Nasze recenzje

Miauczyński idzie do szkoły. Recenzja filmu "7 uczuć"


Siedem tytułowych uczuć jak siedem długich lat oczekiwania na powrót Marka Koterskiego, który jak nikt w polskim kinie potrafi w tak wyrafinowanym stylu ogrywać narodowe kompleksy i codzienne bolączki. Mistrz groteski ikoniczną już postać Adasia Miauczyńskiego sadza tym razem w szkolnej ławce, a na filmowej tablicy wielkimi literami kreśli temat lekcji: Wszyscy jesteśmy źle wychowani.



Twój ulubiony film Marka Koterskiego to:

Nic śmiesznego 22%
Ajlawju 0%
Dzień świra 61%
Wszyscy jesteśmy Chrystusami 4%
Baby są jakieś inne 3%
Porno 3%
7 uczuć 5%
inny 2%
zakończona Łącznie głosów: 1097
Radość, smutek, złość, wstyd, poczucie winy, samotność i strach. Tym siedmiu emocjom podporządkowuje najnowszy film Marek Koterski, który, w wydawałoby się błogim i niewinnym dzieciństwie, upatruje genezy dorosłych traum i neuroz. Pośród szkolnych murów, w rodzinnym domu, na podwórkowym trzepaku młody człowiek odkrywa uczucia, których sam nie jest w stanie pojąć, a których żaden dorosły nie potrafi lub nie chce mu wytłumaczyć i pomóc zrozumieć. A do czego prowadzi brak kompetentnej wiedzy na temat elementarnych emocji uznany reżyser doskonale już pokazywał choćby w "Dniu świra" czy "Wszyscy jesteśmy Chrystusami".

Równie dobitnie widać to na twarzy Adasia Miauczyńskiego (Michał Koterski), straumatyzowanego i wyblakłego emocjonalnie nauczyciela, który w scenie otwierającej "7 uczuć" zwierza się psycholożce z osobistych lęków i spektakularnych porażek. Terapeutyczną odtrutką na destrukcyjny marazm w ocenie specjalistki ma być rozliczenie bolesnej przeszłości. Mężczyzna rozpoczyna więc retrospekcyjną podróż do dziecięcych lat, podczas których dopiero uczył się poznawać towarzyszące mu odczucia, reakcje i stany. Pośród siedmiu tytułowych uczuć tylko jedno ma pozytywny oddźwięk, dlatego nie będzie to wspomnienie łatwe i przyjemne.

Trójmiejskie kina i repertuar w jednym miejscu - zobacz serwis Kino

Adaś Miauczyński (Michał Koterski) wraca wspomnieniami do rodzinnego domu i szkolnych lat. Właśnie w tym okresie życia szuka przyczyn życiowych niepowodzeń i nietrafionych wyborów.
Adaś Miauczyński (Michał Koterski) wraca wspomnieniami do rodzinnego domu i szkolnych lat. Właśnie w tym okresie życia szuka przyczyn życiowych niepowodzeń i nietrafionych wyborów. mat. prasowe/ WFDiF
Zupełnie nie muszą się tym przejmować widzowie, dla których, w przeciwieństwie do Adasia Miauczyńskiego, wyprawa w głąb dzieciństwa dostarczy do pewnego momentu nieustannego humoru i dobrej zabawy. Pod dwoma jednak warunkami: po pierwsze - trzeba zaakceptować nietypową konwencję zaproponowaną przez Koterskiego; po drugie - należy tolerować osobliwe poczucie humoru reżysera. Obie kwestie są zresztą ze sobą ściśle związane, bowiem znacząca część słownego komizmu i sytuacyjnych gagów wynika ze śmiałego filmowego pomysłu: to dorośli odgrywają role dzieci.

Marcin Dorociński nauczycielskie monologi umila sobie sprośnymi rysunkami w zeszycie i popala papierosy pod nosem dyrektora. Katarzyna Figura kokietuje chłopięcą część klasy, a Gabriela Muskała z werwą klasowej prymuski recytuje na jednym wdechu dopływy Nilu, o których niezbyt duże pojęcie ma siedzący w pierwszej ławce Tomasz Karolak. Andrzej Chyra z Michałem Koterskim staje do walki o serce klasowej piękności, zaś Andrzej Mastalerz toczy bój z całą tablicą Mendelejewa. Któż by nie chciał znaleźć się w takiej klasie?

