Nasze recenzje

Filmowa ABBA na bis. Recenzja drugiej części "Mamma Mia"


Słońce znów świeci pełnym blaskiem nad filmową wyspą Kolokairi, gdzie w każdym zakamarku wybrzmiewają nieśmiertelne przeboje ABBY. "Here We Go Again" jest mieniącą się wieloma barwami muzyczną pocztówką o zapachu adriatyckiej bryzy, dzięki której bez trudu można poczuć wakacyjne wibracje. Kontynuacja hitu sprzed 10 lat wcale nie ustępuje oryginałowi.



Bez żmudnego pakowania, skomplikowanych rezerwacji i wydawania fortuny. Wystarczy szybka odprawa w kinowej kasie i wolny fotel w zaciemnionej sali zamiast miejsca przy oknie w klasie ekonomicznej. Linie lotnicze Universal Pictures zapraszają na pokład ultraszybkiej maszyny "Mamma Mia", która w kilka minut przeniesie każdego chętnego nad słoneczny Adriatyk. Na maleńkiej wyspie Kolokairi tego lata jest bowiem najgoręcej i najgłośniej, nie tylko za sprawą ABBY.

Dziesięć lat po premierze przebojowego musicalu ulubieni bohaterowie wielu widzów na całym świecie wracają, by tanecznym krokiem i z uśmiechem na ustach zarażać pozytywną energią oraz bezkompromisowym optymizmem. Zanim zabukujemy wakacyjną podróż z gwiazdami "Here We Go Again", warto jednak przejrzeć wcześniej bogato ilustrowany folder, jakim jest oryginalna produkcja z 2008 roku. Są tacy, którzy omijają zatłoczone kurorty, ignorują oblegane atrakcje, nie podążają utartymi szlakami. Jeśli podobnymi zasadami kierujemy się przy doborze filmu, fikcyjne Kolokairi nie będzie więc naszym punktem docelowym.

W "Here We Go Again" wracamy na malowniczą grecką wyspę Kolokairi, gdzie Sophie (Amanda Seyrfied) wraz z przyjaciółkami matki przygotowuje wielkie otwarcie hotelu. Jednocześnie poznajemy też przeszłość Donny i dowiadujemy się, jak kobieta poznała przyszłych ojców Sophie.
W "Here We Go Again" wracamy na malowniczą grecką wyspę Kolokairi, gdzie Sophie (Amanda Seyrfied) wraz z przyjaciółkami matki przygotowuje wielkie otwarcie hotelu. Jednocześnie poznajemy też przeszłość Donny i dowiadujemy się, jak kobieta poznała przyszłych ojców Sophie. mat. prasowe/ UIP
W "Here We Go Again" ponownie na pierwszy plan przebija się różnokolorowy kicz i trochę jarmarczny zaśpiew. Zupełnie nieskrępowani aktorzy radośnie pląsają nogami do hitów szwedzkiego kwartetu i nawet nie przejmują się banalnym scenariuszem oraz ubogimi dialogami. Wszak w "Mamma Mia" większą uwagę widzowie przykładają do tego, co bohaterowie śpiewają, a nie mówią. Wszystko jest podkręcone do granic wytrzymałości - słońce świeci mocniej, woda bardziej błękitna, panie obłędnie wręcz piękne, a panowie nieprzyzwoicie uwodzicielscy. Jeżeli od pstrokatych barw i nienaturalnej ekspresji nie zwariujemy, jest spora szansa, że noga sama zacznie tupać, a uśmiech pojawi się mimowolnie.

Druga część "Mamma Mia" trafiła w ręce Ola Parkera, który w CV ma całkiem udane scenariusze "Gier weselnych" i "Hotelu Marigold". Reżyser i pomysłodawca nowej fabuły, trzeba przyznać, nie bał się porządnie wstrząsnąć fanami oryginalnego musicalu. Jednocześnie dość umiejętnie wątki zaznaczone w 2008 roku naprowadził na nowe tory.

