Nasze recenzje

stat

Gdy normalność staje się sukcesem. Recenzja filmu "Cudowny chłopak"


Liczne blizny na twarzy tytułowego bohatera poniekąd oddają niedoskonałość filmu Stephena Chbosky'ego. Sporo w nim bowiem uchybień i pretensjonalnych uproszczeń charakterystycznych dla typowego wyciskacza łez. Pod twardą skorupą banałów znajdziemy jednak tyle autentycznych emocji, że można w ich blasku przyjemnie ogrzać się w chłodny zimowy wieczór.



Reżyser "Cudownego chłopaka" przejawia wyjątkową sympatię do społecznych wyrzutków. Po rześkim i pomysłowym "Charliem" Stephen Chbosky ojcowską niemal opieką otoczył kolejnego outsidera wytykanego palcami przez rówieśników. W poprzednim filmie powodem wyobcowania było nieszablonowe myślenie i oryginalna osobowość głównego bohatera. W "Cudownym chłopaku" Chbosky postawił na bardziej oczywiste skojarzenia.

10-letni Auggie urodził się z genetyczną chorobą. Większość swojego życia spędził w szpitalnych salach i chirurgicznych gabinetach. Aby normalnie funkcjonować musiał przejść aż 27 operacji. Niestety każdy zabieg i wrodzona deformacja twarzy pozostawiły liczne blizny, które chłopiec skrzętnie ukrywa pod hełmem astronauty. Nieprzypadkowo, bo zafascynowany nauką i "Gwiezdnymi wojnami" Auggie (Jacob Tremblay) marzy o ucieczce w kosmos, gdzie nie będzie narażony na wścibskie spojrzenia i przykre uwagi. O wiele trudniejszą misją niż podbój galaktyki może być jednak rozpoczęcie szkolnej edukacji.

Trudno bowiem wyobrazić sobie bardziej nieprzyjazne środowisko dla zdeformowanego wyrzutka niż tłum krzykliwych rówieśników, którzy bezlitośnie potrafią wytknąć każdą odmienność. Twórcy filmu, bez zbędnej dymnej zasłony, wykładają pedagogiczne przesłanie "Cudownego chłopaka". Szkolny korytarz ma być miejscem, w którym rozkwitną tolerancja, przyjaźń i solidarność z okrutnie potraktowanym przez los Auggiem. I jak to bywa w tego typu produkcjach, do pożądanego efektu prowadzi wyboista, zalana łzami i usłana poświęceniem droga.

Auggie to 10-latek ze zdeformowaną twarzą, który każdego dnia walczy z pomocą bliskich o normalność. Najtrudniejszym jednak dla wszystkich testem będzie rozpoczęcie szkolnej nauki przez chłopca. To w murach placówki okaże się, czy Auggie ma szansę na akceptację ze strony rówieśników.
Auggie to 10-latek ze zdeformowaną twarzą, który każdego dnia walczy z pomocą bliskich o normalność. Najtrudniejszym jednak dla wszystkich testem będzie rozpoczęcie szkolnej nauki przez chłopca. To w murach placówki okaże się, czy Auggie ma szansę na akceptację ze strony rówieśników. mat. prasowe/ Monolith
Po tej tysiąckroć już wydeptanej w światowym kinie ścieżce kroczymy wraz z głównym bohaterem bez konieczności spoglądania na jakiekolwiek znaki i drogowskazy. Po prostu doskonale wiemy, co się stanie. Fabularne pomysły twórców są aż nadto oczywiste, motywację i przemiany bohaterów da się rozgryźć w kilka sekund, podobnie zresztą jak rozwój samej postaci granej przez Jacoba Tremblaya.

Nawet garść zaskakujących dialogów i kilka komediowych zagrywek nikną w gąszczu emocjonalnych wstrząsów, jakie serwują nam filmowcy bez żadnego opamiętania. Element wzruszenia niestety potraktowano tu nie jako efekt aktorskich i reżyserskich wysiłków, a bardziej jako narzędzie do konstrukcji fabuły. Emocjonalny szantaż to z pewnością zbyt mocne określenie, ale niewątpliwie mamy w przeważającej części filmu do czynienia z wyciskaczem łez, które twórcy "Cudownego chłopaka" chcą z nas wyssać niemal na siłę.

Denerwujące są również powielane w filmie stereotypy. Szkolny łobuziak i dręczyciel to rozpieszczony cwaniaczek z bogatego domu. Dobrego kumpla znajdziemy za to w rodzinie z finansowymi problemami. A po czym poznać zbuntowaną nastolatkę? Oczywiście po różowych włosach i kolczyku w nosie. Naprawdę trzeba zniżać się do tak tendencyjnych skojarzeń? A to tylko kilka niepotrzebnych zabiegów, poprzez które Chbosky chce nam wyłożyć swoje racje w sposób bardziej oczywisty niż wymaga tego sytuacja, a przede wszystkim inteligencja widza.