Przewrotnie w role filmowych dorosłych (może z wyjątkiem rodziców Adasia i Mikiego, w których wcielają się Maja OstaszewskaAdam Woronowicz) Koterski senior obsadził aktorów znacznie młodszych od ekranowych dzieci: Magdalenę Berus, Joannę Kulig czy Martę Chodorowską. Zabieg ryzykowny, początkowo trudny do zaakceptowania, ale niezwykle pomysłowy i do pewnego momentu świetnie się sprawdzający. Docinający sobie nawzajem poważni i cenieni aktorzy, śpiewający szkolne rymowanki czy odgrywający w amatorskim teatrzyku scenki z "W pustyni i w puszczy", roztaczają niezwykły urok i niejednemu widzowi nasuną na myśl osobiste wspomnienia ze szkolnego korytarza. Wsłuchiwanie się w nasiąknięte uczniowską gwarą dialogi przypomina czytanie na głos odkopanego podczas domowych porządków szkolnego pamiętnika, na którego sam widok pojawi się na twarzy mimowolny uśmiech.

Kino kochamy, na filmie się znamy - zobacz wszystkie recenzje Tomka Zacharczuka

W "7 uczuciach" zagorzali fani Marka Koterskiego znajdą mnóstwo charakterystycznego dla reżysera humoru, choć z upływem czasu filmowy żart staje się monotematyczny, mocno uzależniony od kondycji aktorów i wyraźnie stępiony. Brakuje też odpowiedniego balansu pomiędzy komediową formą a edukacyjnym wręcz przesłaniem.
W "7 uczuciach" zagorzali fani Marka Koterskiego znajdą mnóstwo charakterystycznego dla reżysera humoru, choć z upływem czasu filmowy żart staje się monotematyczny, mocno uzależniony od kondycji aktorów i wyraźnie stępiony. Brakuje też odpowiedniego balansu pomiędzy komediową formą a edukacyjnym wręcz przesłaniem. mat. prasowe/ WFDiF
Podobnie jak błyskawicznie mija błogość dzieciństwa, tak szybko gaśnie w "7 uczuciach" obrana przez reżysera koncepcja. Wydłużające się w nieskończoność szkolne scenki i monotematyczne poczucie humoru potrafią wręcz zamęczyć, nierzadko zirytować, zanudzić i znużyć. Film niebezpiecznie nabiera formuły luźno związanych skeczy o dorastaniu, odkrywaniu pierwszych miłości, przeżywaniu rozczarowań i porażek. Nie pomaga również charakterystyczny dla Koterskiego komiczny język oparty na nienaturalnych powtórzeniach, które świetnie wybrzmiewają od czasu do czasu. Nagminnie stosowane natomiast tracą koloryt.

Potężny zgrzyt słychać również w wykładaniu końcowych morałów, które nie potrzebują przecież wyjaśnienia. Sonia Bohosiewicz jako woźna i jej płomienny, dramaturgiczny monolog właściwie przeczą naczelnej tezie filmu. Koterski przez blisko dwie godziny mniej lub bardziej subtelnie uczy nas wsłuchiwać się w głos dzieci, po czym z pomocą Bohosiewicz, niczym rozgorączkowany rodzic po wywiadówce, wykrzykuje nam niemal w twarz sedno "7 uczuć". Zresztą cały finałowy kwadrans przepełniony jest aż nadto czytelnymi metaforami, z których histerycznie ktoś próbuje na szybko złożyć poradnik poprawnego wychowania, zupełnie przy tym nie biorąc pod uwagę intelektu widza.

Na chwile słabości na szczęście nie pozwalają sobie świetnie dobrani do ról aktorzy. Brylują przede wszystkim Maja Ostaszewska i Gabriela Muskała. Nienagannie radzą sobie Katarzyna Figura i Małgorzata Bogdańska. Znakomicie swoimi kreacjami kolorują film Marcin Dorociński i Andrzej Chyra (tekst o "parkowaniu" na pewno zapamiętacie). Nawet Tomasz Karolak wypada więcej niż poprawnie, potwierdzając, że im jest bardziej stonowany, tym lepiej i dla niego, i dla filmu. Konwencja "dorosłych dzieci" świetnie też pasuje do natury Miśka Koterskiego, który najlepszym Miauczyńskim na pewno nie zostanie, ale ujmy postaci nie przyniósł. Nie sposób też nie spamiętać na długo wykładni teorii względności według Adama Woronowicza.

