• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Gangster na rowerze. Recenzja filmu "Strategia mistrza"

Tomasz Zacharczuk
30 października 2015 (artykuł sprzed 8 lat) 


W najnowszym filmie twórca "Tajemnicy Filomeny" przedstawia kulisy największej dopingowej afery ostatnich lat, a jej bohatera stylizuje na cynicznego sportowego gangstera, który nie cofnie się przed niczym w walce o żółtą koszulkę lidera. Tak po raz kolejny upada mit Lance'a Armstronga. Człowieka, który zwycięstwo miał we krwi. Dosłownie.



Symbol niezłomnej walki z przeciwnościami losu, sportowiec o tytanicznej wydolności i równie wielkiej woli zwycięstwa, wzór do naśladowania dla milionów chorujących na nowotwór. Jeszcze na początku XXI wieku z takimi hasłami utożsamiano dwa słowa: Lance Armstrong. W 2012 roku pompowana przez lata mydlana bańka z hukiem jednak pękła. Historia ambitnego Teksańczyka okazała się gigantycznym oszustwem na masową skalę. Kolarski heros stał się medialnym renegatem, aspołecznym manipulatorem i kolejną haniebną kartą na łamach sportowych annałów. Taki wizerunek Armstronga w swoim najnowszym filmie przybliża Stephen Frears.

Brytyjski reżyser w brutalnie wręcz szczery sposób rozprawia się ze sportowym mitem człowieka, który siedmiokrotnie stawał na najwyższym stopniu podium najtrudniejszego z kolarskich wyścigów. Frears nie bawi się z zawoalowane sugestie czy narracyjny umiar. Z impetem rozjeżdża byłą ikonę światowego kolarstwa, nie szczędząc przy tym gorzkich słów w stronę mediów czy Międzynarodowej Unii Kolarskiej. Być może dlatego, że "Strategia mistrza" to ekranizacja kontrowersyjnej książki Davida Walsha i Pierre'a Ballestera, w której autorzy obnażają kulisy jednej z największych afer dopingowych w historii sportu. Być może również dlatego, że tak po prostu wyglądała prawda o sportowej drodze na szczyt ulubieńca milionów kibiców, pupila showbiznesu i amerykańskiego herosa na dwóch kółkach.

Filmowa opowieść o Armstrongu to iście sprinterski wyścig. Twórcy z szybkością błyskawicy gnają w kierunku mety, a biedny widz mozolnie pedałuje w peletonie, walcząc z zadyszką. Spowodowane jest to głównie tym, że Frears niepotrzebnie chciał w stu minutach zamknąć niemal cały życiorys głównego bohatera. W efekcie sporo dowiadujemy się o stosowanych przez Armstronga środkach dopingujących, poznajemy atmosferę w jego teamie, widzimy jak przebiegle sportowiec wykorzystuje swój wizerunek i całą medialną otoczkę. Dzieje się to jednak kosztem pozasportowych aspektów. Twórcy prześlizgnęli się jedynie po wątku choroby nowotworowej. Szczątkowo pokazali też działalność charytatywną. Życie rodzinne ograniczyli do ledwie dwóch (!) migawek. Mimo tego, "Strategię mistrza" zobaczyć jednak warto, choć niekoniecznie należy traktować obraz Frearsa jako opowieść o samym sportowcu.

W "Strategii mistrza" Lance Armstrong stylizowany jest na manipulatora opinii publicznej, sportowego oszusta i bezwzględnego cynika dążącego do mety. W "Strategii mistrza" Lance Armstrong stylizowany jest na manipulatora opinii publicznej, sportowego oszusta i bezwzględnego cynika dążącego do mety.


Niekwestionowaną zaletą "Strategii mistrza" jest bowiem odwaga i konsekwencja w ukazaniu kulisów kolarskich sukcesów Armstronga. Twórcy filmu nie mają wątpliwości i stawiają jednoznaczną tezę: Armstrong nie zdołałby osiągnąć choć połowy tego, co miał bez EPO i innych nielegalnych medykamentów. Co więcej, wszystko to odbywało się z cichą aprobatą mediów i wybiórczą polityką światowych władz kolarstwa. Oszukiwał więc nie tylko Armstrong. Znamienny jest oryginalny tytuł filmu - "The Program" - czyli cały system stworzony przez słynnego kolarza oparty głównie na fiolkach z EPO, strzykawkach i zestawach do transfuzji krwi.

