Nasze recenzje

Poradnik pozytywnego randkowania. Recenzja "Planety singli"

Najnowszy artukuł na ten temat

Miłość miłością, ale śluby zawieramy coraz później



Słodko-gorzka satyra uwypuklająca skąpość współczesnych interakcji międzyludzkich w lekki i, co rzadko spotykane w tym gatunku filmowym, uporządkowany sposób zwraca uwagę przede wszystkim na oczyszczającą i inspirującą moc miłości. Twórca "Listów do M.", choć nie unika ogranych schematów sygnalizujących przewidywalność fabuły, to czyni to jednak w bardzo schludnym i miłym dla oka stylu. Udowadnia jednocześnie, że komedia romantyczna w polskim wydaniu nie musi ograniczać się do idiotycznych dialogów, tandetnego scenariusza czy roznegliżowanych kadrów.



Jest bowiem w "Planecie singli" tląca się iskierka nadziei na to, że sprawnie wykorzystywana przez zagraniczne wytwórnie filmowe konwencja romantycznych komediodramatów nareszcie ma szansę spełnienia również w Polsce. Reżyser Mitja Okorn zdaje się, że doskonale wie, jakie komponenty zastosować, by widzowie nie wychodzili z sali zażenowani poziomem obejrzanego dzieła, a aktorzy nie wstydzili się swoich kreacji. "Planeta singli" oferuje publiczności na wskroś prosty, acz przemyślany i dopełniony scenariusz, znakomicie dobraną obsadę aktorską, humor skutecznie wyłamujący się spod tony przekleństw i kiczowatych gagów, a także dorzuca mały bonus w postaci lekko refleksyjnego finału.

Zobacz nasze walentynkowe propozycje

Ania (Agnieszka Więdłocha) i Tomek (Maciej Stuhr) to dwie niemal skrajne osobowości, które decydują się na oryginalną współpracę. Kobieta ma zdawać relacje ze swoich internetowych randek, zaś showman wyśmiewać na antenie ich sens.
Ania (Agnieszka Więdłocha) i Tomek (Maciej Stuhr) to dwie niemal skrajne osobowości, które decydują się na oryginalną współpracę. Kobieta ma zdawać relacje ze swoich internetowych randek, zaś showman wyśmiewać na antenie ich sens. fot. Hubert Komerski/mat. prasowe Kino Świat
Komedia twórcy "Listów do M." fabularnie skupia się na konfrontacji dwóch zupełnie odmiennych życiowych filozofii i postaw indywidualnych. Odizolowana od splendoru i głęboko zakorzeniona w szarej codzienności tradycjonalistka Ania (Agnieszka Więdłocha) wyznaje podejście klasycznej romantyczki marzącej, jak sama zresztą to akcentuje, o rycerzu na białym koniu. Przypadkowe starcie z egoistycznym materialistą i telewizyjnym showmanem Tomaszem (Maciej Stuhr) otworzy przed skromną nauczycielką muzyki drogę do internetowych randek, które wywrócą do góry nogami życie obojga bohaterów. Ta osobliwa współpraca przy tworzeniu medialnego widowiska odkryje przed Anią i Tomkiem światy, o których istnieniu żadne z nich nie miało pojęcia.

Sam pomysł oryginalnością nie grzeszy, aczkolwiek na tle marnych "komedioromantycznych" tworów wybija się przede wszystkim spójnością poprowadzonych wątków i w miarę logicznym ich domknięciem. Jest przy tym nawet niewielkie pole do interpretacji przez widzów poszczególnych zachowań czy ekranowych wydarzeń. Uporządkowany jest tu również humor, zarówno sytuacyjny, jak i słowny. Twórcy słusznie postawili na odpowiedni umiar, zrezygnowali z jakże typowej dla podobnych produkcji wulgarności i dosłowności, zgrabnie zestawili zabawną nieporadność Ani i cięte riposty Tomka. Sporo śmiechu wprowadzają też postaci poszczególnych randkowiczów i sytuacje z nimi związane.

Współpraca nietypowego duetu: szkolnej nauczycielki muzyki i gwiazdy showbiznesu zgodnie z przewidywaniami przybliża do siebie bohaterów. Jednak i w tej relacji nic łatwo nie przyjdzie, a przyszłość stoi pod znakiem zapytania.
Współpraca nietypowego duetu: szkolnej nauczycielki muzyki i gwiazdy showbiznesu zgodnie z przewidywaniami przybliża do siebie bohaterów. Jednak i w tej relacji nic łatwo nie przyjdzie, a przyszłość stoi pod znakiem zapytania. fot. Hubert Komerski/mat. prasowe Kino Świat
"Planeta singli" przyciąga także atrakcyjną formą. Uroku i klimatu dodają wnętrza warszawskich lokali, imponuje filmowy apartament Tomka, urzekają wykorzystane przez filmowców plenery (szczególnie scena w amfiteatrze). Zamiast zbitki elektronicznych pląsów i pseudorockowych ballad tło wypełniają utwory Marka Grechuty czy przearanżowane "Sound of silence" duetu Simon&Garfunkel. Pojawia się nawet nieśmiertelny Zbyszek Cybulski we fragmentach filmu "Do widzenia, do jutra"! Precyzyjną rękę filmowcy przyłożyli do każdego szczegółu, łącznie z pomysłowo zrobionymi napisami końcowymi.