Te filmy i seriale kręcono w Trójmieście - zobacz cykl "Filmowe Trójmiasto"

Możliwość obserwowania na ekranie cenionych, wielokrotnie nagradzanych i uznanych aktorów paradujących w szkolnych mundurkach i nieustannie się wygłupiających przysparza niezłej rozrywki. Szkoda, że śmiały patent Koterskiego wyczerpuje się z każdą minutą.
Możliwość obserwowania na ekranie cenionych, wielokrotnie nagradzanych i uznanych aktorów paradujących w szkolnych mundurkach i nieustannie się wygłupiających przysparza niezłej rozrywki. Szkoda, że śmiały patent Koterskiego wyczerpuje się z każdą minutą. mat. prasowe/ WFDiF
Najnowszym komediodramatem Marek Koterski nie powtórzy artystycznego i popkulturowego sukcesu "Dnia świra", ale kolejny raz udowadnia, że w dalszym ciągu posiada patent na autorskie, słodko-gorzkie kino, w którym prawda ekranu odbija rzeczywistość w całej okazałości. Nawet, jeśli w tym przypadku to odbicie jest chwilami albo sztucznie retuszowane, albo nieraz zupełnie zamazane.

W "7 uczuciach" brakuje odpowiedniego balansu pomiędzy beztroską komedią a poważnym moralitetem, żart reżysera wydaje się być mocno stępiony, a forma zbyt monotonna i zardzewiała, nawet pomimo świeżego pomysłu wyjściowego. Gdyby nie aktorskie popisy i kilka soczystych dialogów filmowa lekcja przypominałaby nudny wykład o dopływach Nilu. Fani Koterskiego mogą wpisać się na listę obecności, nieprzekonani do reżyserskiego kunsztu filmowca niech piszą już zwolnienie.

OCENA: 6/10

Film

7 uczuć
5.1 171 ocen

7 uczuć (78 opinii)

produkcja
Polska
gatunek
Dramat
premiera
12 października 2018
czas trwania
1 godz. 56 min.

Opinie (131) 5 zablokowanych

  • Jak lubię filmy Koterskiego, to po zwiastunie widzę, że to będzie jakaś kiszka. (7)

    • 21 48

    • (5)

      Pewnie same zwiastuny oglądasz

      • 18 3

      • (1)

        Zwiastuje kiche

        • 2 3

        • To tak jak ty na USG

          • 2 1

      • Nie, Koterskiego filmy oglądałem po kilka razy. A "Dom wariatów", robi na mnie mega wrażenie. (2)

        Zawsze trzymały poziom. I sięgały głębiej i szerzej. Tutaj jest jakaś galopująca żenada. Mam nadzieję, że zmienię zdanie po obejrzeniu filmu.

        • 1 5

        • nie jest to klasyczny Koterski, ale daje do myślenia - moim zdaniem recenzja dość krzywdząca (podobnie jak twierdzenie, że Kler jest nagonką na KK)

          • 2 1

        • oterski nie zrobiła takiego filmu jak Dom Wariatów... chyba coś ci się pomyliło...

          • 0 0

    • to dobry film. Polecam!

      • 1 0

  • Kto to jest psycholożka? (17)

    • 57 26

    • (4)

      Psycholożka.

      • 10 4

      • Psycho łóżka (3)

        • 4 10

        • Co Ty nie wiesz (2)

          To zapytaj mojej koleżanki, ona jest żołnierką w stopniu poruczniczki, marzy żeby zostać majorką, może nawet kiedyś podpułkowniczką

          • 10 2

          • A moja jest

            Kierownicą taxi.

            • 8 0

          • mam koleżankę kapitankę :D też marzy

            • 4 0

    • Informacja (4)

      Psycholożka to koleżanka stomatolożki. Obie z Warszawy.

      • 31 3

      • Hahahaha

        • 5 2

      • Kumpluje się też z ministrą.

        • 14 4

      • i polityczkami

        • 4 1

      • A Baleron to mąż Baleriny

        • 8 1

    • (1)

      a ja jestem architektką, oooo! Powiedzcie to szybko pięć razy.

      • 10 2

      • dobre

        He he o ile nie mam problemów z wymową to jest to dość trudne nawet jeden raz :D

        • 4 4

    • Niewielkch rozmiarów locha z problemami psychicznymi

      • 10 7

    • Ja myślę ,że . . .

      To jest ktoś kto psy (c)holuje. . .

      • 5 1

    • Adwokaci i adwokatki

      Towarzysze i towarówki

      • 3 0

    • Facetka psycholog

      • 4 0

    • TAk jak papieżyca.

      • 0 0

  • byłem na festiwalu i zupełnie nie rozumiałem widzą który siedział niedaleko mnie (3)

    przez większość filmu rechotal...

    • 25 11

    • Tyle błędów w jednym zdaniu, że teraz ja rechoczę...

      • 23 3

    • I co z tego? Po to był ten humor. Żeby po dziecinnym śmiechu uderzyła prosto w twarz tragedia. Już nie róbcie z siebie takich yntelygentów...

