Nasze recenzje

Pełna dominacja, czyli "Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów" już w kinach

Brawurowo zrealizowane widowisko w każdej soczyście wybrzmiewającej sekundzie filmowego pojedynku herosów podkreśla absolutną dominację Marvela we współczesnym kinie akcji. "Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów" to idealny prezent podsunięty pod nos miłośnikom komiksowych ekranizacji, którego już samo rozpakowywanie sprawia niesamowitą frajdę. Nie mówiąc o momencie, w którym wszystkie postaci z hukiem wyskakują z tego wybuchowego pudełka i beztrosko szarżują przez naszą wyobraźnię.



To nie pierwsza tegoroczna konfrontacja bohaterów stojących dotychczas po jednej stronie barykady. Jednak zasada "kto pierwszy, ten lepszy" okazuje się w tym przypadku totalnym niewypałem, bo dzieło braci Russo pozostawia daleko w tyle Zacka Snydera i jego duet rodem z Gotham i Metropolis. Porównania obu filmów są naturalną koleją rzeczy i następstwem ekranowej rywalizacji DC Comics z Marvelem. Rywalizacji, której poprzeczkę "Wojna bohaterów" podnosi kilka poziomów wyżej, pozostawiając oponentów w głębokiej zadumie, jak powiększający się dystans zmniejszyć.

Choć na pierwszy rzut oka oba filmy łączy bardzo wiele. Tu i tu mamy do czynienia z nawarstwiającym się konfliktem wśród herosów, dotychczas beztroskich i święcie przekonanych o słuszności stosowanych metod. Kilka iskier doprowadza do masowej eksplozji i otwartej konfrontacji. W tle rozbrzmiewa aspekt moralny dokonań superbohaterów, przewijają się niewinne ofiary - efekt uboczny heroicznych pojedynków toczonych na zatłoczonych ulicach, pojawia się też czarny charakter próbujący wykorzystać tarcia wśród niezniszczalnych do tej pory półbogów. Ogólny schemat "Wojny bohaterów" łudząco więc przypomina "Świt sprawiedliwości". Jak często bywa, diabeł tkwi jednak w szczegółach.

W "Wojnie bohaterów" możemy podglądać, jak zgrana do tej pory paczka przyjaciół staje przeciwko sobie. Widz staje się niejako kibicem każdej z drużyn, które nie mają słabych punktów.
W "Wojnie bohaterów" możemy podglądać, jak zgrana do tej pory paczka przyjaciół staje przeciwko sobie. Widz staje się niejako kibicem każdej z drużyn, które nie mają słabych punktów. mat. prasowe/ Walt Disney Studios Motion Pictures
Wydaje się, że twórcy najnowszego "Kapitana Ameryki" znaleźli złoty środek i znakomicie wyważyli atuty swojego dzieła. Zafundowali widzom przede wszystkim to, z czego produkt Marvela słynie. Wirtuozerską warstwę wizualną, wszędobylski luz poprzecinany sentymentalnymi wstawkami oraz charakterystyczne poczucie humoru z niezapomnianymi one-linerami, którymi każdy z bohaterów sypie niczym asami z rękawa. Tym większe uznanie w stronę duetu reżyserów, którzy zaryzykowali wrzucenie do tej pieczołowicie przez lata pielęgnowanej receptury nowych składników, które tylko podkreśliły wyrazistość smaku tego filmowego dania.

Oczywiście najszybciej wyczuwalnymi zmianami są nowe postaci, spośród których każda zasługiwałaby na oddzielny film.
Znakomicie w ekranową drużynę wkomponował się T'Challa, czyli Czarna Pantera (Chadwick Boseman) - bohater, który oprócz efektownego sposobu walki i stylowego kostiumu dorzuca jeszcze indywidualną historię i charakter. Ant-Man (Paul Rudd) w kilkunastominutowym epizodzie reklamuje siebie z jak najlepszej strony, udowadniając, że człowiek-mrówka może być równowartościowym przeciwnikiem nawet dla samego Iron Mana. Całe show kradnie jednak Spiderman w wykonaniu Toma Hollanda. Błyskotliwy gaduła o dziecięcej twarzy zafascynowany już samym faktem, że staje w szeregu z takimi herosami. Na takiego filmowego Spidermana warto było czekać! Holland daje nadzieję, że nareszcie człowiekowi-pająkowi przywrócona zostanie filmowa godność, którą zbezcześcił Tobey Maguire, a którą niezgrabnie próbował jeszcze odzyskać Andrew Garfield.