Jednak komercyjnego sukcesu filmu nie byłoby bez świetnie wykorzystanej obsady.
Mitja Okorn potrafił wydobyć charyzmę i urok amanta z wszechstronnego Macieja Stuhra. Agnieszkę Więdłochę idealnie wpasował w rolę upartej indywidualistki, a lekkość i gracja aktorki znakomicie tę postać uzupełniły. Reżyserowi udało się zbilansować kolejny ekranowy duet - nieco wystudził eksploatowanego Tomasza Karolaka, a jednocześnie podpalił lont niezwykle wybuchowej (i najbardziej komicznej w filmie) Weronice Książkiewicz. Castingowa robota wykonana została perfekcyjnie.

"Planeta singli" sytuuje się gdzieś pomiędzy klasyczną komedią romantyczną a niejednowymiarowym komediodramatem.
Ma to swoje plusy, jak i minusy. Z jednej strony udało się twórcom zbilansować humor z gorzkim spojrzeniem na erę technologicznych nowinek wypierających bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. Z drugiej zaś strony, ten emocjonalny rollercoaster może nieco konfundować publikę, która w pewnym momencie już za bardzo nie wie, czy twórcom chodziło o śmiech czy łzy wzruszenia. Zapewne o to i to, aczkolwiek - zwłaszcza w końcówce - obie postawy dość mocno rozjeżdżają film, a sami twórcy ocierają się już o tanią ckliwość i trochę gubią swój oryginalny koncept.

Nie zmienia to jednak faktu, że Mitja Okorn wciąż ma patent na polską publiczność i potrafi idealnie wstrzelić się w gusta szerszej widowni. Nie oszukuje widza, dostarcza mu dokładnie to, czego oczekuje, dbając jednocześnie o odpowiedni poziom wybranej przez siebie konwencji. "Planeta singli" to z całą pewnością słuszna propozycja dla tych, którzy walentynkowy wieczór spędzą w kinie, zarówno z kimś u boku, jak i z perspektywy tytułowego singla.

OCENA: 6,5/10

Film

Planeta Singli
5.9 140 ocen

Planeta Singli (90 opinii)

produkcja
Polska
gatunek
Komedia romantyczna
premiera
5 lutego 2016
czas trwania
2 godz. 16 min.

Opinie (81) 1 zablokowana

  • a moze nie tylko płacz krew i tragedie..komedia polska warta obejrzenia

    Właśnie wróciliśmy z mężem.mile zaskoczenie lekką formą ale bez przesłodzenia czy banału.oczywiście można od razu pisac jakie to płytkie jak niektórzy z państwa to zrobili..szkoda tylko ze my nigdy nie potrafimy uśmiechać się do rzeczy miłych iść na komedię bez chęci opisywania jaka to była beznadziejna..musi być najlepiej historycznie z tragedia w tle albo przynajmniej przesłaniem.szkoda.tym którzy chcą spędzić mile 2 godziny zwyczajnie polecam a malkontentów i tak przekonywać jest bez sensu

    • 0 0

  • Rewelacja!

    Byłem, zobaczyłem, zachwycilem się. Film jest bardzo dobrze zrealizowany /choć tradycyjnie gniotowate jest pierwsze 20 minut, to później następuje wolta i zaczyna się/ :) Szczerze polecam.

    • 1 0

  • (6)

    Podejrzewam że kolejny gniot, choć młody stuhr to dobry niedoceniany aktor.

    • 49 25

    • Oczywiście że gniot !!!

      - bylem i widziałem

      • 1 1

    • porada dla ciebie

      Jeżeli czegoś nie widziałeś nie czytałeś, nie wypowiadaj się
      ja ciebie nie znam ale mogę z dużą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć że
      jesteś taki śmaki czy owaki
      nie byłby to przymiotniki pozytywne
      na filmie bylem można obejrzeć
      widziałem filmy i lepsze i gorsz ale
      z seansu nikt nie wychodził

      • 6 3

    • Typowy film na wieczór dla Andżeli i Mirka

      • 7 5

    • ogladalam.

      Taki luzny, posmiac tez sie mozna, ale ogolem d*py nie urywa...

      • 3 7

    • on juz nie taki mlody

      a jego ojciec juz jedna noga w grobie

      • 3 12

    • podejrzewam raka macicy choć równie dobrze może to być rak prostaty

      • 14 18

  • A jednak TEN FILM to GNIOT

    - bardzo płytki, bez żadnej treści. Ot film dla prostaczków i stołków.

    • 2 3

  • ekstra

    byłam, rewelacja planeta zepchnęła "Listy do M" na drugie miejsce moich ulubionych polskich komedii romantycznych

    • 2 3

  • Swietny:)

    bardzo fajna komedia, chociaż były momenty gdzie łza się zakręciła w oku :))

    • 4 3

  • Ach Ci krytycy filmowi:)

    "Mitja Okorn wciąż ma patent na polską publiczność i potrafi idealnie wstrzelić się w gusta szerszej widowni. Nie oszukuje widza, dostarcza mu dokładnie to, czego oczekuje, dbając jednocześnie o odpowiedni poziom wybranej przez siebie konwencji."

    Aż moje Le Carre, Saint Emilion Grand Cru z 2008 roku mi się wylało:)

    • 2 1

  • filmu jeszcze nie widziałem a już można przewidzieć koniec, początek i w trakcie jak będzie (2)

    powielane schematy pewnie

    • 29 26

    • Jak nie widziałeś, to się nie wypowiadaj baranie

      • 1 1

    • To komedia romantyczna.

      W tym temacie Ameryki nie da się odkryć.

      • 12 5

  • Hmn.... (1)

    Wychodzę z domu...Karolak.....wchodzę do pracy kto?? Karolak!!.....przerwa na kanapkę...Karolak...Kur....wszędzie Karolak!!!!

    • 12 4

    • Leczą to podobno na srebrzysku

      • 1 0

  • film super,można sie pośmiać.polecam

    • 3 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.