      • 3 0

    • Też się smialem

      Śmiałem się wielokrotnie. Też się śmiałem!!!Hehe. A wiesz dlaczego? Bo byłem znów w moje klasie, z moimi kolegami, z problemami i nadziejami. Niechcący wróciłem całe lata wstecz i było mi dobrze

      • 3 1

  • Dom wariatów (1984) (3)

    powrót syna do domu po latach, mi się bardzo podobał ;)

    • 21 1

    • życie wewnętrzne widziałeś? (1)

      • 4 1

      • 87 rok głos na rola Wysocki

        • 3 0

    • Dom Wariatów jest porażający. Jedne z lepszych filmów, jakie widziałem.

      • 2 1

  • I znowu (2)

    Karolak. Jak w czeskim filmie z lat 70-tych

    • 33 14

    • Karolak wyskoczył z kapelusza

      • 6 2

    • Ale czeskiego kina, to Ty nie obrażaj!

      • 16 1

  • film całkiem dobry, kilka swietych rol, za sam pomysł duzy plus, kilka smaczków z epoki (4)

    mocne 7/10 a ten kmiot z tego portaliku daje 6/10 :D na filmwebie 7,5 :) może nie zrozumiałeś filmu :D

    • 41 25

    • Filmweb... (1)

      Filmweb jest bardzo kiepskim wyznacznikiem, no chyba że chodzi o sumaryczną ocenę kilku różnych krytyków. Ocenę "widzów" polecam pomijać. Tam każdy nowy marvel ma 9/10 bo jest nowym marvelem.

      • 8 11

      • jeżeli ma wysoką średnią to znaczy, że się wszsytkim podobało.

        przy niższych średnich to już faktycznie dyskusyjne, ale to nie ten przypadek

        • 4 0

    • A może to ty masz zbyt niskie wymagania? zapewne nie dostrzegł byś dobrego filmu, nawet gdyby usadzono by Cię w krześle i kazano go obejrzeć.

      • 5 4

    • wszystko fajnie...

      ...ale czemu gościa zwyzywałeś?

      • 5 0

  • Głeboki ... taki życiowy ... ściska za serce ... Oskar jak nic (2)

    • 21 15

    • malina

      • 0 5

    • Twórczość filmowa Marka Koterskiego nigdy nie była mi bliska. Może dlatego, że absolutnie obca była mi postać Adasia Miałczyńskiego. Sfrustrowany i niedowartościowany nauczyciel polonistyki był całkowitym zaprzeczeniem osób, które znałem z mojego otoczenia. Inaczej pamiętam swoje dzieciństwo. Sport, książki i szkoła. Wyszydzana tu nauka pamięciowa do dzisiaj stanowi moją trwałą podstawę wiedzy o świecie. To ona wielokrotnie pozwalała mi błyskawicznie odróżnić dyrdymały i kit od prawdy. Sport i rywalizacja, w którą wpisana jest porażka hartowała mnie w równym stopniu jak pierwsze niepowodzenia towarzyskie i zawody miłosne. Nie jestem w stanie zrozumieć osób, które w końcu dopadły winnych swojego nieudanego życia. Jestem trochę młodszy od Marka Kotańskiego ale odnoszę wrażenie, że szkoły w Gdańsku były jakieś inne.

      • 1 4

  • Na większym gniocie nie byłem. Tego się nie dało oglądać. (2)

    ludzie zero śmiechu, tylko zażenowanie

    • 37 52

    • To nie jest komedia jełopie. Tak samo to nie smęty. Odbiór tego filmu jest zdecydowanie bardziej zbliżony do sztuki teatralnej.

      • 9 0

    • No co pewnie nie dorosles do tego poziomu...

      • 5 0

  • Film godny polecenia (4)

    Byłem na festiwalu filmowym w Gdyni na tym filmie i szczerze polecam ! Świetna komedia, dużo zabawnych momentów !

    • 30 22

    • Chyba jednak nie byłeś, bo jakbyś był, to byś nie polecał

      film zrobiony przez ojca dla syna, tyle.

      • 3 10

    • Film zenada

      Strata kasy i czasu

      • 1 5

    • Ja byłem w Cannes
      I średnio go znajduje

      • 0 2

    • Gdzie te momenty?

      Nic zabawnego w tym filmie nie ma, a nadużywanie powtórzeń męczy. Szkoła, że bardzo ważne i mądre przesłanie zostało rozmazane. Cóż nie sposób się nie nudzić podczas oglądania. Smutne.

      • 0 0

  • nie oglądałem filmu (3)

    więc mi się nie podobał

    • 47 2

    • Też mi się nie podobał

      Ale oglądałem

      • 5 2

    • świetny

      rewelacja

      • 3 1

    • Nie zgadzam się!

      Uważam, że jest wybitny!

      • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Gdynia

Rumia

DKFy

Premiery

25.09.2020 r.

18.09.2020 r.

Zapowiedzi