W "Here We Go Again" Parker proponuje nam niejako podwójną wizytę na Kolokairi. Córka Donny, Sophie (Amanda Seyfried), przygotowuje się do wielkiego otwarcia wyremontowanego hotelu - "oczka w głowie" jej matki. Jednocześnie w formie luźnych retrospekcji reżyser cofa się do końcówki lat 70. i pokazuje okoliczności, w jakich młoda Donna trafia do Grecji i poznaje Billa, Harry'ego i Sama - słynne ojcowskie trio z "jedynki".

W 2008 roku twórcy musicalu musieli się nie lada nagimnastykować, aby bądź co bądź prostolinijną opowieść połączyć odpowiednio z partami wokalno-tanecznymi i wpleść w fabułę utwory ABBY. Ol Parker zadanie miał utrudnione, ponieważ oprócz podobnego wyzwania doszła jeszcze żonglerka czasem. Akcję współczesną i tę sprzed 30 lat należało zgrać zarówno ze sobą, jak i z mocno już wyeksploatowanym przez "jedynkę" repertuarem rozśpiewanych Szwedów. Brytyjski reżyser poradził sobie z tym co najmniej poprawnie. Rozdzielona na dwa tory opowieść spotyka się w odpowiednim momencie, a mniej znane piosenki ABBY - dzięki świetnej aranżacji i choreografii - nie ustępują miejsca szlagierom.

W kontynuacji musicalu imponuje wokalną i taneczną formą Lily James jako młoda Donna. Jej popisy w towarzystwie młodych Billa, Harry'ego i Sama to najlepsze fragmenty rozśpiewanej komedii. Poziom niektórych choreografii i jakość wykonania utworów ABBY przewyższają czasami nawet to, co widzieliśmy i słyszeliśmy w "jedynce".
W kontynuacji musicalu imponuje wokalną i taneczną formą Lily James jako młoda Donna. Jej popisy w towarzystwie młodych Billa, Harry'ego i Sama to najlepsze fragmenty rozśpiewanej komedii. Poziom niektórych choreografii i jakość wykonania utworów ABBY przewyższają czasami nawet to, co widzieliśmy i słyszeliśmy w "jedynce". mat. prasowe/ UIP
Aranżacje "Dancing Queen", "Fernando", "Waterloo" (wszystkie trzy przearanżowane względem pierwszej części filmu) czy "When I Kissed The Teacher" są zresztą o niebo lepsze niż wokalne popisy aktorów z 2008 r. Mocnym, melodyjnym głosem imponuje Lily James jako młoda Donna, a poziomu dotrzymują także odtwórcy ról nastoletnich Sama, Harry'ego i Billa. Nawet Julie Walters i Christine Baranski brzmią znacznie lepiej niż przed dekadą.

Wokalne partie do minimum, na szczęście, ograniczył mocno Pierce Brosnan, zaś wisienką na torcie w efektownym finale jest występ samej Cher. Gwiazdy fałszują więc rzadziej, ale filmowcy mieli najwyraźniej spory problem z synchronizacją tanecznych scen i nagranych wcześniej wokali. W niektórych fragmentach bowiem mimika aktorów zupełnie nijak ma się do tego, co słychać w głośnikach.

Nie stanowi to jednak problemu, jeśli na ekranie odtwórcy głównych ról bawią się niewiele gorzej od odgrywanych przez siebie postaci. Świeżym niczym grecka kuchnia odkryciem jest Lily James. Mało jeszcze znana Brytyjka ujmuje niegasnącym uśmiechem, wewnętrznym ciepłem ogrzewa mocniej niż słońce w zenicie, nie zawodzi w taneczno-wokalnych popisach i czaruje żywym spojrzeniem. W towarzystwie odmłodzonych Sama, Billa i Harry'ego (Jeremy Irvine, Josh Dylan, Hugh Skinner) bryluje w repertuarze ABBY i wyzwala niesamowitą energię.

Być może opłacało się bardziej zaryzykować i pójść dalej, tworząc kontynuację "Mamma Mia" tylko i wyłącznie w oparciu o aktorską młodzież i skupiając się tylko na wątkach z przeszłości. W "Here We Go Again" relacje pomiędzy całą czwórką zostały jedynie zasygnalizowane i ze scenariuszowego obowiązku odhaczone przez twórców.

