Nasze recenzje

Niezwykły film z Gdyni walczy o Złote Lwy

"Amatorzy" to jeden z 14 filmów, które powalczą w tym roku w Gdyni o Złote Lwy podczas 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Wydarzenie zaplanowano w internetowej formule.
"Amatorzy" to jeden z 14 filmów, które powalczą w tym roku w Gdyni o Złote Lwy podczas 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Wydarzenie zaplanowano w internetowej formule. mat. prasowe

Na ekranie takie aktorskie tuzy jak Anna Dymna czy Krzysztof Kowalewski, a u ich boku tytułowi amatorzy, artyści z niepełnosprawnością intelektualną, m.in. z gdyńskiego Teatru Biuro Rzeczy Osobistych. To właśnie ich historia zainspirowała twórców filmu "Amatorzy", do którego zdjęcia nakręcono w Trójmieście. Produkcja znalazła się w Konkursie Głównym 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, który w formule online rusza we wtorek, 8 grudnia. O filmie rozmawiamy z jego reżyserką, Iwoną Siekierzyńską.



Wydarzenia online w Trójmieście


Historia zaczyna się w momencie, kiedy teatr Krzyśka (Wojciech Solarz) - Biuro Rzeczy Osobistych ( tworzony przez niepełnosprawnych intelektualnie aktorów) - wygrywa festiwal. Nagrodą ufundowaną przez zawodowy teatr jest zrealizowanie spektaklu. Wielka radość, wielka szansa, wielkie oczekiwania. Krzysiek z aktorami właśnie pracują nad nową sztuką "Grek Zorba". Wspaniale by było wystawić ją na prawdziwej scenie. Okazuje się jednak, że dyrektor teatru (Mariusz Bonaszewski), oferując im współpracę, stawia określone warunki. Do projektu udaje się zaangażować wielką filmową gwiazdę, Wiki (Roma Gąsiorowska).

Niepełnosprawni z Gdyni zagrali w filmie



Tak w skrócie prezentuje się fabuła "Amatorów". Filmu, który oparty jest na prawdziwej historii aktorów z Biura Rzeczy Osobistych. Teatr działa w Gdyni od 1998 r., kiedy to Zbigniew Biegajło terapię dla osób niepełnosprawnych intelektualnie zaczął łączyć z działalnością artystyczną. Teraz historię aktorów amatorów pozna jury 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, a niewykluczone, że w przyszłym roku film obejrzy już publiczność w całym kraju.

Reżyserką filmu jest Iwona Siekierzyńska. Absolwentka psychologii Uniwersytetu Gdańskiego i Wydziału Reżyserii PWSFTViT w Łodzi. W 1996 r. otrzymała nominację do studenckiego Oscara za krótkometrażowy film "Pańcia". W 2000 r. otrzymała stypendium "Cinefoundation", przyznane przez Cannes Film Festival. Autorka krótkometrażowego filmu "Moje pieczone kurczaki". "Amatorzy" to jej pierwszy pełny metraż.

Filmy w Konkursie Głównym 45. FPFF w Gdyni



Tomasz Zacharczuk: Historia "Amatorów" w pewnym sensie zatacza koło, ponieważ zdjęcia do filmu powstawały podczas 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Teraz wyreżyserowany przez panią obraz znalazł się w oficjalnej selekcji Konkursu Głównego podczas tegorocznej edycji imprezy. Spodziewała się pani takiego obrotu sprawy?

Iwona Siekierzyńska: Przede wszystkim nasi aktorzy bardzo liczyli na to, że do tego właśnie dojdzie. Udało się, z czego cała nasza ekipa jest bardzo dumna i szczęśliwa.

Mamy do czynienia z ciekawym, niebanalnym filmowym projektem, do którego zaangażowano także, a może przede wszystkim, osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Skąd się wziął pomysł takiego przedsięwzięcia?

Jestem już bardzo długo zaprzyjaźniona z Teatrem Biuro Rzeczy Osobistych w Gdyni. Po części wynika to z faktu, że w zespole jest także mój brat. Pomysł na film natomiast narodził się podczas prac nad przedstawieniem teatralnym, które miałam okazję reżyserować. Była to sztuka "Moja sprawa", do której dramaturg Radosław Paczocha wprowadził fragmenty twórczości Williama Szekspira. Samo powstawanie tego spektaklu bardzo mnie zainspirowało. Pomyślałam, że historia grupy osób, które mimo przeciwności próbują wyrazić swoją artystyczną ekspresję, stanowi doskonały materiał na pełnometrażową opowieść.

