Nasze recenzje

stat

Nieprzyzwoicie śmieszne kino. Recenzja filmu "Deadpool 2"


Kontynuacja hitu sprzed dwóch lat przypomina ekstremalny cyrk dla dorosłych, w którym clowni szokują niewybrednym żartem, akrobaci na naszych oczach widowiskowo łamią kości, a dzikie zwierzęta zastępują brutalni dewianci nieszczędzący sobie krwawych "uprzejmości". Nad wybuchowym show pieczę trzyma kapitalny Deadpool, potrafiący nawet słabsze elementy nowego filmu najpierw szyderczo wyśmiać, a później zasunąć im kopniaka z półobrotu.



Eksperymentalny projekt sprzed dwóch lat odpalił z potężnym hukiem, którego nie spodziewali się chyba nawet producenci. W dobie szlachetnych i wyprostowanych moralnie superbohaterów, filmowy Deadpool przypominał szkolnego chuligana, którego dyrektor za uszy zaciągnął do klasy wypełnionej prymusami. I nagle okazało się, że oszpecony zawadiaka z makabrycznym poczuciem humoru dorobił się rzeszy sympatyków gotowych ponieść za swym idolem lśniące katany albo przynajmniej odpalić mu papierosa. Deadpool tchnął w kino superbohaterów powiew rozwydrzonego szaleństwa, którym epatuje druga część jego filmowych przygód.

Wade Wilson wraca w najlepszym wydaniu, o jakim mogli marzyć fani komiksowego pierwowzoru oraz ci, którzy krnąbrnego najemnika pokochali w filmowym debiucie. Zgodnie z hollywoodzką zasadą kontynuacji, tytułowy bohater jest jeszcze bardziej nieobliczalny, arogancki i szyderczy. Serwuje szaleńczo podkręconą rąbankę, nagina wszelkie granice dobrego smaku, pokazuje środkowy palec politykom, celebrytom a nawet... własnym scenarzystom. Deadpool po prostu jest w olimpijskiej formie.

"Deadpool 2" kontynuuje trend "jedynki". To ponownie przezabawny pastisz kina superbohaterów, którzy szlachetnością i moralnością nie grzeszą. Twórcy filmu parodiują klasyczne sensacyjniaki, filmy z Jamesem Bondem (czołówka z utworem Celine Dion!), nabijają się z popkultury i samego Hollywood.
"Deadpool 2" kontynuuje trend "jedynki". To ponownie przezabawny pastisz kina superbohaterów, którzy szlachetnością i moralnością nie grzeszą. Twórcy filmu parodiują klasyczne sensacyjniaki, filmy z Jamesem Bondem (czołówka z utworem Celine Dion!), nabijają się z popkultury i samego Hollywood. mat. prasowe/ Imperial-Cinepix
Nieprzeciętne umiejętności i zamiłowanie do krwawej jatki Wilson pożytkuje na eliminację kryminalistów w różnych zakątkach świata. Skrycie, jak nie on, marzy jednak o domowym zaciszu u boku ukochanej i założeniu rodziny. Sytuacja komplikuje się na tyle mocno, że ulubione kapcie Deadpool (Ryan Reynolds) błyskawicznie musi rzucić w kąt, by ocalić młodocianego mutanta (Julian Dennison), na którego poluje żołnierz z przyszłości - Cable (tak, znowu Josh Brolin). Zamaskowany kawalarz zasmakuje więziennej grypsery, trafi na terapię do szkoły Profesora Xaviera, a nawet dorobi się własnego superteamu. A to jedynie namiastka fabularnych niespodzianek, jakimi drugą część "Deadpoola" nadziali jego twórcy.

Odpowiadający za reżyserię David Leitch już w pierwszych scenach składa pod filmem autorski podpis. Światowe tournée Deadpoola po przestępczych melinach do złudzenia przypomina krucjatę Johna Wicka. Dopóki oczywiście Wilson nie otworzy ust, by rzucić w stronę widza dosadny komentarz. Tak wirtuozerskiej choreografii walk jak w filmie z Keanu Reevesem nie doświadczymy, ale kontynuacja "Deadpoola" brutalnością, ogromem akcji oraz intensywnością efektów specjalnych skutecznie przebija "jedynkę".

Podobnie rzecz się ma z niewybrednym poczuciem humoru. W pierwszej części bohaterowie często jechali po bandzie, ale z jeszcze wyraźnie zaciągniętym hamulcem. "Deadpool 2" tymczasem to festiwal świntuszenia, obcesowych gagów, nieparlamentarnych dialogów, makabrycznych żartów bez jakiejkolwiek kontroli i tabu. Dostaje się niemal wszystkim. Od tradycyjnych docinek w kierunku Wolverine'a, przez obśmiewanie X-Menów, dogryzanie DC, szydzenie z Batmana czy Avengersów, aż po kpiny z rasizmu, Kościoła, polityków i... dubstepu. Deadpool nie oszczędza nawet... scenarzystów filmu, których - zwracając się do widza - nazywa wprost leniwymi.

