Nasze recenzje

stat

Gra gitara, czyli komedia bez żenady. Recenzja filmu "Gotowi na wszystko. Exterminator"


Deathmetalowa kapela rzępoląca przaśne kawałki na prowizorycznej scenie podczas festynu w polskiej stolicy ziemniaka. Trudno w tę artystyczną abstrakcję uwierzyć, póki nie zobaczy się jej na własne oczy. A warto, bo rockowym marzycielom z "Exterminatora" udało się skomponować całkiem wdzięczny komediowy przebój, przy którym uśmiech nie schodzi z twarzy, a noga podświadomie wystukuje rytm jarmarcznych klasyków.



"Time to kill!" wykrzykują wściekle młodzi buntownicy z Exterminatora, rzucając wyzwanie polskiej scenie death metalu. Mija 10 lat, ale koszulek czy naszywek z logo zespołu nikt nie zakłada. Porzucone instrumenty zbierają kurz w garażu, a niedoszłe gwiazdy po łokcie babrają się w rutynie codzienności. Chwytliwe hasło też straciło na aktualności. Chyba, że uzupełnimy je obowiązkowym "your dreams", bo niewątpliwie, jeśli ktoś tu popełnił zbrodnię, to jest nim upływający czas zabijający niespełnione marzenia.

Niektórzy członkowie metalowej kapeli wiernie poddali się egzekucji. Basista Jaromir (Krzysztof Czeczot) sprawne palce wykorzystuje przy produkcji poliuretanowej pianki, a poza fabryką spełnia się jako mąż i ojciec. Wygrywający w przeszłości ciężkie riffy Lizzy (Piotr Żurawski) to teraz ekspert od szemranych "chwilówek", które bez oporu wciska nawet niedawnym przyjaciołom. Upadła muzyczna kariera znacznie bardziej dała w kość Marcysiowi i Makarowi. Frontman Exterminatora (Paweł Domagała) dorabia w sklepie komputerowym ojca, a niedojrzałą i kosztowną pasją do retro pamiątek działa na nerwy własnej dziewczynie (Agnieszka Więdłocha). Niepotrafiący odnaleźć się w dorosłym życiu perkusista (Piotr Rogucki) natomiast najbezpieczniej czuje się za szczelnie zamkniętymi drzwiami "psychiatryka".

"Exterminator" opowiada o członkach deathmetalowego zespołu, którzy po latach mają szansę na reaktywację. Chęć powrotu na scenę będzie jednak dość kosztowna, biorąc pod uwagę narzucony zespołowi repertuar koncertowy.
"Exterminator" opowiada o członkach deathmetalowego zespołu, którzy po latach mają szansę na reaktywację. Chęć powrotu na scenę będzie jednak dość kosztowna, biorąc pod uwagę narzucony zespołowi repertuar koncertowy. mat. prasowe/ Kino Świat
Na rozpadzie grupy najgorzej, w perspektywie czasu, wyszedł genialny gitarzysta Cypek (Sebastian Stankiewicz), który - niczym rockowa gwiazda - umarł młodo, ale bynajmniej nie rockową śmiercią, a pod ciężarem wózka widłowego. I właśnie pogrzeb byłego kumpla staje się dla reszty muzyków okazją do przełamania lodów. Łatwo nie jest, ale gdy niespodziewanie burmistrz miasteczka (Dominika Kluźniak) oferuje pokaźną sumę za reaktywację Exterminatora, 30-latkom ze sporym już bagażem doświadczeń znacznie łatwiej będzie odnaleźć młodzieńczy zapał.

Oferta marzeń ma jednak pewien ukryty haczyk, którego zaślepieni powrotem na scenę metalowcy nie dostrzegają. Gitarowy jazgot nie sprzeda się przecież na gminnych festynach i piknikach, zwłaszcza w Kochanowie - polskiej stolicy ziemniaka. Gdy podstarzali buntownicy zabiorą się za przeboje Kombi, Piaska czy Papa Dance ciężko będzie powstrzymać się od śmiechu. Właśnie wtedy film Michała Rogalskiego urasta do rangi świetnej muzycznej komedii z mnóstwem scenicznych gagów i grymasów, rozbrajającymi aranżacjami i fenomenalnie spontaniczną publiką.

"Gotowi na wszystko", oparte na prozie "Kochanowo i okolice" Przemysława Jurka (również współautora scenariusza do filmu), to także wciągająca i nienagannie poprowadzona komedia obyczajowa o pokoleniu "dużych chłopców", którzy niespełnieni w dorosłym życiu wciąż żyją młodzieńczymi ideałami. Każdy ucieka od odpowiedzialności w inny sposób. Jedni dosłownie - jak Makar - w zamknięte mury szpitala dla chorych psychicznie. Inni, wzorem Marcysia, w bardziej metaforyczny sposób odcinają się od dorosłości, kolekcjonując magnetofonowe kasety i wydając krocie na oryginalną Amigę. Twórcy filmu skwapliwie te niedorzeczności wyśmiewają, ale i całkiem wyraźnie puszczają oko do niepoprawnych marzycieli, którym nigdy nie wiadomo, kiedy nadarzy się okazja na spełnienie porzuconych ambicji.