Szokująco wręcz kreowana jest sylwetka Amerykanina. W "Strategii mistrza" Armstrong jest cynicznym, przebiegłym manipulatorem, który wyprowadza na manowce nie tylko kontrolerów antydopingowych, ale przede wszystkim kibiców. Mało tego. Deprawuje młodych zdolnych (patrz: Floyd Landis), grozi, szantażuje, zastrasza i przede wszystkim nagminnie kłamie. Frears, choćby mimowolnie, ale jednak stylizuje Armstronga na gangstera, a jego team U.S. Postal porównuje wręcz do mafii na dwóch kółkach. W dużej jednak mierze nie dzieje się to przypadkowo i bez potwierdzenia w faktach.

Znakomicie w roli upadłego czempiona zaprezentował się Ben Foster. "Strategia mistrza" po raz kolejny udowadnia, że jest to aktor o niesamowitych umiejętnościach, których jednak nikt nie potrafi w pełni wydobyć. Nie uniknął też tego sam Frears. Pozbawiona nieco głębszej analizy psychologicznej postać Armstronga wyraźnie momentami uciska Fostera, który dostał od reżysera i scenarzysty za mało artystycznej swobody. Plus z kolei za świetną charakteryzację. Foster, zwłaszcza w kolarskich scenach, momentami jest łudząco podobny do Armstronga. Spośród szeregu drugoplanowych postaci warto też zwrócić uwagę na bardzo udany epizod Jessego Plemonsa w roli Floyda Landisa (postaci niemal równie tragicznej jak sam Armstrong). Dość blado (głównie z winy słabo rozpisanej postaci) wypada z kolei Dustin Hoffman.

"Strategia mistrza" to z pewnością jedna z najmocniejszych tegorocznych premier, która jednak przemknie przez boxoffice'owy wyścig zapewne bez większego zauważenia. Wszak Lance Armstrong nie okupuje już pierwszych stron gazet, a nowych sportowych idoli znajdziemy na pęczki. Pomimo uporczywej fragmentaryczności, bardzo płaskiego (wręcz miałkiego) zakończenia i nieznośnej momentami kronikarskiej narracji, film Frearsa to pozycja obowiązkowa dla fanów kolarstwa i tych, którzy lubują się w filmowych biografiach.

OCENA: 6,5/10

Film

6.8
4 oceny

Strategia mistrza

Biograficzny, Dramat, Sportowy

Opinie (19)

  • czyli i tak był najszybszy ze wszystkich koksujących! (1)

    • 46 0

    • dokladnie moja opinia

      za de Coubertina sportowiec nie mogl sie ze sportu utrzymywac i czerpac kasy a
      tych co to robili, czyli zawodowych atletów, nie nazywano sportowcami, nie dopuszczano np. do Olimpiady, występowali oni w cyrkach i pozwalano im na wszystko, bo i tak liczyl sie cyrkowy SZOŁ i zysk

      swiat zatoczył kolo, tylko że teraz to cyrkowcy to są ci bez EPO i kasy, a sportowcy to raczej sportsterzy. sport i cyrk zamieniły się miejscami. mamy nawet ministerstwo d/s fikołków bo sportserzy to dział polityki i gospodarki bantustanów jak nasz

      nie krytykuje ani nie kontestuje rzeczywistosci, tylko ją opisuję, nie plujcie, pls

      • 0 0

  • Kiedyś idol... (10)

    Dzisiaj zwykłe wiadro pomyj, oszust, antybohater, zwykłe ścierwo!! Złodziej

    • 14 27

    • Film ukradnę z neta (7)

      Oszukam go tak jak on oszukał mnie!!!

      • 9 9

      • (6)

        Ale, ze jak Cie oszukal? Obiecal cos i tego nie zrobil, czy postawiles na jego uczciwosc u bukmachera? Bycie zawodowym kolarzem na tym poziomie to nadludzki wysilek. Wszyscy kolarze siegaja po wszelkie dostepne srodki, zeby ich organizmy to wytrzymaly . Odbywa sie to na granicy "legalnosci", czasem sie ta granice przekracza. Mimo tego kazdy z nich przechodzi przez niewyobrazalne pieklo treningow, ktorego nie bylby w stanie udzwignac zaden z "uczciwych", zasiadajacych z popcornem w sali kinowej...

        • 13 7

        • Oszukał mnie gdyż kupowałem jego produkty Livestrong

          Niby charytatywnie a tak na prawdę nie wiemy gdzie trafiała kasa....

          • 9 4

        • (4)

          zgadzam się z Tobą kolego. Sam trenuje od 24lat kolarstwo szosowe i wiem co to znaczy. Trening, wyścigi i wiele wyrzeczeń tak to wygląda. Kto jezdzi na rowerze tylko po bułki to tego nie wie. Banda d*pków komentuje!!! Won do spania!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          • 10 10

          • To co robicie nie ma nic wspólnego z radością wynikającą z ruchu, a tym bardziej ze zdrowiem.
            Jesteście patologią.