Część Avengersów pod wodzą Kapitana Ameryki nie chce poddać się międzynarodowej kontroli, pragnąć działać na własną rękę. Pozostali pod przywództwem Iron Mana są gotowi ponieść konsekwencje swoich często katastrofalnych działań.
Część Avengersów pod wodzą Kapitana Ameryki nie chce poddać się międzynarodowej kontroli, pragnąć działać na własną rękę. Pozostali pod przywództwem Iron Mana są gotowi ponieść konsekwencje swoich często katastrofalnych działań. mat. prasowe/ Walt Disney Studios Motion Pictures
Pewnym novum jest też wyjątkowo rozbudowany jak na tego typu produkcje scenariusz, zgrabnie dopięty w szczegółach, być może niezbyt oryginalny i zaskakujący, ale należycie poprowadzony, względnie logiczny i trzymający w napięciu. Zupełne przeciwieństwo marnych popisów w "Świcie sprawiedliwości". W "Wojnie bohaterów" pojawia się też dość sporo rozważań teoretycznych, moralnych wywodów, które dają do myślenia nie tylko bohaterom, ale i widzom, przez co ekranowy konflikt postaci można lepiej zrozumieć. Od każdej ze stron dostajemy komplet argumentów, zarówno tych zbiorowych, jak i indywidualnych.

Najnowsza odsłona przygód członków ekipy Avengers udowadnia również, że do stworzenia znakomitej kinowej rozrywki wcale nie trzeba stosowania oślepiających laserów, nachodzących na siebie eksplozji czy kreowania dziwacznego monstrum, które ma za zadanie zmieść wszystko z powierzchni ziemi. Wystarczy pomysłowa choreografia walk, umiejętne wykorzystanie plenerów (świetna scena otwarcia w Lagos, jeszcze lepsza bijatyka na niemieckim lotnisku, czy końcowe starcie w syberyjskiej scenerii) i zaskakujące zastosowanie wszystkich przedmiotów, jakie wpadną w ręce superbohaterów. Po starciu Iron Mana z Hulkiem w "Czasie Ultrona" wydawało się, że już nic lepszego nie da się zainscenizować. "Wojna bohaterów" pod względem sposobu poprowadzenia walk i akcji to jednak chyba największy majstersztyk z dotychczasowych marvelowskich produkcji.

Zjednoczeni Avengersi oferują olbrzymi potencjał. Gdy jednak się ich rozdzieli, rozrasta się on do niebotycznych rozmiarów, a przede wszystkim dostarcza niesamowitej, wręcz dziecięcej frajdy w kibicowaniu każdej ze stron i podglądaniu superpojedynków superbohaterów.

OCENA: 8,5/10

Film

Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów
7.0 11 ocen

Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów (3 opinie)

produkcja
USA
gatunek
Science Fiction, Akcja, Przygodowy
premiera
6 maja 2016
czas trwania
2 godz. 26 min.

Opinie (27)

  • Tylko Kapitan Bomba (1)

    Prawdziwie polski

    • 39 5

    • Prawdziwie polski to jest As

      z Hydrozagadki:-)

      A co do meritum, to tych filmów z superbohaterami jest ostatnio taka masa, że przestają już zwyczajnie interesować.

      • 10 1

  • Kapitan Borewicz "Wojna Polsko Polska"

    To byłby Hit

    • 11 6

  • nachalna amerykańska propaganda jest straszna (5)

    Amerykanie wciskają ludziom na całym świecie jacy to oni są oh i ach. A ludzie to kupują. W dodatku w takiej przasnej formie facetów w trykotach. Czy zastanawialiście dlaczego nie ma żadnego filmu z ruskimi bohateram? Chiny na szczęście próbują to zmienić i kręcą swoje sagi.

    • 17 23

    • Był filmy z ruskimi bohaterami. Ze współczesnych to "Nocna Straż" i "Dzienna straż" (2)

      W mojej ocenie kompletna porażka, ale kolosalny wysiłek dla ruskiej kinematografii. Przy szalejącej korupcji ciężko coś sensownego nakręcić, a żeby to jeszcze przyniosło zyski? Pomarzyć. Filmy dostępne są na bazarach w jakości HD zanim wejdą do kin. Poza tym ruska martyrologia jest taka że lepiej kręcić filmy o ruskich bohaterach wojennych. "9 kompania" całkiem całkiem jak na ruskie warunki, i "Stalingrad" z 2013, totalne dno. Co ciekawe, popełnił je ten sam reżyser, Fiodor Bondarczuk.