"Cudowny chłopak" to nie tylko opowieść o przezwyciężaniu codziennych trudności i poszukiwaniu piękna wewnątrz siebie. Film traktuje ponadto o poświęceniu, przyjaźni, miłości i rodzinie, której każdy członek musi nauczyć się żyć bez maski. Nie tylko tytułowy bohater.
"Cudowny chłopak" to nie tylko opowieść o przezwyciężaniu codziennych trudności i poszukiwaniu piękna wewnątrz siebie. Film traktuje ponadto o poświęceniu, przyjaźni, miłości i rodzinie, której każdy członek musi nauczyć się żyć bez maski. Nie tylko tytułowy bohater. mat. prasowe/ Monolith
"Cudownego chłopaka" absolutnie nie można jednak nazwać nieudanym projektem, bo jeśli tylko przymkniemy oko na nużące uproszczenia i tanie chwyty emocjonalne, to odkryjemy naprawdę wiele wartościowych treści. Zdecydowanie trafioną zagrywką jest obudowanie historii Auggiego pobocznymi wątkami i postaciami najbliższych. Na dramat chłopca spoglądamy z perspektywy matki (Julia Roberts), która naukową karierę poświęciła wychowaniu syna. I to właśnie do niej należy najpiękniejszy filmowy monolog o ludzkiej twarzy jako mapie życiowych doświadczeń.

Niestrudzony w swoich wysiłkach rodzicielskich jest również ojciec Auggiego (Owen Wilson), który uczy chłopca dystansu, a przy okazji wyważonym humorem mocno przewietrza gęstą od wzruszeń atmosferę. W emocjonalnym rozkroku natomiast tkwi starsza siostra głównego bohatera (Izabela Vidovic). Pomijana i zepchnięta na dalszy plan z jednej strony żywi niemałą urazę do rodziców, a z drugiej sama gotowa do poświęceń nie chce dodawać trosk swoim najbliższym. Nawet gdy napotyka w swoim nastoletnim życiu pierwsze poważne perturbacje.

Poza Roberts i Wilsonem brylują na ekranie młodzi aktorzy. O klasie Jacoba Tremblaya można było się już przekonać w rewelacyjnym "Pokoju". W "Cudownym chłopaku" potwierdza, że wkrótce może zostać najbardziej zapracowanym nastolatkiem w Hollywood. Spora kariera stoi otworem także przed Noah Jupem (filmowy Jack Will) i Millie Davis (Summer), którzy z powodzeniem dotrzymali kroku Tremblayowi, tworząc barwny i naturalnie zgrany ze sobą tercet.

Poza Jacobem Tremblayem w roli Auggiego świetnie na ekranie wypadli też Noah Jupe i Millie Davis w roli szkolnych przyjaciół głównego bohatera. Cała trójka dała inspirującą i cenną lekcję o akceptacji, przyjaźni i solidarności.
Poza Jacobem Tremblayem w roli Auggiego świetnie na ekranie wypadli też Noah Jupe i Millie Davis w roli szkolnych przyjaciół głównego bohatera. Cała trójka dała inspirującą i cenną lekcję o akceptacji, przyjaźni i solidarności. mat. prasowe/ Monolith
Abstrahując od zastosowanych środków, Stephenowi Chbosky'emu udało się bez technicznych fajerwerków i rozbuchanego marketingu nakręcić przyjemny, niezwykle ciepły, mądry i być może nawet inspirujący film, którego wykładnia jest jasna: największe piękno ukryte jest pod maską. Zarówno pod tą przykrywającą fizyczną ułomność, jak i noszoną w obawie przed niezrozumieniem i samotnością.

Do odkrywczych filmowy morał nie należy, chwilami trąca nawet banałem. Gdzieś między wierszami snuje się jednak baśniowa wręcz magia, od "Cudownego chłopaka" bije przyjemne ciepło, a jeśli tylko twórcy dadzą nam w końcu więcej przestrzeni, da się poczuć wzruszenie. Takie autentyczne i nienarzucone. To wszystko sprawia, że film staje się doskonałą okazją na familijny seans. Bo to również opowieść o rodzinie, która każdego dnia wspólnie pracuje na to, by normalność przekuć w sukces.

OCENA: 7/10

Film

Cudowny chłopak

Cudowny chłopak (25 opinii)

6.0
produkcja
USA
gatunek
Dramat
premiera
19 stycznia 2018
czas trwania
1 godz. 53 min.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (24)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Gdańsk

Sopot

Gdynia

Rumia

DKFy

Premiery

14.12.2018 r.

12.12.2018 r.

07.12.2018 r.

06.12.2018 r.

Zapowiedzi