Przy "Deadpoolu 2" najlepiej bawić się będą zagorzali fani pierwszej części oraz miłośnicy komiksów, do których jest masa odwołań w filmie. Jeżeli kogoś nie przekonał oryginał, nie warto ryzykować.
Przy "Deadpoolu 2" najlepiej bawić się będą zagorzali fani pierwszej części oraz miłośnicy komiksów, do których jest masa odwołań w filmie. Jeżeli kogoś nie przekonał oryginał, nie warto ryzykować. mat. prasowe/ Imperial-Cinepix
Akurat z tym nietrudno się nie zgodzić. Fabularnie "Deadpool 2" niestety wpisuje się w trendy poprzednika. Historia opowiedziana jest dość chaotycznie, a twórcy poszczególne wątki kleją czym popadnie. Często można mieć wrażenie, iż fabuła służy jedynie do wprowadzania niektórych postaci, a przede wszystkim stanowi powód do niekończącego się podśmiewania. Paradoksalnie, film jest aż nadto "deadpoolowy". Twórcom tak bardzo zależało na podkreśleniu atutów poprzedniej produkcji, że ucierpiał na tym scenariusz. Ten wygląda jak notatnik, do którego nieustannie Deadpool dopisuje nowe zabawne linijki i dorzuca luźne szkice zwariowanych pomysłów.

Próbą przełamania schematu jest natomiast wplatanie w konwencję komediowego kina akcji poważnych, niemal dramaturgicznych elementów. Szczególnie dotyczy to pierwszej części filmu, w których są momenty, kiedy głównemu bohaterowi zamiast przyklaskiwać, pozostaje współczuć. I choć naturalnie wynika to z rozwoju fabuły, to jednak mocno gryzie się z etykietą łobuzerskiego, niepoprawnego akcyjniaka. Skutkiem ubocznym jest roznosząca się w powietrzu nuda, którą skutecznie neutralizuje dopiero druga część filmu i sam Deadpool.

A ten w ponownym wydaniu Ryana Reynoldsa jest wprost fenomenalny. Bez dwóch zdań to największe aktorskie osiągnięcie Kanadyjczyka (rodakom też nie szczędzi złośliwości). Ze stuprocentową pewnością można stwierdzić, iż nikt w kostium Deadpoola i jego manierę nie wpasowałby się tak jak Reynolds. Kapitalnie wypada w interakcjach z pozostałymi odtwórcami ról, świetnie odnajduje się w kontakcie z samym widzem, przekonuje w masce i bez niej. Na tyle, że gdy spojrzymy na wygładzoną facjatę aktora, to ze zdziwieniem nie zauważamy na niej blizn Deadpoola.

Poza kapitalnym Deadpoolem pojawiają się też nowe postaci, jak choćby Cable przezywany przez głównego bohatera... Thanosem (nieprzypadkowo przecież) czy Domino. Oboje tworzą z głównym bohaterem niezwykle zgrany tercet wart kolejnej części.
Poza kapitalnym Deadpoolem pojawiają się też nowe postaci, jak choćby Cable przezywany przez głównego bohatera... Thanosem (nieprzypadkowo przecież) czy Domino. Oboje tworzą z głównym bohaterem niezwykle zgrany tercet wart kolejnej części. mat. prasowe/ Imperial-Cinepix
Dobrą castingową robotę wykonali również twórcy filmu. Josh Brolin, choć fragmentami w zasadzie nie ma czym grać, to braki w postaci Cable'a nadrabia charyzmą godną największych kinowych twardzieli, a do tego znakomicie uzupełnia się z Deadpoolem. Zazie Beetz to obsadowy strzał w dziesiątkę, aż chciałoby się więcej. W komediowych rolach znakomicie odnaleźli się także znani z "jedynki" T.J.Miller (Weasel) oraz Karan Soni (Dopinder), których - słusznie - jest znacznie więcej niż w poprzedniej części. Ci, którzy widzieli rewelacyjne "Dzikie łowy" z pewnością też kojarzą potencjał młodego Juliana Dennisona. Potencjał, którego i tym razem nie zmarnował. Warto też uważnie przyglądać się dalszemu planowi (szczególnie postaci Vanishera).

Nienagannie grającym aktorom przygrywa też chwytliwa ścieżka dźwiękowa, w której "Careless Whisper" tym razem zastępuje "Take On Me" grupy a-ha (wybrzmiewa w dwóch różnych aranżacjach, co jest dość symboliczne pod kątem fabuły). Dopracowanie techniczne filmu nie pozostawia pola do narzekania, a i sceny po napisach warte są pozostania nieco dłużej na sali kinowej.

"To będzie kino familijne" - dowcipkuje początkowo z ekranu Deadpool, ale gdyby się temu przyjrzeć bliżej, rzeczywiście tak jest. Pod warunkiem, że jesteśmy sobie w stanie wyobrazić rodzinę z oszpeconym i niedojrzałym emocjonalnie ojcem, ponętną matką-szczęściarą, otyłym nastolatkiem-mutantem (z początkową cukrzycą według Deadpoola) i gamoniowatym wujkiem w hinduskiej taksówce. Seans "Deadpoola 2" jest jak jazda kolejką po komnacie strachu w ekscentrycznym lunaparku. Po twarzach tryska krew, dookoła fruwają kończyny, a sam wagonik chwilami skrzypi, ledwo jedzie i omal nie wypada z szyn. A i tak przez całą trasę zanosimy się śmiechem.

OCENA: 7,5/10

Film

Deadpool 2

Deadpool 2 (9 opinii)

4.8
produkcja
USA
gatunek
Komedia
premiera
18 maja 2018
czas trwania
1 godz. 57 min.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (51)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Gdańsk

Sopot

Gdynia

Rumia

DKFy

Premiery

13.07.2018 r.

06.07.2018 r.

Zapowiedzi