Nasze recenzje

Recenzja filmu "Kobiety mafii"


Patryk Vega "Botoksem" służby zdrowia nie zreformował, a niejednemu widzowi zafundował większą katorgę niż przymusowa wizyta na OIOM-ie. Z pomocą "Kobiet mafii" kontrowersyjny reżyser rehabilituje się zaskakująco sprawnie, potwierdzając, że jak nikt w filmowym środowisku doskonale odnajduje się w świecie "gangusów" i "kominiarzy". Fani jego talentu z kina wyjdą co najmniej zadowoleni. Przeciwnicy, zapewne celnie, będą punktować film, choć jego twórca tym razem twardo trzyma gardę i dumnie utrzymuje się na nogach.



Vega jaki jest, każdy widzi. To już nie tylko enfant terrible polskiej kinematografii, zmora recenzentów i idol widowni, o której potrzeby oraz pragnienia potrafi skutecznie zadbać i jeszcze bardziej je podsycić. Vega to fenomen społeczny i zjawisko filmowe, które funkcjonuje już zupełnie autonomicznie. Mówimy: "idziemy na Vegę", "widziałem ostatniego Vegę", "ten Vega był najlepszy". Umówmy się, tytuł wcale nie jest tu istotny i to nie on ściągnie do multipleksów kolejne dwa miliony spragnionych wrażeń Polaków. Liczy się reżyser i jego realistyczny i ze wszech miar prosty styl oparty na brutalności treści i obrazu.

Założenia filmowego "veganizmu" udało się odzwierciedlić w "Kobietach mafii" wzorcowo. Siarczysty i ponadziewany bluzgami język wyostrza każdy dialog. Prymitywny i monotematyczny żart wywołuje salwy śmiechu. Barwny poczet bohaterów rozciąga dość wąską fabułę, a drastyczne sceny przemocy - tej fizycznej i psychicznej - błyskawicznie podnoszą ciśnienie na widowni. Seksu i golizny jest więcej niż u Greya. Aktorskich ciekawostek w osobach Filipa Chajzera, Kasi Cerekwickiej, Jarosława Kreta i Soboty też nie brakuje. A wszystko dzieje się na ogół w dynamicznym tempie i z dbałością o gangsterski realizm. Dzięki temu "Kobiety mafii" dla miłośników dotychczasowej twórczości Vegi są niczym bożonarodzeniowy prezent podarowany już w lutym.

Patryk Vega "Kobietami mafii" udowadnia, że najswobodniej czuje się w tematyce gangsterskich opowieści z pogranicza prawdy i mitów. Reżyserowi udało się stworzyć film nieporównywalnie lepszy od "Botoksu", a w pewnych kategoriach nawet od ostatnich "Pitbulli". Należy jednak pamiętać na czyj film idziemy do kina i jakiego rodzaju jest właśnie to kino.
Patryk Vega "Kobietami mafii" udowadnia, że najswobodniej czuje się w tematyce gangsterskich opowieści z pogranicza prawdy i mitów. Reżyserowi udało się stworzyć film nieporównywalnie lepszy od "Botoksu", a w pewnych kategoriach nawet od ostatnich "Pitbulli". Należy jednak pamiętać na czyj film idziemy do kina i jakiego rodzaju jest właśnie to kino. mat. prasowe/Kino Świat
Do standardowego pakietu ekranowych gadżetów tym razem reżyser dorzucił czytelną i w miarę precyzyjną instrukcję obsługi. Po zlepku przypadkowych, chaotycznych i absurdalnych niekiedy wątków w "Botoksie", Vega podjął się stworzenia choć namiastki prawdziwego filmowego scenariusza. Wyszło zaskakująco nieźle, bo w końcu udało się nakreślić spójną i mniej więcej logiczną fabułę. Od początku do końca reżyser stara się być konsekwentny i nie mąci głównej historii zbędnymi dygresjami. Jeśli chodzi o ciąg przyczynowo-skutkowy, jest nawet lepiej niż w dwóch ostatnich częściach "Pitbulla". Pomimo znów zbyt dużej liczby postaci i wątków, Vega związuje fabułę sznurkiem, który nawet jeśli w niektórych fragmentach już się przeciera, to wciąż zapobiega rozsypce całej opowieści.

Pod kątem fabularnym twórcy filmu idą po linii najmniejszego oporu. W gangsterski półświatek wprowadza nas wołomiński boss, Padrino (Bogusław Linda), który przy pomocy swoich żołnierzy (Stramowski, Oświeciński, Fabijański) brutalnie eliminuje konkurencję i zagarnia każdą brudną złotówkę z warszawskiej ulicy. Naszprycowani wściekłym testosteronem mafiosi stopniowo jednak ustępują miejsca reprezentantkom płci piękniejszej, ale z pewnością nie słabszej. Tytułowe kobiety mafii to poczet nietuzinkowych osobliwości, które w świecie przemocy i dyskryminacji znajdują nieraz zaskakującą odpowiedź na męską dominację.