Jak w takim razie na tę ideę zareagowali tytułowi amatorzy? Występ w filmie to przecież zupełnie odmienne doświadczenie niż praca na scenie, gdzie nie ma kamer i całej ekipy zdjęciowej.

Pomysł wywołał bardzo duże poruszenie. Większość osób z entuzjazmem podeszła do nowego wyzwania, jakim była gra u boku profesjonalnych artystów. Dla wielu z nich było to spełnienie wielkiego marzenia. Osoby niepełnosprawne intelektualnie nie mają przecież zbyt wielu okazji, by zaprezentować się przed tak szeroką publicznością i spotkać na planie prawdziwe aktorskie gwiazdy.

Nad "Moją sprawą" pracowaliśmy w dość kameralnym gronie i bardzo zależało mi na tym, by zachować te proporcje także przy produkcji "Amatorów". Nie robiłam dużego castingu. Zaangażowałam w całości BRO. Zaprosiłam także aktorów z trzech innych grup: sopockiego Teatru Ubogiego Relacji, z Teatru Przebudzeni z Ostródy oraz z gdańskiego zespołu "Remont Pomp". Chętnych znalazłoby się oczywiście jeszcze wielu, ale opanowanie tak dużej grupy na planie zdjęciowym mogłoby już stanowić nie lada problem.

W "Amatorach" oprócz aktorów z Trójmiasta pojawią się też postaci znane z małego i wielkiego ekranu. Wśród nich gościnnie gra m.in. Anna Dymna.
W "Amatorach" oprócz aktorów z Trójmiasta pojawią się też postaci znane z małego i wielkiego ekranu. Wśród nich gościnnie gra m.in. Anna Dymna. fot. Gaba Kucz/mat. prasowe
Jak pracuje się z osobami niepełnosprawnymi umysłowo? Czy coś panią szczególnie pozytywnie zaskoczyło podczas kręcenia zdjęć do "Amatorów"?

Właściwie nic mnie nie zaskoczyło, bo ja tych ludzi doskonale znam już od lat i zdaję sobie sprawę z tego, jak wygląda współpraca z nimi. Wiem, kto ma jakie możliwości i ograniczenia. Starałam się głównie stworzyć naszym amatorom warunki, w których zaprezentują się z jak najlepszej strony i wykorzystają swoje największe atuty. Oczywiście były sytuacje, w których nie wiedziałam, jak poradzą sobie w atmosferze potwornego nieraz stresu, braku takiego komfortu, jaki zazwyczaj mają. Nie wiedziałam do końca, czy będą w stanie opanować tekst i pracować stricte według scenariusza.

Bywało z tym różnie, ale zdarzały się prawdziwe aktorskie "perełki", jak choćby Marzena Gajewska, która posiada nieprawdopodobny dar wiarygodnego mówienia. Jedna z zawodowych aktorek na naszym planie powiedziała o niej wprost: "jak ona pięknie podaje zawodowemu aktorowi tekst". Pomocna była również sama konwencja filmu. Fabuła skupia się wokół wystawiania przez amatorów sztuki teatralnej, dzięki czemu ich gra mogła być właśnie bardziej teatralna niż filmowa. A to w wielu momentach ułatwiało pracę z naszymi lokalnymi aktorami.

W jaki sposób udało się zaangażować do projektu zawodowych artystów? Anna Dymna, Krzysztof Kowalewski, Roma Gąsiorowska czy Mariusz Bonaszewski to aktorzy o wyrobionej marce. Jak reagowali na propozycję zagrania u boku osób niepełnosprawnych?

Do naszego pomysłu na pewno podeszli z dużym zaintrygowaniem i zaciekawieniem, ale czasami także z lekką niepewnością. Mieli w sobie pewnego rodzaju lęk. Tak jak choćby Mariusz Bonaszewski, który z wielkim entuzjazmem podszedł do propozycji zagrania dyrektora teatru, ale jednocześnie obawiał się na przykład scen, w których będzie musiał podnieść głos. Jego krzyk na szczęście nikogo z planu nie wypłoszył, a nasi amatorzy podeszli do sprawy bardzo profesjonalnie.

Nie brakowało oczywiście trudnych momentów, kiedy górę brało zmęczenie, chaos panujący na planie, zamieszanie, ale są to przecież charakterystyczne zjawiska przy pracy nad każdym filmem. I to niezależnie od tego, kto stoi przed kamerą. Czy są to zawodowcy, czy amatorzy. Generalnie jednak osoby niepełnosprawne okazały się niesamowicie sprawne artystycznie, zaangażowane, oddane temu, co robiły. A robiły to z niesłychaną pasją. Nawet jeśli wiązało się to z długą, żmudną, wielogodzinną pracą na planie.