            • 7 4

          • Kolarzu, czym Ty się różnisz od każdego innego zawodowego sportowca?! (2)

            Ja jestem biegaczem, tak jak i pewnie Ciebie, kosztuje mnie to miliony wyrzeczeń i co? Usprawiedliwić mam swój doping, bo uprawiam sport z niesamowicie wyśrubowanym (wręcz nieludzkim) poziomem zawodowym? Jeśli twoja odpowiedź to tak, to w mojej definicji nie jesteś "sportowcem", chciałbyś prawdopodobnie nim być, albo sport dla Ciebie to pieniądze i sława....

            • 3 0

            • nie bronie Armstronga. Pomimo iż brał doping musiał bardzo mocno trenować!

              • 3 0

            • biegaczu

              pobiegłyś łeb w łeb z czołowymi światowymi biegaczami na wodzie i bułce?

              peace, życzę powodzenia i pogodzenia z rzeczywistością

              miliony wyrzeczeń? o nie, nigdy o mojej pasji nie myślę w ten sposób, to nie wyrzeczenia, to sposób życia

              wygraj 7 razy z rzędu tdf, wtedy będzie można rozmawiać

              • 0 0

    • Ale czemu tylko on?

      Przecież było (jest?) jak w Wielkim Szu: ja oszukiwałem, ty oszukiwałeś, a wygrał lepszy!

      • 0 0

    • niech pierwszy rzuci kamień

      Kim jesteś zacny człowieku, że pozwalasz sobie na takie słowa?

      to chyba musi być przyjemne, innego wytłumaczenia nie widzę

      • 0 0

  • "Jeszcze na początku XX wieku z takimi hasłami utożsamiano dwa słowa: Lance Armstrong." - To Armstrong jest tak stary? :P Proszę poprawić.

    Odpowiedź redakcji:

    Dziękujemy za sugestię. Treść została poprawiona.

    • 7 0

  • Cel uświęca środki

    Lance Armstrong to nieodrodne dziecko kraju, w którym do władzy, sławy i pieniędzy (zwłaszcza tych ostatnich) dąży się wszelkimi metodami, trupów nie wyłączając. Kimże bowiem jest ten kolarz wobec np. takiego Bernarda Madoffa, który przekręcił swoich klientów - nie oszczędzając nawet swoich żydowskich pobratymców - na okrągłe 65 mld. dolarów?

    • 13 0

  • Koleś jest "niezły", "wozi się" na Facebooku jakby się nic nie stało. (1)

    2,2 mln polubień

    • 6 2

    • hah

      wiesz, dla niektórych jest czymś więcej niż nikim

      nie uważasz, że ta liczba o czymś świadczy?

      • 0 0

  • sam film jest oszustwem,bo pokazuje to czego nie było (1)

    Manipuluje faktami,i tak jak pisze nie wspomina ,że dzięki temu że wygrywał fundacja dostała miliony na leczenie ludzi chorych na raka,jego wklad był ogromny!!!Film oszukuje i podaje go za kogoś kim nie był!!!Mi się podobało że wygrywał i ucierpi nosa,makaroniarzom, i żabojadom w wyścigu który był znany z dopingu i tylko naiwny myślał że nie stosuje nikt tam dopingu!!!To ze wygrywał to nie zasługa dopingu ale dlatego że był najlepszy,doping tylko wyrównywanie jego szanse z innymi zdrowymi dopingujacymi ,on dawał ludziom chorym na raka nadzieję,udzieli niemu wielu pomysł bo skał przesłanie żeby się nie poddawali.Mimo ze oszukiwal zrobił wiele dobrego a film oszukuje pokazuje go jako oszusta który robił wszystko dla kasy, a to bzdura, Ci co obecnie wygrywają też doping biorą!

    • 5 1

    • true

      zgadzam się, człowieka przyjemnie się niszczy, ludzie, kto obecnie nie bierze? EPO już teraz tylko naiwni biorą, są kolejne farmaceutyki, o których normalni ludzie nie mają nawet pojęcia, a co dopiero o jakichkolwiek testach, mogących je wykryć, to wyścig szczurów między agencjami dopingującymi a zawodnikami

      wskażcie mi drugą taką osobę, która tyle osiągnęła

      no i cóż.. każdy zasługuje na szacunek

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Wydarzenia

Studenckie poniedziałki w Kameralnym

12 zł
projekcje filmowe

W ułamku sekundy - Klub Filmowy Kosmos

9 zł
impreza filmowa, projekcje filmowe

NT Live: Romeo i Julia

30 zł
spektakl dramatyczny, projekcje filmowe