Damską reprezentację tworzą ambitna agentka ABW infiltrująca przestępcze środowisko (Bołądź), zapatrzona w celebrytów nierozgarnięta amatorka drogich futer (Warnke), pozornie skromna niania wietrząca na horyzoncie interes życia (Dygant), rozkapryszona córka mafijnego bossa ze skłonnościami do używek i kiepskiego wokalu (Wieniawa) oraz gangsterska femme fatale (Popławska) maltretowana przez męża i rozpieszczana przez kochanka. Stłamszone, uległe i dyskryminowane przechodzą śmiałą metamorfozę, która ujawni drzemiący w nich potencjał, ale i uwolni mroczne demony, co doprowadzi do tragicznych w skutkach działań.

Osobliwym osiągnięciem "Kobiet mafii" jest fakt, że żadnej postaci nie da się do końca polubić ani znienawidzić. Vega, czego nigdy dotąd nie pokazał, potrafi tak przewrotnie poprowadzić swoich bohaterów, że gubimy się w moralnej ocenie ich czynów. Nawet jeśli przemiany następują zbyt drastycznie i nienaturalnie, a aktorzy ocierają się o karykaturę, to wciąż nie można odmówić im charyzmy.

Vega kolejny już raz stawia na sprawdzoną ekipę aktorską, co niestety owocuje różnymi pod względem poziomu kreacjami. Najlepiej radzi sobie Katarzyna Warnke w roli krzykliwej, nierozgarniętej hedonistki, która przejdzie w filmie śmiałą i zaskakującą metamorfozę.
Vega kolejny już raz stawia na sprawdzoną ekipę aktorską, co niestety owocuje różnymi pod względem poziomu kreacjami. Najlepiej radzi sobie Katarzyna Warnke w roli krzykliwej, nierozgarniętej hedonistki, która przejdzie w filmie śmiałą i zaskakującą metamorfozę. mat. prasowe/Kino Świat
Pod tym względem prym wiedzie przebojowo rozhisteryzowana Katarzyna Warnke, który krzykliwym sposobem bycia w pełni zagarnia dla siebie ekranową przestrzeń. Solidnie w ryzach kobiety walczącej o godność i miłość wypada Aleksandra Popławska. Największe pole manewru otwiera się w pewnym momencie dla postaci Agnieszki Dygant, aczkolwiek Niani nie sposób odmówić podobieństwa do Kury z "Nowych porządków", choć wypada przy tym o niebo lepiej. Bez większych zarzutów w dość ograniczonej roli prezentuje się Julia Wieniawa, natomiast Olga Bołądź znów zalicza irytujące przestoje. W parze z Cieniem, zwłaszcza na początkowym etapie ich znajomości, tworzy jednak naprawdę intrygujący duet.

Sebastian Fibijański (ów Cieniu właśnie) wypada zresztą spośród męskiej ekipy najlepiej. Pal licho podobieństwa do Cukra z "Niebezpiecznych kobiet", drewnianą grę i jednowymiarowość. Jest niesamowicie magnetyczny i tylko albo aż tyle. Linda i Oświeciński (może poza okularami) właściwie niczym nie zaskakują, a Stramowski, gdyby tylko odpowiednio poprowadzić postać Żywego, miałby naprawdę czym pograć. A tak gaśnie niespodziewanie szybko. Janusz Chabior tymczasem powiela w dużym stopniu postać ze "Służb specjalnych". W damsko-męskim meczu 4:1 dla pań po dwóch golach Warnke, jednym Popławskiej i Dygant. Honorowe trafienie dla panów zalicza Fabijański.

Wynik zasłużony i sprawiedliwy, ale widowisko byłoby jeszcze ciekawsze, gdyby trener Vega wymienił w końcu zawodników i poszerzył ławkę rezerwowych. Zarzut ten otwiera zresztą długą listę doskonale znanych już grzechów reżysera, z których nie zamierza się specjalnie spowiadać, ani tym bardziej robić rachunku sumienia. Nie musi, bo rozgrzeszenie publiczności ma jak w banku.

Dlatego znaczna część widzów bokiem puści scenariuszowe uproszczenia, nielogiczne zwroty akcji, a wręcz fabularne pomyłki (lub montażowe wpadki). I choć znalazły się strzępy udanych dialogów, to i tak zostały zasypane toną językowego mięsa, które miejscami nieznośnie psuje odbiór filmu. Wulgarna golizna to mało elegancki wabik na widza, ale Vedze to nie przeszkadza. Podobnie jak niesłabnąca fascynacja zdjęciami z drona, które o ile w "Botoksie" irytowały, to w "Kobietach mafii" są już wręcz kiczowate. Podobnie jak karambol z udziałem 10 aut na pustej autostradzie.

