Russell wyraźnie nadszarpnie opinię jednego z najbardziej kompetentnych i profesjonalnych reżyserów na hollywoodzkim podwórku. Pogubiony fabularnie i gatunkowo oraz niemiłosiernie przegadany "Amsterdam" ani nie dostarcza rozrywki, ani nie proponuje widzowi inteligentnej zabawy filmowymi kliszami. Jego walory właściwie ograniczają się jedynie do wymuskanej (poza zdjęciami również scenografia i kostiumy godne uwagi) wizualnej warstwy i kilku autentycznie zabawnych epizodów. Na niewiele się to zdaje, bo dzieło wieńczy absurdalny i kompletnie rozmyty emocjonalnie finał. Zazwyczaj na tonący artystyczny koncept próbuje się jeszcze narzucić koło ratunkowe z napisem "kino dla koneserów". Obawiam się, że i oni mogą w tym filmowym "Amsterdamie" zgubić drogę i łapać powrotnego "stopa".

OCENA: 4/10

Film

5.8
21 ocen

Amsterdam

komedia

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (14)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Duch Śniegów

impreza filmowa, projekcje filmowe, DKF

Demon Slayer: Mugen Train

impreza filmowa, projekcje filmowe

Demon Slayer: Mugen Train

projekcje filmowe