      • 5 6

      • "Wilk i zając" oraz

        Krokodyl Giena w HD:-)

        • 9 0

      • z każdego pomysłu KAŻDEGO da się nakręcić

        Kasowy film. Potrzeba jesdynie sypnac kasa. Holywoood ma kasę ale my nie musimy mieć kisielu w majtkach na z tego powodu. Hehe. Kinematografia zawsze czesto jest na pasku ekipy rządzącej. W Polsce w Ameryce w chinach i u ruskich. Mają tylko różne budzety.

        • 5 0

    • superbohaterowie to czesc kultury usa podobnie jak football czy baseball gdzie wiekszosc dzieciakow sie nimi jara a reszta swiata ma w glebokim powazaniu wiec czemu sie dziwic ze robia takie filmy.Wciskaja ludziom i owszem ale oni faktycznie uwazaja ze gdyby nie usa to swiat by sie zawalil,zreszta do takiej ich opini sam swiat ich przyzwyczail z europa na czele gdy do ostatnich wojen proszono ich o pomoc.

      • 4 2

    • masz rację, jednak jak się ogląda polskie filmy np wojenne,

      to też bohaterami są tylko polscy żołnierze, z pewnością pokazani z innej perspektywy, ale jednak zawsze to oni są och i ach... najbardziej wrażliwi, pracowici, zabijają się w imię obrony ukochanych itd

      • 0 0

  • Działy wam się pomyliły (1)

    ten news nie wiadomo czemu pojawił się w dziale "Kultura", a powinien w dziale "Ręce opadają".

    • 18 18

    • A czytać/patrzeć umiesz?;)

      Recenzja jest podserwisie kino, a rozrywka, kultura i kino są połączone w jednym dużym dziale ;) myślenie nie boli...

      • 9 2

  • Kapitan Ameryka, Avengers (1)

    To bajki dla grzecznych dzieci. Chcecie prawdziwe dzieło na podstawie komiksu? Obejrzyjcie Daredevila od netflixa. Drugi sezon, który wyszedł w tym roku jest jeszcze lepszy od pierwszego. Brutalny, mroczny z dużą ilością akcji. Matt Murdock w dzień niewidomy prawnik a nocą postrach złoczyńców. No i Punisher dla, którego zabić to jak splunąć. A ten Captain America to film dla gimbusów co najwyżej.

    • 14 13

    • edsd

      nie rozśmieszaj mnie.

      • 1 0

  • Straszne g*wno, jak większość amerykańskiej papki dla idiotów. (2)

    Ew. Watchmani się wyróżniają, reszta to dno.

    • 16 15

    • Ja się wynudzilem. Wybuchy, jazgot ale tak naprawdę to mialka akcja bez ladu i sensu. Od czasu watchmen nie wyszedl zaden dobry film o superbohayerach.

      • 2 2

    • a ja powiem że watchmen to g*wno zanudził mnie tak że obudziłem sie po napisach

      • 2 4

  • ehh kiedy ktos pokusi sie i zrobi film o Lobo +18 ;]

    • 14 1

  • Byłem właśnie na enemefie (4)

    I dwie poprzednie części o wiele lepsze, walka przeciwko złu a nie dwóch grup nadludzi przeciwko sobie.

    W następnej części pewnie będzie walka o zamrożonego przyjaciela ameryki

    • 3 9

    • nieczytałeś komiksów więc niewypowiadaj sie jak niewiesz o co chodzi w filmie (2)

      • 4 1

      • (1)

        A,co to za argument lol

        • 1 2

        • duży

          • 1 0

    • fajnie by było.

      • 0 0

  • zanim ktoś sie wybierze polecam przeczytac komiksy z seri civil war lub poczytac o co chodziło z tym z sporem

    • 9 0

  • Oczywiście tłumacze kolejny raz się popisali....

    Civil War przetłumaczyć na Wojna Bohaterów... brak słów. Nawet widać nie sprawdzili jak przetłumaczono w zbiorczym wydaniu całej komiksowej miniserii o tytule Civil War, na której oparty jest film, a zrobiono to prawidłowo, czyli przetłumaczono na Wojna Domowa i taki też powinien być polski podtytuł filmu.

    • 6 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Gdynia

Rumia

DKFy

Premiery

16.10.2020 r.

09.10.2020 r.

Zapowiedzi