Szybki seks, przemoc, wulgarny język i prosta opowieść z wieloma bohaterami. Vega stawia na sprawdzone patenty, ale tym razem próbuje wykazać się jako scenarzysta i reżyser.
Szybki seks, przemoc, wulgarny język i prosta opowieść z wieloma bohaterami. Vega stawia na sprawdzone patenty, ale tym razem próbuje wykazać się jako scenarzysta i reżyser. mat. prasowe/Kino Świat
Świadomie czy przypadkowo, ale Vega wyciągnął jednak wnioski z "Botoksu" i stworzył produkcję, która mieści się już w definicji filmu. Ba, niekiedy nawet próbuje przemycić nieco artystycznych treści, co na razie przybiera głównie postać fabularnych dłużyzn. Niektóre pomysły, jak niepozorna scena tańca na łóżku, mają już potencjał rzetelnego, niejednoznacznego kina, co dobrze prognozuje na przyszłość.

Na razie jednak Patryk Vega stworzył niezły, rozrywkowy film, który nie zamęczy widza i specjalnie nie zawstydzi (choć nie obiecuję) podczas seansu. Swoich ludzi reżyser nie zawiódł. Pozostałych do siebie wciąż nie przekona, ale tym razem nie wystawił się na publiczny ostrzał.

OCENA: 5/10

Film

Kobiety mafii
5.3 48 ocen

Kobiety mafii (36 opinii)

produkcja
Polska
gatunek
Sensacyjny
premiera
22 lutego 2018
czas trwania
2 godz. 15 min.

Opinie (142) ponad 10 zablokowanych

  • Film taki jak reżyser

    Myślę że to nie sztuka lecz już zarabianie pieniędzy. Osobiście Pan Vega to reżyser klasy B, chwyta sie jedynie tematów na czasie niestety MASY na to pójdą.

    • 141 23

  • Nie nie i jeszcze raz nie- to nie kino to gniot dla MAS

    • 133 22

  • To jest film gangsterski? Hahaha. Obejrzyjcie sobie kino "żabojadów". Marsylski łącznik albo Wróg publiczny numer jeden. To są kryminalno/gangsterskie filmy. Dzisiejsze polskie kino "kusi" jedynie tanimi scenami seksu i wulgaryzmami. Weźcie takie 07 zgłoś się. Borewicz raz na jaaaakiś czas rzucił ku..a mać a oddźwiek tego był większy niż cała seria wiąch w tych filmach. Kolejna sprawa to jak chcecie zrobić naprawdę dobry gangsterski film to trzeba by kręcić w trójmieście a jedne z głównych ról musiałyby grać MB w140.

    • 113 6

  • Już zabieram swoją karynke spod zabki i idziemy do kina

    W końcu jest coś normalnego.

    • 79 9

  • Super film.

    Tez jestem Chlopakiem z Miasta i podobalo mi sie jak Vega przedstawil nasz swiat. Mam swoich zolnierzy i takie zycie jak na filmie to moj chlep codzienny. Szacuneczek Patryk.

    • 47 82

  • Sebixy z pewnością będą zachwycone

    Wciąż Ci sami aktorzy, wulgarny seks, co drugie słowo ku**a, żart na poziomie gimbazy, tępy i nielogiczny scenariusz - dziwię się, że ludzie grają u Vegi i że jeszcze ktoś chce to oglądać. A najlepsze, że Vega widzi samego siebie, jako wielkiego wizjonera ambitnego kina polskiego.

    • 148 10

  • Naprawdę nie polecam

    Byłem wczoraj w Sopocie na pokazie przedpremierowym i dawno się tak nie wynudziłem. Film z bardzo rwaną fabułą - przeskok do wątku do wątku, a potem nagle powrót do pierwszego, kolejnego itd - bez ładu ani składu. Miałem wrażenie, że niektóre sceny to kopia tego co było w Botoskie (np. wypadek z udziałem kilku samochodów). Dużo wulgaryzmów, trochę erotyki, ale tylko na tych dwóch elementach ciężko zbudować ciekawy film. Ani to śmieszne, ani ciekawe. Nie polecam.

    • 117 8

  • Filmowe 5

    Boty nie dały rady więcej wywindowac.

    • 35 2

  • Jakie rzycie taki rap!

    Rap patriotyczny przeciw lewactwu!

    • 17 6

  • Tylko nie francuski chłam.

    • 4 23

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Gdynia

Rumia

DKFy

Premiery

16.10.2020 r.

09.10.2020 r.

Zapowiedzi