W filmie Ola Parkera nie mogło oczywiście zabraknąć świetnego aktorskiego tria - Pierce Brosnan, Colin Firth i Stellan Skarsgard znów czarują, ale na szczęście śpiewają już znacznie rzadziej.
W filmie Ola Parkera nie mogło oczywiście zabraknąć świetnego aktorskiego tria - Pierce Brosnan, Colin Firth i Stellan Skarsgard znów czarują, ale na szczęście śpiewają już znacznie rzadziej. mat. prasowe/ UIP
Podarowanie oddzielnej produkcji wschodzącym gwiazdom kina z pewnością oznaczałoby konieczność pożegnania Brosnana, Skarsgarda i Firtha. A tego zagorzali fani "Mamma Mia" producentom już by nie wybaczyli. Kumpelskie trio wraca, choć panów już tak często na ekranie nie oglądamy. Wciąż jednak widać niesamowitą chemię pomiędzy nimi, a i komediowej formy żaden z nich nie zatracił. Co natomiast z Meryl Streep? Cóż, pierwsze kadry błyskawicznie wyjaśnią pewną tajemniczą otoczkę wokół postaci Donny i wytłumaczą absencję (poza kilkoma pojedynczymi kadrami) w zwiastunie.

Nadal więc jest przaśnie, kiczowato, ale i humorystycznie, wzruszająco i podniośle. "Here We Go Again" mieni się wieloma barwami, choć wszystkie mają nienaturalny poblask i potrafią oślepić nieprzygotowanego widza. Miłośnicy oryginału nie mają się czego obawiać, a i niezaznajomionym z poprzednią częścią wybiórcza wiedza na temat postaci i zdarzeń nie powinna przeszkadzać. Co innego tyczy się tych, którym słoneczny relaks na Kolokairi kojarzył się z wakacyjnym rozstrojem żołądka i migreną - profilaktycznie za ponowną wyprawę na rozśpiewaną wyspę lepiej podziękować. Pozostali finałowe "Super-Trouper" będą nucić jeszcze długo po wyjściu z kina. Wakacyjny hit jak się patrzy.

OCENA: 7/10

Film

Mamma Mia: Here We Go Again!
4.9 55 ocen

Mamma Mia: Here We Go Again! (31 opinii)

produkcja
USA
gatunek
Musical
premiera
27 lipca 2018

Opinie (50) 2 zablokowane

  • Jakie to pisanie Zacharczuka jest niestrawne, brr...

    Pewnie najbardziej zadowolony jest on sam z tych pretensjonalnych tekstów

    • 42 9

  • To chyba było kręcone na Egejskim (4)

    Nie na Adriatyku ?

    • 17 1

    • Drugą część kręcili na chorwackiej wyspie Vis na Morzu Adriatyckim. To pierwszą część nakręcili na Egejskim. Nie ma tu żadnego błędu

      • 2 0

    • No właśnie - żadna grecka wyspa nie leży na Adriatyku!!

      • 1 1

    • W Chorwacji

      • 1 0

    • Fakt ,to na Egejskim woda jest taka mokra.

      • 1 0

  • Odwołane przez sinice we wodzie

    • 15 1

  • (2)

    Kiedy kaczor zatańczy?

    • 15 18

    • Dowcip...

      .... na poziomie, jak się patrzy! Gimnazjum chociaż ukończone? Tu też mam wątpliwości....

      • 7 1

    • właśnie czytałem o odkryciu Młodego Miasta

      Ci, co piszą komentarze nie na temat powinni być na dobę zakuwani w dyby. Za użycie Budynia, Bolka, Kaczora pod tekstem o Średniowieczu, albo wakacyjnym filmiku od razu elekrowstrząs od tabletu, czy na czym tam wypisują swoje wypociny.
      A kiedyś Trójmiaso.pl było takim fajnym portalem, szaleńcy trymali się sajtów onetopodobnych.