Komedia Michała Rogalskiego ze świetnymi kreacjami aktorskimi, swobodnym humorem i muzycznymi szlagierami w tle ma potencjał, by bawić różne pokolenia. Najmocniej trafi jednak zapewne do 30-latków, zwłaszcza tych, którzy w młodości łapali za "wiosło" lub siedzieli za bębnami.
Komedia Michała Rogalskiego ze świetnymi kreacjami aktorskimi, swobodnym humorem i muzycznymi szlagierami w tle ma potencjał, by bawić różne pokolenia. Najmocniej trafi jednak zapewne do 30-latków, zwłaszcza tych, którzy w młodości łapali za "wiosło" lub siedzieli za bębnami. mat. prasowe/ Kino Świat
Wiadomo również, czym "Gotowi na wszystko" nie są. Wbrew przeciętnemu co najwyżej zwiastunowi i fatalnemu plakatowi, nie mamy do czynienia z komedią romantyczną. Bynajmniej nie z tak jej kiczowatą imitacją, jakimi nieustannie karmią nas polscy filmowcy. Owszem, wątek miłosny przebija się w "Exterminatorze" co jakiś czas, ale głównie po to, by pokazać przeciwwagę dwóch życiowych postaw: racjonalistki Magdy i lekkoducha Marcysia. Damsko-męskie relacje udało się jednak Michałowi Rogalskiemu pokazać w nienachalny, stonowany i wyważony sposób, choć proporcje wyraźnie zaburzono w dość banalnym zakończeniu.

Od pierwszego kadru i wywodu na temat gumy Turbo bombardowani jesteśmy inteligentnym, a i często nawet absurdalnym żartem. Akcja zawiązuje się nieśpiesznie, co nie przeszkadza, bo małomiasteczkowy klimat świetnie skadrowany przez Kacpra Fertacza, wpadająca w ucho ścieżka muzyczna z absurdalną mieszanką popowego i rockowego grania oraz inscenizacyjne perełki dostarczają mnóstwa pozytywnych wrażeń. Deathmetalowa kapela może wyciszać i relaksować? Ta z Marcysiem, Makarem, Lizzym i Jarem na pewno!

Polskie kino w ostatnim czasie to już nie tylko nieszablonowe scenariusze, świetnie debiutujący reżyserzy i doceniani na całym świecie operatorzy. Niesamowitą robotę w naszym kraju wykonują specjaliści od castingu. "Gotowi na wszystko" są tego najlepszym dowodem. Każdy, absolutnie każdy członek obsady to strzał w dziesiątkę, a w niektórych przypadkach nawet w jedenastkę.

Od naturalnego i charyzmatycznego Pawła Domagały (fani jego popisów wokalnych też powinni być zadowoleni), poprzez neurotycznego "Roguca", aż po zjawiskową Julcię (Aleksandra Hamkało). Z mało znanej strony pokazał się Krzysztof Czeczot, kolejny raz komediowe oblicze ujawnił młodszy z braci Żurawskich (choć już nie tak dobry jak w "Kamperze"), nienagannie w sztywnych ryzach swojej roli odnalazła się Agnieszka Więdłocha, nawet jeśli lekko irytująca, to wciąż niezwykle magnetyczna. Kończąc na kapitalnym Eryku Lubosie i celowo przerysowanej Dominice Kluźniak - czyli przedstawicielach lokalnej władzy.

Zmuszeni do muzycznej chałtury Exterminatorzy podczas plenerowych koncertów robią dobrą minę do złej gry. Bądź odwrotnie. Ku uciesze widzów. Niektóre popisy muzyków bawią wręcz do łez.
Zmuszeni do muzycznej chałtury Exterminatorzy podczas plenerowych koncertów robią dobrą minę do złej gry. Bądź odwrotnie. Ku uciesze widzów. Niektóre popisy muzyków bawią wręcz do łez. mat. prasowe/ Kino Świat
Pierwiastek lokalny jest tu bowiem równie integralną częścią filmu jak muzyka. Prowincjonalny klimat Polski B widać w posępnych, trącących poprzednią epoką wnętrzach ratusza. Da się go wyczuć podczas plenerowych biesiad. Folklorem jest pan od kiełbasek, chór emerytek pod batutą niezastąpionej Doroty Kolak czy znudzony życiem nagłośnieniowiec z domu kultury. Pozornie olbrzymi arsenał tanich żartów, z których twórcy filmu korzystają jednak intuicyjnie. Rogalski ze swoją metalową kapelą nie prześmiewa zaściankowej gawiedzi, a wręcz odnajduje w tym krajobrazie pewną sielankowość, szczerość i naturalność, czego esencją jest wspólna impreza Exterminatora z mocno już dojrzałymi "Wisienkami".

Z filmowym "Exterminatorem" jest jak z zespołem supportującym znaną gwiazdę, który okazuje się być ciekawszy i bardziej zaskakujący niż główna atrakcja koncertu. "Gotowym na wszystko" daleko oczywiście do dzieła wybitnego, niekiedy kuleje scenariusz, czasami żart jest aż nadto niezrozumiały, a i zakończenie można było ograć zdecydowanie lepiej bądź uciąć je w scenie z wybrzmiewającym w tle "Ace of spades".

Michał Rogalski ze swoją oryginalną świtą udowadniają jednak, że polska komedia nie musi być synonimem marnych, taśmowych filmopodobnych tworów, w których ktoś nam każe wybierać, mówiąc wszystko albo nic, nakładając jakiś podatek od miłości, dając porady na zdrady lub podstawiając narzeczonego, tak na niby. Jeżeli chcecie się dobrze bawić i nie czuć się zażenowani, wskakujcie na scenę z "Exterminatorem". A za dwa tygodnie przeżyjcie "Atak paniki". Nowy rok warto otworzyć z polskimi komediami.

Zobacz także: Polska komedia może śmieszyć. Recenzja "Ataku paniki"

OCENA: 7,5/10

Film

Gotowi na wszystko. Exterminator

Gotowi na wszystko. Exterminator (33 opinie)

6.0
produkcja
Polska
gatunek
Komedia
premiera
5 stycznia 2018
czas trwania
1 godz. 53 min.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (57)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Gdańsk

Sopot

Gdynia

Rumia

DKFy

Premiery

20.04.2018 r.

13.04.2018 r.

Zapowiedzi