      • 3 3

  • 7/10??? skąd taka ocena za tego gniota? (4)

    • 27 39

    • (2)

      ... bo ludzie chcą łatwych i przyjemnych gniotów nie zmuszających do myślenia i grających na tanich emocjach?

      • 15 1

      • A może w swiecie polskich absurdów i kłótni potrzebna jest nam taka odskocznia . Daj ludziom trochę wytchnienia , obejrzenie lekkiego filmu moze tylko pomóc Film ten zakłóci dobre samopoczucie tylko tym którzy chca życ w atmosferze wiecznej kłotni i nienawiści.

        • 9 1

      • Lekkich i przyjemnych tak, ale ten film poza kilkoma momentami był zwyczajnie nudny.

        • 1 0

    • Na razie poszli na to do kina głównie fani takich filmów. Jak pójdą inni - to ocena bardzo spadnie.

      • 0 0

  • Kolejny film dla idiotek,a dlaczego jest popularny bo ich niebrakuje.Zazdrosze pomysłodawcom bo na idiotkach (8)

    jak widać można sporo zarobić jednocześnie to film feministyczny wywyższający kobiety ,a facetów przedstawia się w nim jako frajerów mających spełniać ich kaprysy!

    • 16 118

    • (3)

      do grupy idiotek sie nie zaliczam ,,,wychowana na przebojach Abby kochajaca greckie klimaty obejrzalam przenoszac sie na chwile w bajkowy swiat pozbawiony obludy i takich wlasnie komentarzy ktorych mnostwo w polskich klimatach ,,pozdrawiam

      • 32 3

      • Świat pozbawiony obłudy??? Ty tak najpoważniejszy myślisz o reżyserowanym filmiku?!?!! (2)

        Hahahaha idiotka. Hahaha

        • 5 15

        • To tak, jakby koś napisał (1)

          że wzrusza go Imagine Lennona, a ty mu " no zejdź na ziemię, to jest utopia dla niedojrzałych ekologów".
          Mie na przykład Wojny Gwiezdne wydają się nieco nierealne.

          • 14 0

          • "ktoś" i "mnie"

            telefon wróg komentarzy.

            • 1 2

    • A może trochę uśmiechu w swiecie naszych mężczyzn , smutnych , znerwicowanych i zakompleksionych ........... polityków . Trochę iluzji drodzy panowie nam dajcie .Gdybyście ją nam dali nie musiałybyśmy się odwoływać do takich filmów

      • 12 1

    • 56 minusów doskonale potwierdza wpis idiotek:) nie brakuje

      • 0 11

    • Kup sobie maść na ból d*py.

      • 7 0

    • na ten film idzie księgowa, pani z poczty a także dyrektor banku. każda idzie dla rozluźnienia i wytchnienia i ciężko wszystkie kobiety chcące miło spędzić czas nazywać idiotkami. Ten kto to napisał chyba sam ma problemy z inteligencją....

      • 6 0

  • Strasznie infantylne, wtórne.

    • 18 24

  • To taki wakacyjny, kolorowy film

    nie żadna oscarowa produkcja, można miło spędzić czas w kinie i tyle.

    • 72 7

  • szkoda czasu i oczu .......... (4)

    Niczego nie nauczono sie kręcąc poprzednia cześć , film może wzbudzić frustracje gdyż oryginalne piosenki ABBY sa śpiewane przez osoby umiejące śpiewać .
    Moze ktoś wytłumaczy dlaczego nie podłożono oryginalnych utworów ???

    szkoda wydawać 27 zl -cena z dziś

    • 12 52

    • no fakt ,27 zł to będzie z 7 mamrotów

      • 4 2

    • Zawsze mozna

      iść do multikina za 16 - cena z piątku.

      • 3 0

    • 12 w Kinder bueno czwartki

      • 0 0

    • 27 zł hahah musieli by mi doplacic bo za darmo bym nie tracił czasu 27zł ale za godzine biorę :)

      • 1 1

  • Dajcie sobie spokoj z tymi recenzjami

    • 12 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kina

Gdynia

Rumia

DKFy

Premiery

23.10.2020 r.

16.10.2020 r.

Zapowiedzi